poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 22

*kilka dni później*
Z Harrym układa mi się wprost cudownie. Jesteśmy szczęśliwi. Ostatnio też uświadomiliśmy chłopaków, że jesteśmy razem. I tak jak przeczuwałam Niall był tą wiadomością zawiedziony. Ale jeżeli naprawdę znaczę coś dla niego to to zaakceptuje.Z Seanem w dalszym ciągu się nie pogodziłam. Z Louisem też nie rozmawiałam. Leżę właśnie sama w łóżku. Chyba dzisiaj pójdę odwiedzić Vick. Dawno się nie widziałyśmy. Wstałam, zjadłam coś na śniadanie, przebrałam się i wyszłam. Ze względu iż mieszkamy blisko siebie W pięć minut dotarłam do domu Vick. Przywitała mnie bardzo entuzjastycznie.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytała 
-Nic nadzwyczajnego, po prostu nudziło mi się więc przyszłam pogadać.-odpowiedziałam.
-Cudownie. Może przejdziemy się gdzieś. Może spacerek po parku?- zaproponowała. Chętnie się zgodziłam. 
Wędrowałyśmy po parku i rozmawiałyśmy. Rozmawiałyśmy jak zawsze o wszystkim i o niczym. W pewnej chwili zrobiło mi się słabo. Musiałam usiąść. 
-Co się stało?- zapytała przerażona Vick.
-Nic po prostu zrobiło mi się słabo. Od paru dni już się czuję tak kiepsko. Miewam zawroty głowy, mdłości itp. A poza tym okres mi się spóźnia. 
-Ty jesteś w ciąży. -powiedziała uśmiechając się.
-Tak wiem. Wczoraj kupiłam test. Ale to wcale nie jest dobra wiadomość.-powiedziałam na jednym wydechu.
-Czemu niby?
-To na pewno jest dziecko tego faceta, który mnie zgwałcił. -starałam się zachować spokój.
-Ale skąd wiesz. Może to dziecko twoje i Harrego.
-Ja to po prostu wiem i koniec. -chciałam zakończyć tą rozmowę do zboczyła na niewłaściwe tory.
Niedługo potem wróciłam do domu. Nie mogłam się długo nacieszyć spokojem ponieważ chwilę potem przyszedł do mnie Liam. Rozmawialiśmy. W pewnym momencie zaczął mnie strasznie boleć brzuch.
-Poczekaj Liam wezmę tylko coś przeciwbólowego i zaraz wracam- powiedziałam po czym poszłam do łazienki tabletki przeciwbólowe.Wzięłam jedną. Już miałam wychodzić z łazienki, ale zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na podłogę. 
*Perspektywa Liama*
Kelsey długo nie wracała. Zacząłem się martwić. Postanowiłem zapukać i sprawdzić czy wszystko jest ok, Podszedłem do drzwi i zapukałem. Nic. Zawołałem ją po imieniu. Dalej nic. W końcu wpadłem na bardzo głupi pomysł. Może zostawiła otwarte drzwi. Chwila prawdy. Pociągnąłem za klamkę. Drzwi się otworzyły a ja ujrzałem Kelsey nieprzytomną na podłodze. Sprawdziłem puls. Żyje. Nie wiedziałem co mam zrobić. Wziąłem ją na ręce i przeniosłem do samochodu. Szubko pojechałem do szpitala.
 Pielęgniarka zapytała co się stało.
-Znalazłem ją nieprzytomną w łazience. 
Siostra zaraz zawołała lekarza a mnie kazała czekać na korytarzu. W ten czas zadzwoniłem do Harrego. Powiedział, że zaraz będzie. Harry przyjechał razem z Niallem. Powiedziałem im co się stało i musiałem ich zostawić, bo musiałem jeszcze coś załatwić.
***
Obudziłam się w bardzo jasnym pomieszczeniu. Moje oczy potrzebowały trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do takiej jasności. Kiedy już odzyskałam dobry wzrok rozejrzałam si po pomieszczeniu. Byłam w szpitalu. Leżałam na łóżku a obok mnie siedział Harry. Po drugiej stronie gdzieś w kącie był też Niall. Ale czemu ja się tutaj znalazłam? A no tak pamiętam. Zemdlałam. Pewnie Liam mnie tutaj przywiózł. Zauważyłam, że Harry się na mnie patrzy, ale był jakiś smutny. 
-Harry co się stało..-zapytałam cicho. 
-Poroniłaś -odpowiedział równie cicho. Nic mu nie odpowiedziałam. Musiałam sobie wszystko poukładać. Ale zanim to zrobiłam Harry powiedział coś jeszcze. -Kochanie to było nasze dziecko....
------------------------------
22 troszkę krótszy, ale formalnie to on się nie miał pojawić :P 
Pozdrawiam.

niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdzial 21

Siedzieliśmy w kuchni i gadaliśmy o przyjeździe chłopaków. Potem przeszliśmy do tego co się dzialo tutaj kiedy ich nie było.
-No dobrze. To teraz przejdźmy do rzeczy ważniejszych.-powiedział Louis z powagą.
-Ok. Mam się bać? -zapytałam.
-Dzwonił do mnie Harry.-powiedział nie zwracając uwagi na moje słowa.
-I?
-Powiedział mi, że jesteście razem.
-I co w tym złego.-byłam już lekko wkurzona bo nie chciałam, żeby ktoś znowu mnie pouczał.
-Nie chodzi o mnie tylko o Nialla...
-...-milczałam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
-Przecież wiesz, że jak się dowie to się załamie.-powiedział błagalnym tonem.
-Nic mu nie będzie.-zabrzmiało to nie tak jak chciałam.
-On Cię kocha!-Lou się wkurzył.
-Ale my jesteśmy tylko przyjaciółmi!- może nikt tego nie powiedział głośno, ale ja go traktowałam jako przyjaciela.
-Może on dla Ciebie jest tylko przyjacielem, ale ty dla niego jesteś czymś więcej! -atmosfera była coraz bardziej napięta. Ostatnio sie z wszystkimi sprzeczam.
-Dziękuję że mnie zaprosiłeś, ale muszę już lecieć. -przynajmniej to zabrzmiało trochę przyjaźnie.
-Czekaj.-Louis próbował mnie zatrzymać, ale ja nie ustępowałam.
-Lou wychodzę! -powiedziałam i wyszłam na zewnątrz.
Zamknąłam drzwi i wzięłąm głęboki oddech. Uspokój sie- mówiłam sobie w duszy. Wlożyłam słuchawki w uszy i ruszyłam w stronę sklepu. Po drodze niespodziewanie natknęłam się na Seana. Stwierdzilam, że nie będę znim rozmawiać bo jeszcze powiem coś czego on nie chce słyszeć.  Przeszedł obok mnie obojętnie, nawet na mnie nie popatrzył. Doszłam wreszcie do celu. Weszłam do sklepu, kupiłam wszystko co potrzeba i wróciłam do domu. Na szczęście w grodze powrotnej niekogo nie spotkałam. Weszłam do domu rozpakowałam i rozpakowałam zakupy. I coś mnie zdziwiło. Niall powiedział, że organizują imprezę po powrocie do Londynu, ale póki co to chyba jeszcze nikt nie wie kiedy ona będzie. Pomyślałam, że skoro Harry chciałby żebym isę tam pojawiła z Vick to dopilnuje, żebym się dowiedziała kiedy ona jest. Nie myliłam się dwie godziny później dostałam SMS'a od Harrego.
Od: Harry
Szykuj się za godzinkę jedziemy na party do Nialla. Kocham Cię :**
Do: Harry
Dziękuję za informacje ;* Ale nie mogłeś wcześniej :P
Po wysłaniu tej wiadomości już nie patrzałam czy Harry odpisał czy nie, tylko poszłam się przygotowywać. Stanęłam przed szafą pełną ubrań i zapytałam sama siebie 'W co ja się mam ubrać?'. Taak. Typowa kobieta. Po chwili rzuciła mi się w oczy biała, koronkowa sukienka, którą parę dni temu kupił mi Niall. W sumie to jeszcze nigdzie w niej nie byłam, więc pora ją wreszcie założyć. Ubrałam sukienkę, zrobiłam lekki makijaż, rozpuściłam włosy i byłam gotowa do wyjścia. Jeszcze tylko do tego śliczne czarne szpilki i mogę schodzić na dół. Byłam w połowie schodów kiedy do drzwi zadzwonił Styles. Otworzyłam mu.
-Wow! Ślicznie wyglądasz kochanie.- powiedział całując mnie na powitanie.
-Dziękuję.
-To co jedziemy? -zapytał.
Wzięłam swoje rzeczy, wpakowałam się do samochodu loczka i ruszyliśmy. Chwilę później staliśmy po domem Nialla. Weszliśmy do domu. W środku było parę osób. Najwidoczniej byli to tylko bliscy znajomi chłopaków. Nie przeszkadzało mi to, że prawie nikogo tu nie znałam. Przynajmniej uniknęłam niezręcznych pytań typu 'To wy jesteście razem?' itp. Dręczyło mnie tylko to dziwne spojrzenie Nialla. Może Louis miał rację. Przestałam się tym przejmować po trzecim drinku. Harry o dziwo dzisiaj nie pił. Może dlatego, że przyjechał samochodem, a stąd do domu Nialla jest jakieś piętnaście minut drogi. Więc jak mówiłam po trzecim z kolei drinku nie przejmowałam się już niczym. Skupiłam całą uwagę na Harrym. Rozmawialiśmy. Mimo wypitego alkoholu byłam całkiem przytomna. Zaproponowałam Harremu, żebyśmy pojechali do niego, ponieważ tutaj już mi się znudziło. No bo właściwie nic się tutaj nie działo. Nic ciekawego. Wiadomo muzyka, tańczący ludzie, alkohol. Ale teraz chciałam trochę odpocząć, ale też nie chciałam zostać sama w domu. 
Harry jak na zawołanie zgodził się i pojechaliśmy do niego. Weszliśmy do jego domu. Od razu musiałam zdjąć szpilki. Jaka ulga. Usiadłam na kanapie, a Harry obok mnie. 
-No kociaku to co będziemy robić? -zapytałam siadając Harremu na kolanach i wpatrując się w jego piękne zielone oczy. 
-A co byś chciała?- odpowiedział 
-Hmmm..no nie wiem-powiedziałam przygryzając dolną wargę. 
-Kusisz..-walczył ze sobą a ja robiłam wszystko, żeby go sprowokować. 
Aż w końcu nie wytrzymał. Uniósł mnie do góry, a ja objęłam go nogami w pasie. Dopięłam swego. Kiedy Harry wynosił mnie na górę do swojej sypialni ja bawiłam się jego loczkami. Po alkoholu byłam odważniejsza i bardziej zadziorna. Harry wszedł do sypialni, postawił mnie na podłodze, rozpiął zamek sukienki, która opadła na podłogę, a sam też już pozbył się koszuli oraz spodni i stał przede mną w samych bokserkach. Szybko pozbył się mojej bielizny i swojej też. Teraz byłam zdana tylko na łaskę Harrego. Pomyślałam sobie 'To będzie długa noc' i taka też była. Harry nie czekając dłużej wziął się do roboty. Przyznam nie był za bardzo delikatny. Kiedy skończył położył się obok mnie. Leżeliśmy i rozmawialiśmy. Położyłam głowę na jego nagim, gorącym torsie i po chwili zasnęłam. To była najlepsza noc mojego życia.
***
Obudziłam się kilka godzin później. Obok mnie leżał boski Styles i wpatrywał się we mnie swoimi zielonymi oczami. 
-Harry. -powiedziałam stanowczym głosem
-Tak kochanie?
-Nigdy więcej nie piję.-powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha. 
-Czemu?-zapytał skołowany.
-Bo potem dzieją się dziwne rzeczy- powiedziałam zaczynając się śmiać. 
-Nie podobało Ci się? -zmierzył mnie swoim wzrokiem.
-Ależ oczywiście, że się podobało- puściłam mu oczko.
-Więc w czym problem?- zapytał po raz kolejny.
-W niczym. Tylko się z tobą droczę.-powiedziałam i posłałam mi buziaka.
-O ty..-zbliżył się do mnie i zaczął mnie łaskotać.- Obiecaj, że już nigdy się nie będziesz ze mną droczyć, to przestanę.-powiedział stanowczo
-Obiecuję...-odpowiedziałam śmiejąc się do łez.
-Cudownie.-powiedział, po czym delikatnie musnął moje usta.- Idziesz na śniadanie? 
-Z przyjemnością. 
-----------------------------------------
Kolejny rozdzialik. Mam nadzieję, że się podoba :**

czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 20

Obudziłam się na kanapie w salonie. Obok mnie leżał Harry. Jeszcze spał. Powiem szczerze, że nie myślałam, że ta kanapa może być taka wygodna. Wstałam i cicho podreptałam do kuchni tak żeby nie obudzić Harrego. No dobra to teraz trzeba zrobić coś dobrego na śniadanie. Zrobię jajecznice. Nie będzie to jakieś super wykwintne śniadanie, chociaż moja jajecznica zawsze wszystkim smakowała. Robiąc śniadanie wyjrzałam przez okno. Jest ładna pogoda to może zjemy na tarasie? Przygotowałam wszystko, poukładałam na tackach i wyniosłam na taras. Idę obudzić Harrego. Wchodzę do salonu a tu go nie ma. Zastanawiam się gdzie on mógł pójść, gdy ktoś podchodzi do mnie i zasłania ni oczy. Od razu wiem kto to.
-Kiedy wstałeś? -zapytałam odwracając się do Stylesa.
-Przed chwilą. -odpowiedział.
-Ok. Idziesz na śniadanie ?
-Jasne
Przeszliśmy na taras, usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Podczas posiłku ciągnęliśmy zaczętą wczoraj rozmowę.
-To na czym skończyliśmy? -zapytał Harry.
-Chyba na planach wakacyjnych.
-Tak, masz rację. No to gdzie chciałabyś pojechać? -ciekawe pytanie.
 Jeszcze dobrze nie wróciłam do normalności po tych wakacjach a on mówi już o następnych. W sumie to sama nie wiem gdzie chciałabym pojechać. W pary miejscach byłam już przelotnie albo zatrzymywałyśmy się na kilka dni w jakimś hotelu razem z Vick. Ale jest jedno miejsce, byłam tam już setki tysięcy razy, ale dalej tam mnie coś ciągnie. Francja. Wieża Eiffla , Luwr, Wersal. To tylko kilka miejsc które zwiedzałam, ale która cały czas mnie ciekawią i zachwycają. Francja to nie tylko piękny kraj, o niesamowitej kulturze, ale też ma bardzo ciekawą historię. No więc jak tak dużo czasu spędza się z taką osobą jak Vick można się czegoś dowiedzieć.
-Może Francja? -zaproponowałam
-Brzmi kusząco.
-Uwierz mi nie zawiedziesz się. To miejsce jest cudowne.
-Byłaś tam? -zapytał zdziwiony.
-Tak wiele razy. Często przyjeżdżałyśmy tam z Victorią. Ale mimo wszystko dalej mnie coś tam ciągnie.- odpowiedziałam.
Rozmaiwialiśy dalej o wakacjach i podróżach. I jakoś zmieniliśmy temat ns to co takiego szalonego chcielibyśmy zrobić.
-Ja chciałbym zdobyć zwiedzić cały świat i skoczyć kiedyś ze spadochronu. No i jeszcze pobić jakiś rekord Guinessa.-powiedział rozmarzony Styles.
-No to ja chciałabym na pewno skoczyć na bungee, zobaczyć zorze polarną i zaprzyjaźnić się z jakimś dzikim kotem.- fajnie było by mieć w domu takiego lwa. Siał by postach w okolicy.
-Oby to ostatnie się nie spełniło.-powiedział Harry z przerażeniem w oczach.
-Niby czemu?- zapytałam
-Jeszcze być nasłała na mnie takiego lamparta czy coś i co bym zrobił.
-Hahahah. Raczej nie pozwoliliby mi trzymać takiego kocura w domu.- oboje zaczęliśmy się śmiać. Nie rozumiem czemu Sean ma jakieś uprzedzenia do Harrego. No jest normalnym chłopakiem. Świetnie się dogadujemy. Może Sean po prostu go nie zna, albo boi się, że skoro mam Harrego to zapomnę o nim. Będę musiała go gdzieś złapać albo zadzwonić do niego i pogadać. Właśnie tak zrobię. Jak tylko pożegnam się z Harrym zadzwonię do Seana i poproszę go o spotkanie. Oby się zgodził. Po zjedzeniu posprzątaliśmy naczynia. Oczywiście nie obeszło się bez przekomarzań i żartów. Potem Harry musiał jechać coś pozałatwiać a ja zostałam sama i mogłam spokojnie zadzwonić do Seana. Dzwoniłam do niego trzy razy. Albo mnie unika albo nie może odebrać telefonu. Osobiście stawiam na to pierwsze. No nic postanowiłam sobie, że pójdę zrobić zakupy. Sprawdziłam czego potrzebuję, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Idąc zastanawiałam się co powiem Seanowi kiedy wreszcie się do niego dodzwonię. A może powinnam olać jego tak jak on olał mnie. Byłam taka zamyślona, że wpadłam na jakiegoś przechodnia.Podniosłam oczy i ujrzałam twarz Louisa. W pierwszym momencie nie ogarniałam co się dzieje, ale kiedy już wszystko do mnie dotarło przywitałam go wielkim przytulasem.
-Hej Lou!
-Hej Kelsey- odpowiedział rozpromieniony.
-Widzę, że właśnie przyjechałaś z lotniska.-nietrudno było to zauważyć. Stał obok swojego samochodu i rozpakowywał walizki.
-Tak. Może wejdziesz. Wypijemy coś, pogadamy.- zapytał.
-Propozycja kusząca, ale niestety nie skorzystam. Muszę zrobić zakupy.
-Oj tam. Zakupy poczekają. Wchodź.- zaprosił mnie, więc nie mogłam odmówić.
Weszliśmy do jego domu. Domu Lou jest trochę podobny do domu Harrego. Wygląda bardzo nowocześnie. Ściany mają kolory od czerni poprzez różne odcienie szarości do bieli. Oboje mają dużo zdjęć z dzieciństwa porozstawianych po pokojach i oboje mają wygodne kanapy. Louis był w kuchni i robił coś do picia a ja obejrzałam dom więc dołączyłam do niego.
---------------------------------------
No to teraz zacz nie się rozkręcać :P Jak tam u Was po świętach ? Najedzeni, wypoczęci i zadowoleni z prezentów? Mam nadzieję, że tak. Komentujcie.
Pozdrawiam :**

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 19

Od: Harry
Kochanie, czy mógłbym Cię gdzieś porwać wieczorem ? 
Do: Harry
Brzmi ciekawie :P Tylko zależy o której i gdzie. 
Od: Harry
Może kino ? Będę o ósmej pod twoim domem, Kocham Cię :*
Do: Harry
Ok. Ja Ciebie też ;*
Odłożyłam telefon i zastanawiałam się co mogę zrobić, żeby się tak cholernie nie nudzić. Do pracy wracam dopiero za kilka dni. Właśnie nie wiem czy o tym już wspominałam, czy nie, ale pracuję w firmie projektującej domy razem z Vick. Nie no dobra, muszę wymyślić co mogę robić, bo zaraz zanudzę się na śmierć. Ale właśnie zapomniałam, że po wakacjach miałam się za siebie wziąć. Miałam zacząć ćwiczyć ale póki co mi to trochę nie wychodzi. Może czas to zmienić ? Ubieram coś wygodnego, biorę telefon i słuchawki i wychodzę, żeby pobiegać. Trochę świeżego powietrza mi nie zaszkodzi. Wróciłam po mniej więcej dwóch godzinach. Taki trening dobrze mi zrobi. Po powrocie wzięłam prysznic, poprawiłam makijaż i zeszłam z powrotem do salonu. Zerknęłam na zegar. Jeszcze cztery godziny do przyjazdu Harrego. Pomyślałam, że zadzwonię do Nialla, żeby spytać kiedy wracają. Tak też zrobiłam. Po półgodzinnej rozmowie z blondynem dowiedziałam się, że chłopaki wylatują wieczorem i rano już będą w Londynie. Oprócz tego dowiedziałam się też, że już nigdy nie wyjadą na tak długo za granicę oraz, że szykują imprezę z okazji ich powrotu. Po zakończeniu rozmowy poszłam do kuchni po jakąś przekąskę i ponownie usiadłam przed telewizorem. Nie wiem dlaczego, ale  dzisiaj strasznie nudzi. Kiedy znowu znudziła mi się telewizja zaczęłam bezsensownie chodzić po domu. Potem chodziłam i nuciłam sobie coś pod nosem. Aż wreszcie na samym końcu włączyłam muzykę i zaczęłam tańczyć i śpiewać. Nie wiem co mnie napadło, bo nigdy czegoś takiego nie robiłam, ale to jest prawdziwy zabijacz czasu. Ani się obejrzałam a zostało mi pół godziny do przyjazdu Harrego. Poszłam na górę przebrałam się i w sumie byłam gotowa. Loczek pojawił się bardzo punktualnie. 
-To co jedziemy ? -Zapytał Harry kiedy tylko wpuściłam go do domu.
-Jasne. Tylko jeszcze wezmę torebkę. -odpowiedziałam, a po chwili byłam już w samochodzie. 
Weszliśmy do budynku. 
-Harry. Na jaki właściwie film idziemy? -zapytałam
-Horror. 
Ok. Ja lubię horrory i oglądałam już naprawdę mnóstwo strasznych filmów. Czyli to zupełnie zwyczajne spotkanie w kinie. No bo jeżeli Harry liczy na jakieś mizianie w kinie po zgaszeniu światła to nie ma na co liczyć. Powiedział, że idziemy do kina na film, więc idziemy i będziemy oglądać ten film choćby nie wiem co. Wybrał mój ulubiony gatunek filmowy, więc teraz będzie go oglądał. Nie no chwila on nic takiego nie powiedział a ja jak zawsze muszę sobie w głowie usnuć ciekawą historyjkę. Ja się chyba pójdę leczyć. Weszliśmy na salę kinową i chwilę później zaczął się film. Trwał dwie godziny z hakiem. No nie powiem był to naprawdę dobry film. Trzymał w napięciu no i nie brakowało krwawych scen z mordercami i ofiarami w rolach głównych. Harry odwiózł mnie do domu. Harry miał już wychodzić.
-No to ja już lecę pa kochanie.
-Czekaj! -zawołałam zanim zdążył zniknąć z drzwiami.-Może zostaniesz jeszcze na chwilę?
-W sumie to co mi szkodzi. -powiedział Harry 
-Jak chcesz to możesz zostać na noc.- zaproponowałam. 
-Jeżeli Tobie to nie będzie przeszkadzało to chętnie zostanę. -zgodził się. 
Usiedliśmy na kanapie w salonie i zaczęliśmy rozmawiać. Rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim. Od wspomnień z dzieciństwa po plany na przyszłość. Powiedziałam Harremu o przyjęciu, które organizują chłopcy po przyjeździe. Odpowiedział, że koniecznie musimy się ni nim znaleźć. Rozmawialiśmy tak do późna. Nie byłam jakoś zmęczona dzisiejszym dniem, ale zasnęłam dość szybko. Gadaliśmy o planach na następne wakacje. Ja leżałam Harremu na kolanach, a on bawił się moimi włosami. Potem zasnęłam. Ale jeszcze przez sen słyszałam, że Styles włączył sobie telewizje, ale potem nie wiem już totalnie nic co się dalej działo.
-------------------------------------------
Jest kolejny rozdział :D Mam nadzieję, że Wam się spodoba ;)
Pozdrawiam :**

niedziela, 22 grudnia 2013

Uwaga !!!

Jak już mówiłam miałam w planach założyć kolejnego bloga i tak też się stało. Tutaj macie do niego linka: http://never-together-imagin1d.blogspot.com/ Wchodźcie, czytajcie, komentujcie. Teraz kolejne rozdziały jak wspominałam pod ostatnim postem będą się pojawiały raz na jednym blogu, raz na drugim. Jutro pojawi się kolejna część tej historii, a już dzisiaj możecie zobaczyć bohaterów następnego opowiadanie, klikając w linka. No to ja was serdecznie zapraszam :**

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział 18

Obudziłam się w moim salonie. Ale ten pokój wcale nie przypominał salonu. Po wczorajszych wygłupach jest tu pełno papierków po słodyczach chipsach itp. Dodatkowo wszędzie wokoło było mnóstwo pierza bo wczoraj gdzieś około czwartej nad ranem zaczęliśmy się bić poduszkami. Właśnie muszę sobie kupić nowe poduszki, bo te stare tak troszkę się zniszczyły...Na drugim końcu pokoju były rozsypane są karty po naszym nieudolnym układania z nich domku. I mam nadzieję, że reszta domu jest w dobrym stanie. Wstałam i dopiero teraz zauważyłam, że Vick i Sean jeszcze śpią. Nie mogą przegapić takiej okazji. Poszłam na górę po moją czerwoną szminkę. Wróciłam do salonu i umalowałam twarze przyjaciół. Vick wzbogaciła się w okulary, a Sean od dzisiaj ma wąsy. Wyglądali komicznie. Szczególnie w takim otoczeniu. Musiałam to uwiecznić. Zastanawiałam się co zrobić, żeby ich obudzić, ale jednak doszłam do wniosku, że nie będę ich aż tak męczyć.Poszłam do kuchni zrobić coś na śniadanie. Otwieram lodówkę, a tu świeci pustkami. Nie zrobiłam zakupów. Zupełnie o tym zapomniałam. Trudno na śniadanie będziemy jeść dzisiaj pizzę.  No w sumie to na taki śniadanio-obiad, bo już dochodzi dwunasta. Zadzwoniłam do pizzerii i zamówiłam pizzę. Miałam iść ogarnąć się do łazienki, ale coś trzasnęło w salonie. Weszłam do pokoju i zobaczyłam, że to tylko Sean spadł z kanapy, na której wczoraj zasnął Przez ten huk obudziła się też Victoria. Kiedy oni dochodzili do siebie ja tarzałam się ze śmiechu.
-Z czego się tak śmiejesz? -zapytałam nieprzytomnym głosem Vick.
-Po..popatrzcie..na..siebie...-powiedziałam
Popatrzyli na swoje twarze i po chwili wszyscy w trójkę się śmialiśmy. Jak już się opanowaliśmy poinformowałam ich, że dzisiaj na śniadanie będzie pizza na co zareagowali za aprobatą. Niecierpliwie wyczekiwaliśmy dostawcy bo, pomimo iż wczoraj wieczorem i ogólnie przez całą noc nawpierdzielaliśmy się różnych słodyczy, byliśmy cholernie głodni. Kiedy wreszcie zadzwonił dzwonek, dosłownie rzuciliśmy się do drzwi, żeby odebrać pizzę. Dostawca musiał mieć niezłą bekę z Seana i Vick, którzy jeszcze nie zdążyli zmyć z twarzy moich rysunków.
Kiedy wreszcie siedzieliśmy i jedliśmy upragnione śniadanko przypomniałam sobie, że jeszcze nie powiedziałam Seanowi i Victorii o tym, że chodzę za Stylesem. Uznałam, że najlepiej będzię jak się o tym dowiedzą trochę później. Po zjedzeniu pizzy poszliśmy posprzątać salon (ale jeszcze wcześniej Sean i Vick musieli się umyć.) I wreszcie kiedy już posprzątaliśmy salon usiedliśmy i zaczęliśmy oglądać telewizję. Pomyślałam, że to jest dobry moment, żeby poinformować ich o sytuacji.
-Słuchajcie..-zaczęłam niepewnie, bo obawiałam się ich reakcji, a głównie reakcji Seana.
-Tak? -zapytała Vick i oboje zwrócili się w moją stronę.
-No bo jest taka sprawa...
-Słuchamy -powiedział Sean.
-Chodzę z Harrym. -ok ja już swoje zrobiłam. Zobaczymy jak na to zareagują.
-No gratulacje kochana. -na szczęście Vick zaakceptowała nasz związek. ale ciś mi się wydaje, że z Saeanem nie będzie tak łatwo.
-Z Harrym Stylesem ? -zapytał, zle wyraz jego twarzy mówił sam za siebie.
-Tak. Jakiś w tym problem? -powiedziałam z lekkim zaskoczeniem. Czyżby Sean znał Harrego ?
-To po prostu nie jest chłopak dla ciebie
-Czy ty coś sugerujesz ? -byłam zła na jego stosunek do mojego chłopaka.
-Tak. Sugeruję, że to nie jest chłopak dla ciebie. -odpoweidział obojętnie.
-Ale co ci w nim przeszkadza? -zapytałam próbując się opanować.
- Jest egoistyczny, porywczy i...
-I ? -zapytałam wściekła.
-I zachowuje się jak kretyn! -ryknął po czym w przeciągu sekundy był już przy drzwiach. Potem już tylko usłyszałyśmy trzask zamykanych drzwi a jego nie było.
-Sean! Wracaj! Sean ty idioto! -Vick próbowała go zawołać ale on był już pewnie w drodze do domu.
-Co mu strzeliło do głowy? -zapytałam pełna mieszanych emocji. Z jednej strony byłam wściekła na Seana za to co powiedział, ale z drugiej zastanawiało mnie czy to może być prawda.
-Wiesz jaki jest Sean..-odpowiedziała Vick.
-Wiem, że czasami zachowuje się jak nasz ojciec, ale to już przesada.
-No tak. Ale pamiętasz jak ja chodziłam z Mattem też był nadąsany ale potem mu przeszło. On już tak ma.
-No niestety to nieliczna z jego wad. Mam tylko nadzieję, że szybko mu przejdzie i wszystko będzie mogło wrócić do normy.
Pogadałyśmy jeszcze przez chwilę a potem Victoria też wrócił do domu. Ja nie wiedząc co mogę robić, zaczęłam oglądać telewizję.Myślałam jednocześnie o co chodziło Seanowi i dlaczego tak się zachował.  Kiedy tak rozmyślałam przyszedł do mnie SMS.
-----------------------------------------------
Na dzisiaj tyle, ale przysięgam, że w święta Was dosłownie zawalę tymi rozdziałami i mówię Wam, że będą tak obszerne jak ten poprzedni :D A właśnie. Ostatnio tak sobie myślałam, że przez święta będę miała dużo czasu, więc postanowiłam założyć drugiego bloga. Mam już nawet pomysł tylko teraz zostaje kwestia tego, czy ktoś będzie czytał moje wypociny. Rozdziały pojawiałyby się raz na tym blogu a raz na tym drugim. Więc codziennie byłoby coś do poczytania :P Mam nadzieję, żę propozycja wam się spodoba. To byłoby na tyle z mojej strony, teraz wy piszcie jak wam się podoba :**

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 17

Z dedykacją dla Julii Zerhau :)

-Widzę, że już wstałaś..-zaczął wciąż przyglądając mi się z daleka.
-Tak..-powiedziałam przeciągając się i odwracając w jego stronę. -Wczoraj troszkę mi się przysnęło na filmie.
-Oj, tak. Ale wiesz co, słodko wyglądasz kiedy śpisz.-na jego twarzy malował się łobuzerski uśmiech.
-No chyba nie.-powiedziałam wychodząc z pomieszczenia.
-Niech ci będzie. Idziesz na śniadanie?
-Z chęcią. I mam nadzieję, że mnie nie otrujesz.
Zeszliśmy do kuchni. Na stole czekało na mnie smakowicie wyglądające śniadanie. A mianowicie naleśniki. Głodna usiadałam przy stole i zaczęłam sobie ładować. Kiedy już moja porcja była satysfakcjonująca zabrałam się za jedzenie, wcześniej jeszcze polewając wszystko syropem klonowym. Uwielbiam takie śniadania, uwielbiam naleśniki. Po zjedzeniu pomogłam Harremu posprzątać. Kiedy już wszystko było zrobione usiedliśmy na kanapie w salonie i zaczęliśmy rozmawiać.
-Harry...? -zaczęłam.
-Tak?
-Ja już powinnam iść. W ogóle nie powinnam tutaj zostawać na noc. Narobiłam ci tylko kłopotów.
-Czekaj, czekaj. Spokojnie. Po pierwsze to nie twoja wina, że zasnęłaś, byłaś po prostu zmęczona. Po drugie nie narobiłaś mi żadnych kłopotów będąc tutaj. A po trzecie...
-Tak?
-Jak chciałabyś wracać do domu bez tego? -wyciągnął z kieszeni moje klucze.
-Musiały mi gdzieś wypaść...oddasz mi je? -zapytałam cicho.
-Tak, ale pozwolisz, że jeszcze się gdzieś razem wybierzemy.- w sumie to propozycja była dosyć kusząca. Na dworze było ładnie, więc nie zaszkodzi gdzieś wyjść. Coś mi się wydaje, że Hazz chce odbudować relacje sprzed dwóch tygodni.
-Dobrze. -zgodziłam się.
Wyszliśmy z domu i Styles kazał mi się pakować do samochodu. Tak też zrobiłam. Nie miałam wyjścia. Bo to przecież on ma władzę, bo ma moje kluczyki. Bez nich nie mam dokąd wracać. Po pół godziny jazdy wypasionym samochodem Harrego dojechaliśmy na skraj lasu. Myślałam, że Hazz pojedzie dalej czy coś, ale on powiedział, że jesteśmy na miejscu. Byłam lekko zdziwiona, ale wyszłam z samochodu.
-No to teraz wędróweczka w głąb lasu. -powiedział to z taką radością na twarzy, że nie mogłam się oprzeć i instynktownie się uśmiechnęłam, mimo iż nie przepadałam za lasami, a tym bardziej za chodzeniem po lasach.
Szliśmy ścieżką pośród drzew a Harry zanudzał różnymi opowieściami o tym jak w dzieciństwie hasał po lasach z kolegami. Niezwykle interesujące. Ale on ma to do siebie, że czasami za dużo gada. Szczególnie kiedy jest to nie konieczne. Wreszcie po wielu trudach i znojach (i nieznośnych historiach loczka) dotachaliśmy się do celu naszej wędrówki. Byliśmy na polanie w środku lasu. Ale nie była to zwykła polana. Z przeciwnej strony widać było wąziutki strumyk przecinający polanę i mały wodospad. Wszystko to wyglądało obłędnie. Jak z obrazka. Czyste dzieło natury nietknięte ręką ludzką. Mogłabym się napawać tym widokiem w nieskończoność.
-Bardzo tu ładnie. -powiedziałam pełna podziwu.
-Zawsze przychodziłem tutaj z ważnymi dla mnie osobami...-czyżby Harry się zestresował?
-Więc dlaczego mnie tutaj przyprowadziłeś?
-Bo chciałem cię zapytać czy nie zostałabyś moją dziewczyną. -zatkało mnie... totalnie. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.
Nagle zapanowała cisza którą przerywało tylko chlupanie wody w strumyku. Wydawało by się, że zastanawiam się nad wyborem. I w sumie tak było tylko, że moje myśli zamiast delikatnie uświadomić mnie co się dzieje, bombardowały moją głowę tysiącami pytań, migały my przed oczami zdjęcia mnie i Harrego pławiących się w szczęściu i co najważniejsze ukazało mi się niezadowolenie na twarzy Nialla. To było dziwne bo nawet nie wiedziałam czy on coś do mnie czuje. Wydawało mi się że mijały godziny tej niezręczniej ciszy, która była nie do zniesienia. Nie zauważyłam nawet, że Harry wziął mnie za rękę i patrzył mi głęboko w oczy jakby chciał przejrzeć moją duszę. Wreszcie się odezwałam próbując opanować emocje.
- Umm...Harry...my znamy się dopiero od zaledwie dwóch tygodni, ja cię  ogóle nie znam i ty mnie też...
-No właśnie jakbyśmy byli razem moglibyśmy się bliżej poznać. Nie musimy przecież od razu iść razem  do łóżka. Małymi kroczkami będziemy się posuwać do przodu. Dajmy sobie szansę. Proszę cię przemyśl to. Nie musisz mi dawać odpowiedzi teraz zaraz, ale przemyśl to. -wydawał się jakiś smutny.
-Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Muszę sobie to pokładać. Mógłbyś mnie odwieźć do domu?
-Jasne.
Schodziliśmy w zupełnej ciszy. Harry szedł na przedzie a ja a nim. Próbowałam powoli na spokojnie to przemyśleć. Harry to naprawdę fajny facet może i mógłby być moim chłopakiem, ale sama nie wiem. Harry był już przy samochodzie a ja wychodziłam właśnie z lasu. Podeszłam do niego.
-Harry? -odwrócił się zupełnie nieświadomy. Tymczasem ja złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek. Od razu się rozweselił.
-Czyli zgadzasz się ? -zapytał a ja pokiwałam głową.
Podszedł do mnie i mnie przytulił. Po czym oboje wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu.
  Siedziałam właśnie na kanapie. Harry przez chwilą pojechał a ja zostałam sama w domu z najróżniejszymi myślami kłębiącymi się w mojej głowie. Z jednej strony byłam szczęśliwa bo miałam kogoś bliskiego (a nie miałam za bardzo szczęścia do chłopaków), ale z drugiej znowu miałam wyrzuty sumienia, że tego wszystkiego dokładnie nie przemyślałam. Była to taka nagła decyzja. Prawie w ogóle nie znałam Harrego, nic o nim nie wiedziałam. Ale nie mogę się zadręczać takimi myślami. Muszę zacząć coś robić, bo zwariuję...Wzięłam się za sprzątanie domu. Czas uciekał szybko a mnie opuściły dręczące myśli. Zmęczona porządkowaniem położyłam się na łóżku. Spojrzałam na telefon. Nie było jeszcze tak późno. Pomyślałam sobie, że odwiedzę Victorię i urządzimy sobie taki babski wieczór. Wybrałam numer Vick z listy kontaktów i zadzwoniłam. Nie odbierała. Dopiero za trzecim razem odebrała telefon. Zapytałam czy nie chciałaby się spotkać, ale ona powiedziała, że dzisiaj nie może. Rozłączyłam się.Co ja mogłabym robić dzisiaj wieczorem? Może zadzwonię do Harrego? Nie, już dzisiaj dosyć mu namieszałam. No cóż będę musiała dzisiaj siedzieć sama. W tym momencie usłyszałam dzwonek telefonu. Dzwonił Sean. Szybko odebrałam. 
-Hej kochana..-zaczął
-Cześć Sean. Słuchaj może...-chciałam go zapytać czy mógłby do mnie dzisiaj wpaść, ale on był szybszy.
-Mógłbym się do ciebie wprosić?
-Jasne! Wpadaj.
-Ok. Za dziesięć minut będę.-po tych słowach od razu się rozłączył.Nawet się nie pożegnał. Podejrzane.
Nie chciało mi się wstawać i schodzić na dół, więc dalej leżąc na łóżku przypomniałam sobie jak zawsze wyglądał dom po naszych spotkaniach. Mówiąc naszych mam na myśli mnie Vick i Seana. Kiedyś jak spotkaliśmy się u Victorii to zaczęliśmy się bić poduszkami i wszędzie było mnóstwo pierza. Innym razem jak wybraliśmy się ze znajomymi nad jezioro jako pierwsze wylądowałyśmy w wodzie. No ogólnie gdzie tylko się spotykamy robimy totalną rozpierdziel. Ale to już taka nasza tradycja. Albo kiedyś na szkolnym apelu zaczęliśmy tańczyć harlem shake'a. To były czasy. Nauczyciele nas nienawidzili. Z wspomnień wyrwał mnie dźwięk dzwonka.Zeszłam na dół. Pod moim domem stał Sean. Otworzyłam mu drzwi.
-Siema, siema. -powitał mnie radosnym uśmiechem.
-No hej
-No to wbijamy.
-Jak to my? -zapytałam skołowana.
-No ja i Sean. -zza chłopaka wychyliła się Vick.
-Chcieliśmy ci zrobić niespodziankę. Przecież nie będziesz siedzieć tutaj taka sama. -co im strzeliło do głowy to ja nie wiem, ale dobrze, że przyszli przynajmniej nie będę się nudzić.
-No to co robimy dzisiaj? Bitwa na poduszki...-zaczęłam zamykając za nimi drzwi.
-Dzisiaj karty i planszówki, czyli powrót do starych dobrych czasów dzieciństwa. -odpowiedziała Vick rozpakowując torby, które przynieśli ze sobą.
-Mamy jeszcze ze sobą chipsy, ciastka i colę. -dodał Sean.
---------------------------------
Nareszcie udało mi się dodać dla was kolejny rozdział. Miał się pojawić w piątek, ale z powodu wiatrów i ogólnie złej pogody straciłam kontakt z Internetem :P Na szczęście dzisiaj udało się to naprawić.

piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 16

Z dedykacją dla Natalii Jarominek :D

Nie zastanawiając się długo odebrałam telefon. Harry poprosił mnie o spotkanie w parku. Było jeszcze wcześnie, więc się zgodziłam. Ustaliliśmy, że za pół godziny spotykamy się w parku. Zastanawiałam się po co chce się spotkać. Żeby mnie przeprosić, czy może z innego powodu.
 Pół godziny później byłam już na umówionym miejscu i czekałam na Stylesa. Pojawił się jakieś dziesięć minut później niosący wielki bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie zadowolony.
-Przepraszam za spóźnienie -powiedział z łobuzerskim uśmiechem. -To dla Ciebie ! -wręczył mi bukiet.
-Czyś ty zwariował ? -zapytałam.
-Myślałem, że może dzięki temu wybaczysz mi to co powiedziałem wtedy...-zaczął, ale widać było, że jest z siebie dumny.
-No wiesz...zaskoczyłeś mnie. Myślałam, że jak się spotkamy to będziesz błagał o wybaczenie na kolanach, ale nie spodziewałam się, że przyniesiesz mi taki bukiet. -no powiedzmy sobie szczerze. Chyba każda kobieta byłaby zadowolona gdyby dostała ogromny bukiet czerwonych róż od faceta na przeprosiny. I to jeszcze nie byle jakiego faceta.Od takiego przystojnego jak Harry.
-Czyli mi wybaczasz ? -zapytał z nadzieją w głosie.
-Tego nie powiedziałam. -byłam skłonna mu wybaczyć, ale chciałam się jeszcze z nim podroczyć.
-Oj, no proszę ! -chciał klęknąć, ale go powstrzymałam, bo to dziwnie by wyglądało.
-Ok ok. Wybaczam ci -zrobił taką minę, że musiałam odpuścić.
-Świetnie! - zadowolony pocałował mnie w policzek. -To co może teraz jeszcze gdzieś się przejdziemy?
-Na przykład ?
-Hmmm...może kino ?
-Ok. Ale od kiedy ty jesteś taki romantyczny? -to wydawało się dziwne Harry tak nagle zupełnie zmienia swoje podejście.
-No proszę...
-Harry..kwiaty. Co ja z nimi zrobię?- były naprawdę ładnie i chciałam je zatrzymać.
-No to może pójdziemy do mnie. Taki miły przyjacielski wieczór. -spodobała mi się ta propozycja, dlatego też się zgodziłam.
 Niedługo potem staliśmy pod domem Harolda. Wpuścił mnie do środka i kazał się rozgościć, a sam przygotowywał w kuchni coś do picia.
-Harry ? -zapytałam oglądając jego zdjęcia porozstawiane po całym salonie- Czy ty nie powinieneś być jeszcze w Turcji ? Przecież chłopcy wracają dopiero za dwa dni.
-No tak. Powinienem, ale po waszym wyjeździe uświadomiłem sobie, że powinienem cię przeprosić, z resztą już mi ta Turcja zbrzydła. Więc wsiadłem w samolot i przyleciałem tutaj.
-Aha. To co będziemy robić ?
-Może obejrzymy sobie jakiś film ? Horror. Zgadzasz się ?
-Ok.
Obejrzeliśmy razem kilka horrorów a za oknem już robiło się coraz ciemniej. Oglądaliśmy już chyba piąty z kolei film, kiedy zasnęłam. Byłam tak zmęczona podróżą, że zasnęłam i nawet nie wiedziałam kiedy.
***
Obudziłam się w wygodnym łóżku i pościeli pachnącej męskimi perfumami. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem. Ale potem dopiero zdałam sobie sprawę, że dalej jestem u Harrego. Wstałam z łóżka i dokładnie obejrzałam pokój. Nie wyglądał na sypialnię, raczej na pokój dle gości czy coś w tym rodzaju. Weszłam do przylegającej do pokoju łazienki, żeby zobaczyć jak wyglądam. Jak zawsze rano wyglądałam przerażająco. Przeglądałam się w lustrze i robiłam co mogłam, żeby wygląda jak człowiek kiedy zobaczyłam Harrego opierającego się o framugę drzwi, który stał za mną. 
------------------------------------------
Jest i rozdział numer szesnaście. Po długim oczekiwaniu wreszcie się pojawił. Mam nadzieję, że wam się spodoba. :D

niedziela, 24 listopada 2013

Ogłoszenie !

Chciałabym tylko powiedzieć, że następny rozdział pojawi się dopiero w przyszłym tygodniu w piątek albo w sobotę. Nie miałam kiedy napisać rozdziału ponieważ ten weekend miałam bardzo zawalony. A jeszcze w dodatku za dwa tygodnie pisze próbny egzamin gimnazjalny i wypadałoby się nauczyć. Plus jeszcze nauczyciele w szkole nas nie szczędzą, Mam nadzieję że zrozumiecie :)

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 15

Z dedykacją dla Meddie :D 

Szerze powiedziawszy to dzisiejszej nocy nie wyspałam się za dobrze. Śniły mi się koszmary. A w dodatku to nie wiem nawet jak się znalazłam w swoim łóżku, ale mniejsza o to. Właśnie kiedy nie śniło mi si nic okropnego, musiałam się obudzić. Spadłam z łóżka. Bliskie spotkanie z podłogą ożywiło mnie na tyle, żeby zobaczyć na telefon, która jest godzina. Zaspana podniosłam się i popatrzałam na ekran. Była dziesiąta, a o jedenastej mamy samolot do Londynu. Fuck! Spóźnimy się. Szybko obudziłam Victorię i powiedziałam jej, że mamy godzinę na ogarnięcie się, spakowanie walizek i dojechanie do lotniska. Z oporem pakowałyśmy walizki, kiedy do naszego pokoju.
-Idziecie na śniadanie ? -zapytał Lou
-Nie możemy. Bo za pół godziny mamy samolot a jeszcze nie jesteśmy spakowane. -odpowiedziałam szybko pakując wszystkie moje ciuchy do walizki.
-To może my wam pomożemy ? -propozycja Liama była nie do odrzucenia.
-Ok -powiedziałyśmy razem.
Piętnaście minut później siedziałyśmy z taksówce, Byłyśmy w drodze na lotnisko. Niestety przez kolejne pięć minut stałyśmy w korkach, ale i tak na lotnisko dotarłyśmy przed czasem. Chłopcy przyjechali z nami, żeby się pożegnać.
-No to pa chłopaki. Zobaczymy się w Londynie za parę dni. -powiedziała Vick
-Napiszcie jak dolecicie -troskliwy Liaś.
-Tylko, że nie mamy waszych numerów telefonu.- do tej pory sama tego nie zauważyłam. Ale no powiedzmy sobie szczerze po co były nam ich numery telefonów skoro mieszkaliśmy obok siebie.
Po wymienieniu się numerami telefonów i wspólnym uścisku mogłyśmy wsiąść do samolotu i lecieć do kochanego domu. Podczas lotu niewiele rozmawiałyśmy. Głównie spałyśmy. No bo chyba każdy po nieprzespanej nocy chciałby jeszcze chwilę odpocząć.
*5 godzin później, Londyn*
Nareszcie w domu. Wyszłyśmy z samolotu i na lotnisku czekała nas bardzo miła niespodzianka. Sean czekał na nas. Chyba się za nami stęsknił.Obładowane bagażami podeszłyśmy do niego i się przywitałyśmy. 
-Stęskniłeś się za nami co? -zapytałam 
-Nie zaprzeczę. -odpowiedział. -Widzę, że te wakacje dobrze Ci zrobiły 
-No tak. Wiesz..ten klimat i w ogóle. -puściłam oczko do Vick. 
-To co jedziemy. Chciałaby się nacieszyć powrotem do domu. -powiedziała Victoria po czym wszyscy we trójkę wpakowaliśmy się do taksówki.
 Stałam na schodach i machałam do Seana i Vick odjeżdżających w taksówce. Wyciągnęłam klucze i po pełnych dwóch tygodniach nareszcie byłam w domu.
Sama mieszkam od niedawna. Wcześniej mieszkałam z Vick. Moi rodzice wyjechali i zostawili mnie samą sobie, więc musiałam sobie jakoś poradzić. Postanowiłam zamieszkać z najlepszą przyjaciółką. Później jednak stwierdziłyśmy, że możemy zamieszkać osobno i tak zostało do teraz. Mieszkamy blisko siebie i często się odwiedzamy.
Jak tylko weszłam do domu i zamknęłam drzwi wysłałam smsy do chłopaków. Wtaszczyłam bagaże na górę. Poszłam do łazienki i mimo wczesnej pory wzięłam długą odprężającą kąpiel.
Po godzinie spędzonej w wannie z gorącą wodą zabrałam się za koszmar każdej kobiety- rozpakowywanie walizek. Na szczęście od tego niezwykle nużącego zajęcia odciągnął mnie telefon. Dzwonił do mnie Harry. Było to o tyle dziwne, że od jego ostatniej popisu w barze z nim nie rozmawiałam. Najwidoczniej teraz miał okazję porozmawiać z chłopakami i uświadomił sobie co zrobił....
-------------------------------------
Jest 15 rozdział !!! Mam nadzieję, że Wam się będzie podobał :D

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 14

Wracałyśmy do hotelu. Był środek nocy. Rześkie powietrze przywracało mi przytomność. Jeszcze nie zdążyłam się do końca otrząsnąć po tym co wydarzyło si przed chwilą. Szłyśmy bardzo szybkim krokiem, prawie biegłyśmy. Kiedy dotarłyśmy już na miejsce udałyśmy się do naszego pokoju. Posiedziałyśmy tam na chwilę jednak nie wiedziałyśmy co mamy z sobą zrobić. Z ciekawości poszłyśmy zajrzeć do pokoju chłopaków. Podeszłyśmy do drzwi. Były otwarte, więc weszłyśmy do środka. W pokoju był tylko Liam i nieprzytomny Harry rozwalony na łóżku. Przywitałyśmy się z Liasiem a on zapytał co się stało, że tutaj jesteśmy. Opowiedziałam mu wszystko. O tym jak si pokłóciłam z Harrym, o tych dresach przed klubem i o tym co powiedzieli chłopcy.
-Słyszałem twoją kłótnię z Harrym. Znaczy tylko urywki..-powiedział Liam. -.. i wiesz co...-ściszył głos-  wiem że nie powinienem tego mówić, ale Harremu się należało. Tak cię obrazić...
-Nie wiedziałam, że jest zdolny do czegoś takiego...
-Miałem go odprowadzić do hotelu bo był pijany i potem jeszcze przyjść po was, ale jakaś laska mnie zagadała. I niestety skończyło się jak się skończyło....-widać było, że wini się za to. Ale potem mu przeszło.
 Rozmawialiśmy tak długo, że w końcu zasnęliśmy. Znaczy ja i Vick,. Liam  dalej czuwał. Spałyśmy bardzo czujnie. Słyszałyśmy prawie każdy ruch Liama i Harrego, każdy ich oddech (no może przesadziłam) a już na pewno bardzo dokładnie usłyszałyśmy niezbyt dyskretny trzask drzwi, który nas natychmiast obudził. Chłopcy wreszcie wrócili. Byli trochę poobijani, n nosa Louisa lała się krew, z Niall rozciął sobie wargę. Mieli kilka guzów, ( w Zayn rąbaną śliwę pod okiem), ale nic większego.
-I jak ? -zapytał Liaś
-Skopaliśmy im tyłki! -Zayn mimo swojego nienaturalnie dużego oka był zadowolony.
-Uciekali gdzie pieprz rośnie. -Louis był równie szczęśliwy.
-Już nigdy więcej nie przyjdą do tego klubu. -Niall był wyraźnie z siebie dumny.
-No ale oni też was nie pożałowali - szczerze powiedziawszy to nie wyglądali za dobrze.
-Przeżyjemy
-Siadajcie nie mogę na was patrzeć. -powiedziała Vick po czym zaczęła oporządzać chłopaków, którzy byli akurat teraz wyjątkowo ruchliwi.
 Vick głowę Zayna, (ponoć uderzył nią o ścianę) i robiła mu zimne okłady na guzie pod okiem. Ja zajmowałam się Niallem a Liam Louisem.
-Auu!
-Staram się być delikatna, ale jak dalej się tak będziesz kręcił to przestanę -akurat kiedy czyściłam jego ranę na czole zaczął rozmawiać z chłopakami.
-No dobrze już przestanę -widziałam, że droczył się z mną
-A właściwie to czemu to zrobiłeś? -wszyscy byli zajęci więc mogłam go o to zapytać
-Nie mógłbym pozwolić, żeby ktokolwiek Cię skrzywdził. - to co powiedział trochę mnie zdziwiło.
-Ale mówisz to jako kto ?
-Jako jako ktoś kto martwi się o swoją przyjaciółkę- czyli to jest jednak przyjaźń. Skończyłam go opatrywać i nareszcie wyglądał jak normalny człowiek.
-Dziękuję - powiedział blondyn i dał mi buziaka w policzek. Czyli to jednak nie jest TYLKO przyjaźń. Skomplikowane....:/
-----------------------------------------
Dziękuję wam że jeszcze to czytacie :P To może następny rozdział komuś zadedykuję? Kto pierwszy ten lepszy :D Buziaczki :*

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 13

Stałyśmy z Victorią przed klubem. Chłopcy już byli w środku. Po raz ostatni oglądamy to miasto nocą. Rozmawiałyśmy o naszym jutrzejszym wyjeździe. Miałyśmy już wchodzić do środka, ale zatrzymałam Vick.
-To co...Za wspaniałe wakacje. -powiedziałam i zmierzyłam Victorię spojrzeniem typu "Chodźmy się zabawić".
-Za wspaniałe wakacje. -odwzajemniła spojrzenie i pełne pozytywnej energii weszłyśmy do środka.
Wewnątrz budynku było mnóstwo ludzi ( z resztą jak zawsze o tej porze). Odnalazłyśmy chłopaków siedzących przy stoliku w rogu. Usiadłyśmy z nimi. Czekały już na nas dwa drinki, a że oblewałyśmy dzisiaj nasze wakacje to wypiłyśmy je od razu. Chłopcy przynosili nam kolejne, ale my starałyśmy się opanować picie na tyle na ile się dało. Niestety oni nie i po kilku kolejnych mocnych drinkach zaczęli wyrywać laski na parkiecie. Zayn trzy razy prosił mnie żebym z nim zatańczyła. Za czwartym razem dałam się namówić.Natomiast do Vick doczepił się jakiś koleś. Spławiła go, ale był wyjątkowo natrętny. Nie mogła się od niego oderwać. W końcu do akcji wkroczył Styles. Był już trochę upity, ale najwidoczniej zachował jeszcze rozsądne myślenie. Przygadał coś typkowi i ten wreszcie odczepił się od mojej najlepszej przyjaciółki.
 Zmęczona po kilku tańcach z chłopakami podeszłam do stolika, żeby się czegoś napić i odpocząć. Całe reszta zabawiała się w najlepsze. Siedziałam i ogarniałam ludzi, gdy zobaczyłam Harrego, który siedział samotny przy barze. Postanowiłam, że do niego podejdę i pogadam.
-Co ty taki samotny ? -zapytałam siadając obok niego.
-A no widzisz tak jakoś wyszło. Wszyscy są zajęci sobą a ja zostałem sam...-widać było, że jest już bardzo pijany.
-Wiesz myślę, że lepiej będzie jak pójdziesz już do hotelu i odpoczniesz -chciałam być dla niego miła, ale skutek był odwrotny.
-Czyli twierdzisz, że jestem zbyt pijany żeby się jeszcze dobrze bawić !? -zaczął siędrzeć i robić aferę. Dobrze, że muzyka była głośna i nikt tego nie słyszał.
-Harry uspokój się -próbowałam jakoś opanować sytuację, ale się nie udało....
-Jak mam być spokojny. Lubię cię i robię wszystko żebyś to zauważyła, ty zamiast tego flirtujesz sobie z Niallerkiem. Te wasze tajemnicze nocne rozmowy, wspólne wypady, kupowanie sukienek, bla bla bla. Mam tego dosyć! Rozumiesz mam dosyć tego, że zawsze coś musi się spieprzyć. Podobasz mi się! Chciałbym cię przelecieć i być z tobą ale ty masz to w dupie i zabawiasz się z moim kumplem! -tym ostatnim doprowadził mnie do szału. Rozumiem, że był pijany i, że nie wiedział co mówił, ale przesadził. Twierdzi, że coś mnie łączy z Niallem kiedy on pomaga mi w trudnych chwilach. Jeszcze chyba nigdy nie byłam na nikogo tak wściekła jak wtedy na niego. Dając upust swoim emocjom strzeliłam mu z liścia w tę jego śliczną buźkę. Po prosu nie wytrzymałam. Harry masował sobie policzek w który dopiero co dostał i zmierzył mnie swoim wzrokiem. Chyba zrozumiał co zrobił. Nie zwracając uwagi na minę jego i Liama, który właśnie do nas podszedł wyszłam z pomieszczenia a w oczach miałam łzy. Harry mnie zranił i to bardzo. Uspokoiłam się trochę, pooddychałam świeżym powietrzem i chciałam wrócić do środka, żeby znaleźć Vick i wrócić z nią do pokoju, ale coś mnie zatrzymało. Zza rogu budynku wyszła grupka mężczyzn. Spośród nich rozpoznałam jednego. Chyba ich szefa. Był to ten sam, który zarywał do Vick.
-Proszę proszę kogo my to mamy. -powiedział podnieconym tonem -Samotna panienka stojąca przed barem w środku nocy. Przecież to takie niebezpieczne...-powiedział i zaczął się śmiać obrzydliwym śmiechem pełnym podążania. Od razu przypomniało mi się coś co już raz przechodziłam i za skarby świata nie chciałabym przechodzić po raz kolejny.
-Zostawcie mnie w spokoju...
-Zadziorna...- pomyślałam sobie ze mną koniec zrobią ze mną co będą chcieli i skończy się tak jak wtedy.
-Odwalcie się od niej -nie wierzyłam własnym uszom. Czyżby to Niall przyszedł mnie ratować? Nie myliłam się. Chwilę potem obok mnie stał nie tylko Niall ale też Zayn i Louis.
-Wracaj do hotelu z Victorią a my się nimi zajmiemy. Niczym się nie przejmuj. -powiedział blondyn. Nie wierzę on na prawdę ma zamiar się o mnie bić z tymi dresami ? Nie mogę mu na to pozwolić.
-Ale Niall...
-Zaufaj mi...-powiedział a ja myślami wróciłam do tamtej nocy kiedy mu wszystko opowiedziałam. Zaufałam mu i się na nim nie zawiodłam. Wiem, że mogę mu ufać.
-Dobrze- odpowiedziałam i wróciłam do budynku po Victorię.....
-------------------------------------------------
Jest 13 rozdział. Z opóźnieniem, ale wyszedł dość ciekawy :D
Piszcie jak wam się podoba. Kocham was :**

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 12

***
Następnego dnia postanowiłyśmy, że wybierzemy się na zakupy. Od razu po obudzeniu zjadłyśmy śniadanie i ruszyłyśmy na zakupy. Obeszłyśmy chyba z pięć sklepów i nie znalazłyśmy nic ciekawego. Zrezygnowane dosłownie wlokłyśmy się do kolejnego sklepu przekonane, że w tym też niczego ładnego nie znajdziemy. Chciałam wejść, ale Vick mnie powstrzymała. 
-Jak w tym sklepie niczego nie znajdziemy, to wracamy do hotelu i nigdzie nie idziemy. -mówiła to stanowczo za spokojnie jak na nią. Tak coś mi się wydaje, że troszeczkę się wkurzyła. 
-Zobaczymy...-w sumie to czułam to samo co ona, ale miałam taką skromną nadzieję, że jednak coś znajdziemy.
Weszłyśmy do sklepu. Nic szczególnego. Zwykły sklep z ciuchami. Tylko trochę drogi. Podeszłam do pierwszej lepszej sukienki i spojrzałam na cenę.Sukienka była śliczna, ale ta cena...Dwa tysiące za kawałek materiału !? Chciałam powiedzieć Victorii (która obecnie była gdzieś na drugim końcu sklepu), że jest tutaj stanowczo za drogo itd, ale stanął mi na drodze średniego wzrostu blondyn z pięknymi niebieskimi oczami, który był za mną. Niall. Co on tu robi. Nie dość, że zaskoczyła mnie jego obecność tutaj to jeszcze bardziej to co powiedział.
-Ładnie by ci w niej było. -powiedział patrząc na kosztującą dwa tysiaki, białą koronkową sukienkę.
Co miałam mu powiedzieć. "Niestety Niall nie mogę jej kupić, bo mnie nie stać". Musiałam  wymyślić coś. Jednak Niall jak Niall nie zna mnie prawie wcale a czyta w moich myślach.
-Idź przymierzyć i o nic się nie martw.- chciałam coś zrobić, zaprotestować, ale on tylko podał mi wieszak i delikatnie popchnął w stronę przymierzalni.
Odsunęłam zasłonę przymierzalni. W środku była Harry. W samych bokserkach. Zaskoczona całą tą sytuacją szybko zasunęłam zasłonę z powrotem. Odwróciłam się tyłem do przymierzalni i po chwili zaczęłam się śmiać. Nie wiem czy z miny Harrego czy ze swojej własnej głupoty, ale śmiałam się jak opętana. Chwilę później z przymierzalni wyszedł Harry z kamienną twarzą.
-To nie było śmieszne -powiedział urażony.
-Ależ było i to jak.
-No dobra to było zabawne -przyznał Styles z uśmiechem na twarzy.
***
Przymierzyłam sukienkę. Była śliczna i powiem szczerze, że fajnie na mnie leżała, ale była stanowczo za droga. Podeszła do nas babka z obsługi.
-Bierzemy tą sukienkę -powiedział do niej Niall. 
-Niall czyś ty zwariował ?! -powiedziałam a wręcz krzyknęłam do niego 
-Wcale nie zwariowałem. Zdejmij ją i podaj tej uprzejmej pani. -posłał mi szczery uśmiech.
Nie mogę w to uwierzyć. On, który zna mnie dopiero kilka dni teraz odwala taki cyrk i kupuje mi sukienkę wartą dwa tysiące. Ja sobie nie zasłużyłam na takie traktowanie. Nawet nie mogłam mu się sprzeciwić. Jemu się nie da sprzeciwić! Po prostu jest taki przekonujący, że nie możesz, odpuszczasz.
W sumie to cieszyłam się bo ta sukienka była bardzo ładna. Ale coś mi się nie wydaje, że jego zachowanie było czysto przyjacielskie. Chociaż może ja się tylko doszukuję drugiego dna we wszystkim co robią otaczający mnie ludzie? Nie wiem.
***
-Czyli wy też wybraliście się na zakupy przed dzisiejszą balangą?
-Tak dokładnie - rozmawiałyśmy właśnie z chłopakami odpoczywając w jakiejś kawiarence, a wokół nas piętrzyły się torby z zakupami. Spędziliśmy cały dzień na mieście a teraz wieczór zbliżał się już wielkimi krokami, więc trzeba już wracać.
-To spotykamy się o ósmej, tak? -zapytał blondyn.
-Tak, oczywiście.
Opuściliśmy kawiarenkę i wróciliśmy do hotelu. Zaczął się wyścig z czasem. Musiałyśmy się przygotować itd, czau było mało a do tego jeszcze chyba trzy razy  musiałam chodzić do chłopaków bo pomyliliśmy torby z ubraniami. Kiedy wreszcie miałam chwilę spokoju, żeby się umalować okazało się, że mamy tylko 10 minut do umówionej godziny. I znowu zaczęła się gonitwa. Pomóc Victorii z sukienką, umalować drugie oko, spakować torebkę. Jeszcze nie byłyśmy gotowe a chłopcy już przyszli. Nie pozostało nam nic innego jak ich wpuścić i dokończyć dzieło naszej przemiany. Chłopcy siedzieli na łóżkach i przyglądali się nam. Kiedy wreszcie byłyśmy gotowe (czyli jakieś piętnaście minut do ich przyjścia) mogliśmy wyjść i cieszyć się ostatnim dniem w Turcji. Znaczy my dwie, bo w sumie to nie wiem do kiedy chłopcy tutaj zostają.
--------------------------------------
Mam dzisiaj dobry dzień i dlatego też dla was taki oto długi rozdział. Miłego czytania :D

sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

Po jakimś czasie zaczęliśmy się zakładać kto się wcześniej obudzi. Niall mówił, że Victoria natomiast ja mówiłam, że chłopcy. Po pięciu minutach przekomarzanie się doszliśmy do wniosku, że będziemy musieli jeszcze długo tutaj posiedzieć i dlatego musimy jakoś sobie ten czas umilić. Problem tkwił w tym, że nie wiedzieliśmy jak...Stanęło na tym, że zaczęliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Począwszy od tego jak Niall poznał chłopaków, zakończywszy na tym, że na pewno po takim prysznicu na balkonie będziemy chorzy. Minęła już chyba godzina od kiedy zaczęło padać a my zobaczyliśmy, że Victoria odsłania okno. Szybko stanęliśmy centralnie przed oknem balkonowym. Jej mina po tym jak nas zobaczyła była bezcenna. My pokładaliśmy się ze śmiechu, kiedy ona otworzyła drzwi.
-Co wy tu robicie  -zapytała jeszcze z przerażeniem w głosie.
-No wiesz tak przypadkowo zostaliśmy zamknięci na balkonie i  jesteśmy cali mokrzy bo zaczęło padać. -odpowiedziałam powstrzymując śmiech.
-Wpuścisz nas do środka ? -powiedział blondyn
-Jasne -Vick jeszcze w lekkim szoku wpuściła nas.
Akurat jak wchodziliśmy przestało padać.
-Jak na złość. -to były jedyne słowa, które przyszły mi na myśl kiedy tylko spojrzałam w okno.
-Powiedzcie mi jak długo siedzieliście na tym balkonie? -zapytała po chwili Victoria.
-Ale chodzi ci ogólnie? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Tak.
-To tak mniej więcej to od drugiej w nocy - Niall odpowiedział za mnie.
-Trochę długo
-No tak a i teraz jeszcze godzina siedzenia bezczynnego i moknięcia...Na pewno nie będziemy chorzy- szczerze powiedziawszy to nawet fajnie było sobie tak pomoknąć. I to jeszcze w takim towarzystwie.
Nie żeby coś, ale Horan tak seksownie wyglądał w mokrych włosach i ubraniach. A ja to pewnie jak taka Samara.
-Dobra dziewczyny to ja się idę przebrać bo troszkę zimno. -Niall wyszedł. Poszłam w jego ślady i też się przebrałam w suche ubrania a te mokre zostawiłam w łazience, żeby wyschły.Resztę dnia spędziłam z Vick w pokoju z racji tego, że pogoda była brzydka. Aktualnie leżałam na łóżku. Nagle mnie olśniło. Przecież za dwa dni wyjeżdżamy z powrotem do Londynu. To niemożliwe jak szybko ten czas minął. Trzeba koniecznie przez te ostatnie dwa dni zrobić coś szalonego.
-Vick, za dwa dni wyjeżdżamy.
-Już ? -zapytała zdziwiona
-Nom..i wiesz co musimy wymyślić na zakończenie wakacji. No i trzeba byłoby też jakoś uczcić początek nowego życia. -czasami już sama nie ogarniam co mówię, ale OK.
-Tak myślę, że może mogłybyśmy się przejść w jutro na jakąś imprezę z chłopakami. Co ty na to?
-Ja popieram. Tylko teraz musimy już ograniczać się w piciu.- no nie chciałabym przeżywać tego co ostatnio jeszcze raz.
-To chodźmy im to powiedzieć -zaproponowała Victoria.
-Ok.
Chwilę potem byłyśmy już w pokoju chłopaków i rozmawialiśmy na temat jutrzejszego wspólnego wyjścia i naszego wyjazdu.
--------------------------------------
Taki sobie. Weny zaczyna brakować. Ale obiecuję, że w następnych rozdziałach się rozkręci :P
Piszcie jak wam się podoba :D Pozdrawiam :**

sobota, 19 października 2013

Rozdział 10

Myślami wróciłam do tamtej nocy.  Przed oczami miałam poszczególne wydarzenia. Mój powrót do domu od Victorii przez las, to dziwne uczucie że ktoś mnie śledzi, przyspieszenie kroku, uciekanie przed facetem który szedł za mną i jego brutalność. Mówiłam szybko ale wyraźnie. Ręce mi się trzęsły i słyszałam bicie mojego serca. Niall siedział wpatrzony we mnie, nic nie mówił tylko słuchał. Kiedy już skończyłam odezwał się dopiero po chwili.
-Nie martw się, wszystko będzie dobrze...-chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Nie chcę już słyszeć, że będzie dobrze! Wy tego nie rozumiecie i myślicie, że to można tak łatwo zapomnieć. Ale to wraca...co noc...zawsze...-znowu się do mnie zbliżył, ale teraz już nie stawiałam oporu. Mocno mnie do siebie przytulił. Czułam zapach jego perfum. Cudowny. Chciałam powstrzymać łzy, ale nie mogłam. To było silniejsze ode mnie.
-A wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim ? -zapytałam wyrywając się z jego objęć.
-Co ?
-To, że tej facet został złapany a mi się wydaje, że on cały czas jest gdzieś tutaj...-powiedziałam. - Ja..ja się boję...-chciałam schować głowę w rękach, ale Niall mi nie pozwolił.
-Przy mnie nic ci nie grozi - wyszeptał patrząc mi głęboko w oczy. Oparł się o ścianę, przyciągnął mnie do siebie i razem oglądaliśmy gwizdy i rozmawialiśmy. Czułam się przy nim bezpiecznie. Nie musiałam nic ukrywać.
-Niall..-powiedziałam niepewnie.
-Tak?
-Tylko proszę cię nie mów nikomu- nie chciałam, żeby wszyscy uważali mnie za ofiarę losu czy coś podobnego.
-Zaufaj mi- odpowiedział chłopak.
-Ufam...- powiedziałam po czym wtuliłam się w jego ciało i momentalnie zasnęłam.
Obudziłam się wczesnym rankiem. Obok mnie siedział Horan.
-Dzień dobry.
-Cześć Niall -wstałam i popatrzałam na niebo.- Tak mi się coś wydaje, że dzisiaj będzie brzydko.-no powiedzmy sobie szczerze nie wyglądało to ciekawie. Niebo było zachmurzone i w ogóle nie było widać slońca. Zrobiło się też taj jakby zimniej.
-Oj chyba tak. -przytaknął blondyn.
Nie myliłam się. Niedługo potem zaczęło padać. I to nie taki drobny deszczyk ale wielka ulewa. Szybko podeszłam do drzwi balkonowych, ale były zamknięte. Niall podszedł do ich drzwi i też były zamknięte. Waliliśmy w szyby. krzyczeliśmy, żeby nam otworzyli, ale to nic nie dawało. Wszyscy spali jak zabici i Vick i chłopcy. Nie pozostało nam nic innego jak zostać tutaj i czekać, aż przestanie padać albo, aż te śpiochy się wreszcie obudzą. Usiedliśmy pod ścianą (tak samo jak w nocy) i czekaliśmy. Po jakichś dziesięciu minutach byliśmy cali mokrzy. Siedzenie tam i moknięcie było niezmiernie nudne. Nienawidziłam nic nie robić. Takie bezczynne siedzenie doprowadzało mnie do szału. Ale będę musiała jakoś wytrzymać, bo ci to się prędko nie obudzą.
-----------------------------------------
Rozdział 10. Troszkę późno, ale myślę, że się nie obrazicie :P

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 9

***
Obudziłam się rano w łóżku z bolącą głową. Leżałam wpatrując się w sufit i zastanawiając się co wydarzyło się zeszłej nocy. Pamiętam, że siedziałam z Niallem przy barze i rozmawialiśmy, a potem poprosiłam go żeby mnie odprowadził do hotelu. Potem już totalnie nic nie pamiętam. Wstałam z łóżka i o mało co na nie znowu nie usiadłam. Zobaczyłam Nialla siedzącego na podłodze. Myślałam, że zaraz tam zejdę na zawał.
-O cześć. Wystraszyłem Cię ? -zapytał patrząc na mnie niewinnym wzrokiem.
-No nie wcale. A co ty właściwie robisz w moim pokoju ?
-Ja jestem u siebie. To ty tutaj jesteś gościem. - odpowiedział spokojnie, na co ja zaczęłam się rozglądać badając wnętrze pomieszczenia.
I rzeczywiście jeden maleńki szczególik uszedł mojej uwadze. Wokół nas na czterech innych łóżkach spała reszta wesołej gromadki. Że też wcześniej tego nie zauważyłam. Automatycznie ściszyłam głos żeby nie obudzić pozostałych.
-Czy tym mnie tutaj przyniosłeś ? -zapytałam z ciekawości jak się tutaj znalazłam, bo na pewno nie przyszłam o własnych siłach.
-Tak. A Zayn może potwierdzić.
-Ok. To wiesz co może ja już pójdę do siebie- powiedziałam po czym wstałam żeby wyjść, ale on mnie zatrzymał.
-Nie radzę. Lepiej by było jakbyś tutaj została, Vick musi odespać wczorajszą noc. -w sumie racja skoro ona nie spała całą noc to lepiej będzie jeśli dam jej porządnie odpocząć
-To ja tylko skocze po moje rzeczy. -powiedziawszy to wyszłam.
Tak jak powiedziałam wzięłam tylko coś na przebranie szczotkę i takie różne i wróciłam do pokoju chłopaków. Bez słowa weszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Mój widok wcale mnie nie zadowolił. Nie użalając si dłużej nad sobą, zmyłam makijaż (a właściwie to jego resztki) i zrobiłam nowy, rozczesałam jakoś moje włosy i zostawiłam je rozpuszczone i jeszcze przebrałam się w szorty i moją ulubioną bluzki. Gotowa wyszłam z łazienki i wróciłam do chłopaków, którzy zdążyli się już obudzić i przebrać. Tylko Harry jeszcze spał gdzieś w kącie na swoim łóżku. Mieliśmy już schodzić na śniadanie (A właściwie obiad ), ale chłopcy chcieli jeszcze obudzić Harrego. Żeby to zrobić zaczęli skakać po jego łóżku. Zupełnie jakbym widziała mnie i Victorię. Gdy wszyscy byli już zwarci i gotowi poszliśmy coś zjeść. Po powrocie do pokoju chłopcy zbierali swoje rzeczy bo dzisiaj wybierali się gdzieś na miasto. Wszyscy oprócz Nialla. Niedługo potem zostaliśmy sami.
-Najchętniej zostałabym tutaj przez cały dzień z daleka od tego palącego słońca. -powiedziałam raczej do siebie niż do niego.
-Da się zrobić. -wstał i pozasłaniał wszystkie okna.
-Jeszcze nigdy nie miałam takiego kaca.
-No wiesz wczoraj dużo wypiłaś
-Stanowczo za dużo. -gdybym tylko wtedy myślała o konsekwencjach...
Całe popołudnie minęło nam na przeglądaniu internetu, czytaniu książek i oglądaniu telewizji. Chłopcy zdążyli już wrócić z ich wypadu na miasto. Zbliżał się wieczór. Czułam się o wiele lepiej. Vick odespała szaloną noc i powróciła do świata żywych. Siedziałyśmy właśnie u chłopaków i rozmawialiśmy o tym co wydarzyło się wczoraj. Szybko zleciało. Dochodziła już jedenasta. Jednak w dobrym towarzystwie czas leci o wiele szybciej. Wróciłyśmy do pokoju wzięłyśmy prysznic i poszłyśmy spać. Ja jak zawsze nie mogłam zasnąć. Było dobrze po drugiej w nocy a ja uznałam, że nie będę się dłużej męczyć, więc wstałam i wyszłam na balkon. Na drugim balkonie stał blondyn. Nic nie mówił. Mnie natomiast coś rozpierało od środka. Chodziłam tam i z powrotem myśląc co mam ze sobą zrobić.
-Coś się stało ? -zapytał Horan przechodząc pod barierką oddzielającą nas od siebie.
-Nie mogę już tego wytrzymać nie daję rady. To mnie przerasta. -chłopak nic nie odpowiadał tylko słuchał mnie uważnie. -Co noc wszystko wraca. Wraca z podwójną siłą.-usiadałam na podłodze a NIall usiadł obok mnie. Wpatrywałam się na chwilę w jakiś martwy punkt na podłodze a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Przez chwilę się zastanawiałam czy tego chcę a potem puściły już wszystkie hamulce...
-----------------------------------
Jest dziewiąty rozdział. Dodaję go dopiero teraz bo wcześniej nie miałam weny. Piszcie jak wam się podoba :**

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 8

-Jak tam ? -zapytał blondyn
-Źle, a nawet bardzo źle. -wtedy czułam się okropnie, nie dlatego, że za dużo wypiłam czy coś. Nigdy wcześniej nie było mi tak źle wśród ludzi, zawsze lubiałam przychodzić do jakichś knajpek, ale dzisiaj było inaczej. Czułam się bardzo nieswojo wśród tych wszystkich ludzi. Czułam się obco. Zauważyłam, że Niallowi też się tutaj nie za bardzo podobało. Natomiast Victoria i Harry bawili się doskonale. Siedzieli przy barze, trochę dalej od nas. Gadali i pili drinki z tą różnicą, że oni pili żeby się lepiej bawić, a ja żeby zapomnieć.
 Podszedł do nas kelner i pytał czy coś zamawiamy.
- Ja poproszę to samo- powiedziałam i oddałam mu pustą szklankę po drinku.
-A pan? -zapytał kelner
-Dla mnie też to samo. -gdy tylko kelner odszedł zwrócił się do mnie- Nie możesz tyle pić..
-Obiecuję, że to już ostatni -powiedziałam nie całkiem przekonana do tego co mówię
-Ok. Tylko powiedz mi co cię napadło, że się tak upijasz? -czy on zawsze musi być taki ciekawski?
-Niall, to jest bardzo skomplikowane, nie zrozumiesz tego.
-Nie zrozumiem jeśli mi nie powiesz -czemu musi zawsze stawiać na swoim. Ale w sumie raczej nie nie bd mogła tego dłużej ukrywać i będę musiała mu powiedzieć, ale to dopiero jak będę gotowa.
-Proszę cię nie naciskaj. Zastanowię się, a teraz jakbyś mógł mnie odprowadzić z powrotem do hotelu, to byłabym ci bardzo wdzięczna.- powiedziałam  dopijając ostatniego łyka trunku.
-Dobrze tylko poczekaj tutaj na chwilkę na mnie -najwidoczniej chciał coś jeszcze załatwić, ale nie wiem co. No to nie jest teraz istotne. Siedziałam przez chwilę s, ale potem przyszedł do mnie Zayn jak się mogę domyślać wezwany przez Nialla.
*perspektywa Nialla*
Musiałem poszukać Victorii. Może ona wie co się dzieje z Kelsey. Co ja gadam. ona NA PEWNO  to wie.Szybko ją znalazłem. Tańczyła sobie ze Stylesem. Odciągnąłem ją na bok żeby na spokojnie pogadać. 
-Tak ? -widać, że nie tylko Kelsey dzisiaj troszkę za dużo wypiła.
-Co się stało Kelsey ? 
-Pewnie chodzi ci o to, że znowu użala się nad sobą i rozpamiętuje wszystko.. -ta odpowiedz wydała mi się bardzo szczera.
-Co rozpamiętuje  ?
-No to, że jakiś koleś miesiąc temu ją zgwałcił. -jej odpowiedz totalnie mnie zaskoczyła. No tak przecież mogłem zacząć się domyślać. Otrząsnąłem się z soku i wróciłem do Kelesy. Gdy tylko na nią spojrzałem zrobiło mi się jej strasznie żal.
*Perspektywa Kelsey*
Po kilku minutach wrócił Niall. Był jakiś taki smutnawy. Ale mimo wszystko spełnił moją prośbę. Tyle, że nie odprowadził mnie do hotelu a wyniósł. Co było bardzo słodkie. Gdzieś w połowie drogi zupełnie odleciałam. Urwał mi się film. Pamiętam jeszcze tylko tyle, że jak już byliśmy pod drzwiami Zayn, który szedł z nami rozmawiał o czymś z Niallem.
*Perspektywa Nialla*
Byliśmy już pod drzwiami do naszego pokoju.
-Stary, jest mały problem -boże Zayn nie załamuj mnie....-Nie mam klucza do ich pokoju
-Nie no co ty zwariowałeś ona śpi dzisiaj u nas
-Spoko mi to tam 
Weszliśmy do naszego pokoju i od razu położyłem Kels do mojego łóżka i przykryłem kołdrą. Muszę dać jej spokój żeby mogła odpocząć.Ja zostałem tutaj a Zayn wrócił po resztę chłopaków, którzy zapewne też już mieli dość. Robiłem się coraz bardziej zmęczony więc wziąłem kołdrę Harrego i położyłem się na podłodze.
-----------------------------------------
Taki sobie, ale troszkę dłuższy :P Komentujcie  

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 7

Otworzyłam drzwi i to co zobaczyłam bardzo milo mnie zaskoczyło. Dwoje facetów, których dotychczas widziałam tylko w spodenkach i przydługawych koszulkach teraz stoi przede mną ubranych zupełnie inaczej. Harry ma na sobie rurki, biały podkoszulek i koszulę w kratę. Natomiast Niall jest ubrany bardziej elegancko. Ma również czarne rurki i białą koszulę. Wygląda bardzo seksownie :P A wyglądał mi na takiego spokojnego. Podobno cicha woda brzegi rwie. W jego przypadku, może się to sprawdzić, chociaż sama nie wiem czy bym tego chciała.
-Możemy wejść ? -Styles przywrócił mnie tym pytaniem do życia
-Oczywiście, proszę wchodźcie -wpuściłam ich do środka..
Hazz do razu zaczął gwizdać (zapewne wyrażając swoją aprobatę) gdy tylko zobaczył Victorię. Widać, że chyba mu się podoba, z resztą on jej też. Byli w siebie zapatrzeni, jakby żegnali się na całe życie.
-Gdzie reszta chłopaków ? -zapytałam Nialla, kiedy Vick i Harold nadal trwali w tej samej pozycji co chwilę temu.
-Czekają na nas na dole -powiedział- Może już do nich zejdziemy bo się rozmyślą i pójdą bez nas-powiedział głośniej zwracając się w stronę Harrego i Victorii.
-Ok. Już idziemy -odrzekł widocznie zadowolony Hazz. Ciekawa jestem czemu on taki szczęśliwy. Ale wszystko wyjaśniło się chwilę potem kiedy byliśmy przy recepcji. Wzięłyśmy nasze torebki i spakowałyśmy do nich wszystkie potrzebna rzeczy. Spakowałyśmy, a raczej wrzuciłyśmy. Byłyśmy gotowe. Niall jak dżentelmen otworzył nam drzwi. Cieszę się, że to z nim idę na tą imprezę. Chwilę potem staliśmy już w hotelowym lobby. Każda obok swojego partnera na dzisiejszą noc. Odwróciłam głowę, żeby zatopić się w błękicie oczu blondyna. Nie ukrywam, że spodobał mi się, ale raczej nie mogłabym z nim być, raczej moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Ale chwila, loczki i koszula w kratę. Przecież to Harry a nie Niall. A byłam przekonana, że szłam koło niego po schodach. Ze mną chyba naprawdę dzieje się coś poważnego.
-Harry ? -zapytałam nie ukrywając zdziwienia.
-Tak ? -odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Przecież ty byłeś umówiony z Vick, a nie ze mną.
-No, ale się z Horanem zamieniliśmy- odpowiedziałam mu milczeniem czekając co powie dalej.Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem na co on przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha -No wiesz, chciałem się lepiej poznać. On już miał okazję, a ja nie. -jego odpowiedź mnie nieco zdziwiła, ale nie zastanawiałam się nad tym dłużej i postanowiłam, że dzisiaj zapomnę o wszystkich problemach i po prostu będę się dobrze bawić tak jak inni.
 Jakieś dziesięć minut później byliśmy na miejscu. To chyba najbardziej znany klub w mieście bo jest w nim sporo ludzi. Przetańczyłam parę kawałków z Harrym, ale nie mogłam już wytrzymać. Jak co noc wszystkie niechciane wspomnienia wracały mimo tego, że wokół było tyle ludzi. Podeszłam do baru i zamówiłam sobie drinka. Potem drugiego i jeszcze jednego. W pewnym momencie dosiadł się do mnie Niall i razem rozmawialiśmy przy barze.
--------------------------------------
Oto i kolejny rozdział. Komentujcie :D

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6

*2 godziny później*
Wróciłyśmy do pokoju po dosyć długim pobycie na plaży. Miałyśmy jeszcze dużo czasu do spotkania z chłopakami i Victoria chciała jeszcze się gdzieś przejść, ale ja nie miałam ochoty, więc zostałam w pokoju kiedy ona poszła na spacer. Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Zamyśliłam się po raz kolejny. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos pukania, więc wstałam i otworzyłam drzwi. Byłam przekonana, że to obsługa hotelowa jednak był to ktoś inny.
 W drzwiach stał Niall. Byłam lekko zaskoczona jego obecnością tutaj, ale wpuściłam go do środka. Wszedł i zaczął się rozglądać po pokoju.
-Co cię do mnie sprowadza ? -zapytałam
-Chciałem pogadać
-O czym chciałeś ze mną pogadać ? -zapytałam i usiadłam na moim łóżku
-O tym co wydarzyło się na plaży -mogłam się tego spodziewać
-Proszę cię zapomnij o tym -a ja głupia myślałam, że odpuścił.
Chciałam się odwrócić, uciec, ale on był szybszy. Podszedł do mnie chwycił mnie za ręce i spojrzał mi głęboko w oczy. Chciałam się wyrwać, ale był silniejszy. Kiedy się uspokoiłam puścił, ale dalej wpatrywał się w moje czy.
-Możesz mi ufać
-Wiem - wiedziałam, że mogę mu zaufać, czułam to.
-To dlaczego nie chcesz...-nie skończył, bo mu przerwałam.
-Bo nie  jestem gotowa
-Poczekam -mówił niezwykle przekonującym głosem, wydawał się być taki opanowany i spokojny.-Może zobaczymy ci robi reszta chłopaków ?
-Ok -wyszliśmy z naszego pokoju i przeszliśmy do pokoju obok.
 Pierwszy raz tam byłam. Ich pokój był bardzo podobny do naszego. Z jedną różnicą, że oni mieli pięć łóżek a my dwa. I mimo tego, że mieszkali tam sami chłopcy to było nawet posprzątane. 
Posiedziałam z nimi na chwilę. Śmialiśmy się i ogólnie było wesoło. Chwilę potem dostałam sms'a od Vick.
Od:Victoria :*
Gdzie ty do cholery jesteś za godzinę wychodzimy z chłopakami a cb jeszcze nie ma
Do: Victoria :*
Spokojnie jestem za ścianą, już idę. Nie denerwuj się tak :P
Schowałam telefon do kieszeni, ale jeszcze wcześniej sprawdziłam godzinę. Rzeczywiście się trochę zasiedziałam.
-Ok chłopaki ja już muszę lecieć. Zobaczymy się za niedługo. -pożegnałam się i wyszłam.
Weszłam do naszego pokoju i zobaczyłam Victorię przed lustrem z dwiema jej najładniejszymi sukienkami.
-Która lepsza ? 
-Ta czerwona. A co ty się tak stroisz ? -byłam ciekawa jej odpowiedzi.
-No wiesz w końcu idę ze Stylesem. Muszę przy nim jakoś wyglądać- Jej odpowiedź rozbawiła mnie do granic możliwości.
-Oczywiście - nie było mnie stać na nic lepszego, bo z trudnością powstrzymałam wybuch śmiechu.
 Niedługo potem byłyśmy już gotowe na wyjście. Co najlepsze było jeszcze przed czasem. Victoria była ubrana w seksowną czerwoną sukienkę i czarne szpilki, ja natomiast postawiłam na wygodną spódnicę, luźną bluzkę i baleriny. Zrobione na bóstwo czekałyśmy na chłopaków. Pojawili się punktualnie. Poszłam otworzyć im drzwi...
---------------------------------
Oto i rozdział numer sześć. Piszcie jak Wam się podoba. Pozdrawiam Was gorąco :*

sobota, 5 października 2013

Rozdział 5

Sposób w jaki Victoria mnie budziła był prost. Wchodziła na moje łózko i zaczynała po nim skakać jak opętana. Zawsze tak robiła, toteż nie zdziwiło mnie to. Po tym jak wreszcie wygramoliłam się z łóżka poszłam się ogarnąć do łazienki. Gdy tylko spojrzałam w lustro, przeraziłam się. Rozczochrane włosy, wory pod oczami i inne cuda. Musiałam się jak najszybciej doprowadzić do stanu używalności, żeby jakoś wyglądać kiedy zejdziemy na śniadanie. Po dziesięciu minutach byłam już gotowa, więc mogłyśmy zejść na śniadanie. Podczas posiłku uzgodniłyśmy, że pójdziemy na plażę i tak też zrobiłyśmy. Wróciłyśmy do pokoju, przebrałyśmy się w stroje, wzięłyśmy ręczniki kąpielowe itp. oraz coś do zjedzenia i wyszłyśmy.
 Po trzydziestu minutach byłyśmy na miejscu. Teraz tylko trzeba wybrać odpowiednie miejsce i rozłożyć ręczniki.Chodziłyśmy więc po piasku i szukałyśmy. Victoria szla pierwsza a ja zaraz za nią. W pewnym momencie zamyśliłam się i zdezorientowana wpadłam na kogoś. Już miałam upaść na ziemię. ale ktoś mnie złapał. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że trzyma mnie ten uroczy blondyn. I to zapewne z nim się zderzyłam. Nasze oczy się spotkały i po raz pierwszy mogłam z bliska popatrzeć na jego piękne niebieskie tęczówki. Gdy patrzałam na jego twarz czułam, że się rumienię, ale mi to nie przeszkadzało.
-Hej Kelsey - powiedział blondyn nadal wpatrując się w moje oczy.
-Cześć - odpowiedziałam po czym wreszcie stanęłam na własne nogi.
-Może się do nas przyłączycie ?- Vick zdążyła już rozłożyć ręczniki i przygotować wszystko. Ale chwila. Dopiero teraz kiedy już wyrwałam się z uścisku Nialla zauważyłam, że nie jest sam.
-No jasne -powiedział loczek tylko chwila jak on miał..a tak Harry -Chodźcie chłopaki.
Chwilę potem wszyscy już siedzieliśmy na ręcznikach i rozmawialiśmy.
Więc tak...-Harry zaczął nam przedstawić swoich kumpli -to jest Louis, Liam, Zayn i Niall, a ja jestem Harry.
 Rozmawialiśmy o wszystkim, pytałyśmy chłopaków o różne rzeczy, żeby ich lepiej poznać i oni nam odpowiadali a potem była zamiana ról, oni pytali -my odpowiadałyśmy.
-Wicie co dzisiaj wybieraliśmy się na imprezę do klubu niedaleko stąd, może chciałybyście się z nami przejść ? -Harry zaproponował nam wspólny wypad do klubu, może byś ciekawie. Jeszcze tylko szybkie wymienienie zgodnych spojrzeń z Victorią.
-No jasne - Vick była ode mnie szybsza
-Świetnie to będziemy po was o 20 -tym razem do rozmowy wtrącił się Niall
-Postaramy się być gotowe
-Ok
-To co idziemy popływać - zaproponował to Zayn, chłopak który boi się wody.
-Jasne -wszyscy biegli już do wody kiedy ja zostałam jeszcze na plaży. Musiałam ostrożnie zdjąć bluzkę żeby nie podrażnić siniaków i zadrapań sprzed miesiąca, które jeszcze nie zdążyły się zagoić. Na moje nieszczęście Niall czekał na mnie i akurat podszedł do mnie w momencie kiedy zdjęłam bluzkę i były widoczne wszystkie rany.
-Co ci się  stało ? -podszedł do mnie o zaczął oglądać rany.
-To nic takiego -musiałam skłamać przecież nie powiedziałabym mu całe prawdy. Znam go dopiero dwa dni.
-Przecież widzę - musiałam szybko coś wymyślić żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji.
-Wiesz mój kot jest trochę dziki -głupio to brzmiało ale tylko to mi wtedy przychodziło na myśl.
Chłopak już nie naciskał, ale po jego minie widziałam, że nie do końca w to uwierzył.
-To chodźmy tam do nich bo jeszcze nie wiadomo co sobie pomyślą -widocznie nie tylko Victoria jest zboczona to tego stopnia żeby wymyślić niestworzoną historię z normalnej rzeczy.
--------------------------------
Kolejny rozdział za nami :D Piszcie jak wam się podoba ;)

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 4

Gdy wyszłam moim oczom ukazał się piękny widok zachodzącego słońca. Widziałam wiele zachodów słońca, ale ten był jakiś inny. Oparłam się o barierkę i podziwiałam ten niecodzienny widok. Może jednak te wakacje nie będą takie złe ? Z rozmyślań wyrwał mnie głos.
-Cudowny zachód słońca prawda ? -byłam przekonana, że to Victoria, więc nawet nie odwróciłam głowy tylko dalej wpatrywałam się w morze.
-Taak. Uwielbiam takie widoki.
-Ja też. -ta odpowiedź dała mi do myślenia. To  nie może byś Vick z racji tego, że ona nie przepada za zachodami słońca. Dla niej jako doświadczonego podróżnika taki zachód słońca nad morzem to nic nadzwyczajnego. Więc żeby sprawdzić z kim rozmawiam odwróciłam głowę. Kilka kroków dalej na drugim balkonie stał niebieskooki blondyn- Niall. Chciałam do niego podejść i porozmawiać, ale usłyszałam wołanie Victorii, żebym do niej przyszła, bo nie może czegoś znaleźć. 
-Ja już muszę lecieć - powiedziałam i chciałam już odejść, ale chłopak mnie zatrzymał.
-Czekaj ! -odwróciłam się w jego stronę i zmierzyłam go pytającym wzrokiem.
-Taak ? -zapytałam
-Powiedz mi chociaż jak masz na imię. -byłam mile zaskoczona po tym co usłyszałam
-Kelsey
- Do zobaczenia Kelsey - na pożegnanie blondyn posłał mi pogodny uśmiech
-Do zobaczenia...-akurat teraz musiałam zapomnieć jego imienia.
-Niall -jednak szybko naprowadził mnie na dobry trop
-Do zobaczenia Niall -nie chciałam się z nim żegnać, ale musiałam iść zobaczyć czego chciała Vick.
Gdy tylko weszłam do pokoju spotkałam Victorię uśmiechniętą od ucha do ucha.
- Iskrzy -powiedziała szczerząc się do mnie jak głupia
-Weź przestań. Przecież wiesz, że na razie nie szukam faceta. -chciałam przemówić jej do rozsądku, ale ona jest nieugięta.
-No, ale widać, że między wami coś ten tego - gdy to powiedziała puściła mi oczko na co ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
Postanowiłyśmy, że przejdziemy się jeszcze na spacer zanim się całkiem ściemni i pogadamy.
*2 godziny później*
No troszkę nam zeszło, ale nie ma to jak pogadać z najlepszą przyjaciółką, która dobrze cię rozumie. Wróciłyśmy do pokoju i Vick poszła wziąć prysznic. Ja w tym czasie postanowiłam przeglądnąć sieć. Chwilę później jak i ja już byłam odświeżona i przebrana i pidżamę poszłyśmy z Victorią na balkon podziwiać gwiazdy. A że wieczory bywały tutaj trochę zimne wzięłyśmy ze sobą koce. Jednak tym razem na balkonie nikogo nie spotkałyśmy, więc niedługo potem wróciłyśmy do pokoju i położyłyśmy się do łóżek. Tej nocy bardzo źle spałam. Miałam naprawdę koszmarne sny i co kilka godzin budziłam się przerażona. To była najgorsza noc w moim życiu. Zazdrościłam Victorii, że może spokojnie spać nie przejmując się niczym. Ja miałam ten problem, że co noc wracały rzeczy o których chciałam zapomnieć, ale nie potrafiłam. Miałam już za sobą wiele ciężkich nocy, ale ta jak dotychczas była drugą najgorszą (pierwszą była noc zaraz po gwałcie kiedy to w ogóle nie zmrużyłam oka) nie wiem dlaczego. Rankiem obudziła mnie Victoria i mimo tego, że było dość późno, bo około 10, byłam nieprzytomna. 
-------------------------------------
Jest i czwarty rozdzialik :D Serdecznie zapraszam do komentowania :P

niedziela, 29 września 2013

Rozdział 3

 Szczerze to wcale nie uśmiechało mi się iść na ten basen. Po prostu nie miałam ochoty, ale też nie chciałam skrzywdzić Vick. Nie miałam innego wyboru. Przykleiłam uśmiech na twarz i poszłam z moją najlepszą przyjaciółką na hotelowy basen, w głębi duszy mając nadzieję, że spotkamy tamtych chłopaków. Po paru minutowym poszukiwaniu wolnych leżaków wreszcie znalazłyśmy odpowiednie miejsca.
-To co opalamy się ? - w sumie jestem trochę blada i przydało by się delikatnie zbrązowieć.
-No jasne
Po godzinnym leżeniu na słońcu przyszedł czas na małą orzeźwiającą kąpiel w basenie. Wchodząc do wody czuło się przyjemny chłód. Przez następne dwadzieścia minut pływałyśmy w basenie ( o ile można nazwać pływaniem unikanie zderzenia z innymi ludźmi ). Po kąpieli stwierdziłyśmy, że jest już dość późno, więc wróciłyśmy do hotelu żeby coś zjeść. Z racji tego, że jesteśmy na zasłużonych wakacjach po powrocie do pokoju zmówiłyśmy homara (bo w końcu trzeba próbować nowych smaków ). Po posiłku nie miałyśmy ochoty nigdzie wychodzić i mimo pięknej pogody zostałyśmy w pokoju. Victoria oglądała telewizję, ja natomiast zaczęłam czytać książkę. Drugi tomik z cyklu powieści o różnych przypadkach paranormalnych (dla niepoinformowanych- chodzi o postacie typu duchy, wampiry, wilkołaki etc.), jakimś cudem te książki przypadły mi to gustu, ale nie o to teraz chodzi. Chciałam się zrelaksować i zatopić w lekturze, ale nie mogłam, było coś co nie pozwalało mi spokojnie czytać, jakaś myśl nie dawała mi spokoju a ja nie mogłam z tym walczyć. Zrezygnowana odłożyłam książkę na stolik obok łóżka i zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę rozstroiło mnie do tego stopnia, że nie mogłam się skupić na czytaniu.
 Przypomniało mi się wydarzenie z dzisiejszego dnia. Ta scenka na balkonie. My, piękny widok na morze i ci dwaj niesamowici faceci. Ten miły niebieskooki blondyn i seksowny loczek... Ciekawa jestm czy mogłabym być z którymś z nich. A jeśli tak to z którym ? Z loczkiem czy z blondynem. A może jaką jeszcze jakichś ładnych kumpli. Fajnie by było. Ale żeby być z którymkolwiek z nich musiałabym ich dobrze poznać chociaż...
-KELSEY OCKNIJ SIĘ !!! - oops...Chyba Viki się wkurzyła
-...
-HALO !!!
-Jestem już jestem - musiałam się bardzo zamyślić skoro się tak zdenerwowała
-Coś ty się tak zamyśliła hę ? - co ja jej niby teraz mam powiedzieć
-Yyyy...No wiesz, Turcja to piękny kraj - szczerze to sama nie wierzyłam w to co mówię a co dopiero Victoria
-Taa, jasne. Uważaj bo ci uwierzę. - a jednak się nie dała.
-No więc ...- zaczęłam, ale nie dała mi skończyć- znowu.
-Czekaj, może ja zgadnę. Czy chodzi o tego Nialla i Harrego ? -pokiwałam potwierdzająco głową, na co ona wyskoczyła z triumfalnym "Wiedziałam" i usiadła mając nadzieję, że jej zaraz opowiem do czego doszłam. Ale mnie zastanawiało to jak ona na to wpadła. To jest nie fair ! Ja niekiedy muszę się męczyć godzinami, żeby dojść do tego co ona ma na myśli, natomiast ona zagina mnie w przeciągu paru sekund. Zdumiewające. Może ona po prostu za dobrze mnie zna ? Pewnie tak. Albo to ze mną jest coś nie halo.
-Powiedz mi jak ty to robisz? - zapytałam nie oczekując jednoznacznej odpowiedzi.
-Ale co ?
-Tak dobrze mnie znasz, że już wiesz nawet o czym myślę.
-No widzisz.
Dziwnym sposobem jej odpowiedź mnie zadowoliła, nie wiem czemu. Nie zastanawiając się dłużej nad tym postanowiłam wyjść na chwilę na balkon, by odetchnąć świeżym powietrzem.
-------------------------------------------
Oto i jest trzeci rozdział :D W komentarzach piszcie jak wam się podoba ;) Pozdrawiam

piątek, 27 września 2013

Rozdział 2

 Tak więc jak już wspominałam wcześniej gdy tylko weszłyśmy do pokoju obie zmęczone padłyśmy na łóżka. Po krótkiej chwili odpoczynku należało dokładne obejrzeć dalszą część miejsca gdzie będziemy nocować przez najbliższe czternaście dni. Po owych oględzinach stwierdziłyśmy że to nie jest zwykły pokój hotelowy tylko jakiś pałac. Na samym końcu wyszłyśmy na balkon. Gdy stanęłyśmy przy barierce ukazał się nam niesamowity widok na morze.
-Coraz bardziej moi się tutaj podoba
-Mi też - po raz kolejny nie mogłam nie zgodzić się z Victorią
Stałyśmy tak i wpatrywałyśmy się w ciszy w piękne morze. Tą cisze przerwał jakiś głos.
-Piękny widok, prawda ?
Odwróciłyśmy się żeby zobaczyć kto to powiedział. Na drugim balkonie tuż obok naszego stał mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach.
-Tak jest bardzo ładnie- moja bff starała się potrzymać jakoś rozmowę.
-Skąd jesteście ? - uroczy blondas chce się o nas czegoś dowiedzieć, fajnie.
-Wielka Brytania a ty ? - musiałam się włączyć do rozmowy żeby sobie nie pomyślał że jakaś ułomna jestem czy coś.
-My też. O cześć Harry. - kiedy niebieskooki wypowiedział to ostatnie zdanie na balkonie pojawił się drugi mężczyzna w samych spodenkach. Miał na głowie busz cudownych loczków i chyba zielone oczy (to tak jak ja :P ). Boże jak on seksownie wyglądał. Mrrrr...
-Cześć Niall - on ma taką zajebistą chrypkę - Co robisz ?
-Rozmawiam z tymi paniami - blondyn wskazał ręką na nas
-Witam miłe panie - czy on musi być taki seksowny ?
-To na czym my to... - blondyn za wszelką cenę chce odwrócić naszą uwagę od loczka jednak nieudolnie. Jednak z wnętrza ich pokoju dobiegło nas głośne wołanie zapewne kogoś z tek wesołej gromadki.
-Harry, Niall chodźcie tu !
-Panie wybaczą - powiedział loczek tym swoim seksownym głosem i puścił nam oczko.
Oboje razem z niebieskookim weszli do pokoju. Jednak zanim zniknęli nam z oczu usłyszałyśmy coś co nas niezwykle rozbawiło.
-Harry jesteś idiotą. -blondyn chyba się zdenerwował :)
Czekałyśmy chwilę na chłopaków, ale się nie pojawili, więc wróciłyśmy do siebie. Na pewno jeszcze się z nimi spotkamy. W pokoju postanowiłyśmy że przejdziemy się na basen który znajdował się na terenie hotelu, więc przebrałyśmy się w stroje kąpielowe, wzięłyśmy potrzebne rzeczy i zeszłyśmy na do lobby.
-------------------------------------------------
Przepraszam że dopiero teraz ale niestety nie miałam czasy żeby wstawić go wcześniej. Wiecie nauka... Ale obiecuję że się Wam zrewanżuję :D Komentujcie. Pozdrawiam

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 1

Jesteśmy na lotnisku. Mówiąc MY mam na myśli Victorię, Seana i mnie. Vick zaproponowała wyjazd na wakacje do Turcji. Właśnie byliśmy na lotnisku i już za chwilę miałam się pożegnać z najserdeczniejszym przyjacielem na całe dwa tygodnie i polecieć z Victorią za granicę. Stałam z nieco nachmurzoną miną co oczywiście nie umknęło uwadze moich towarzyszy.
-Kelsey co jest ? - zapytał jak zawsze troskliwy Sean.
-Czy my naprawdę musimy tam jechać Vick ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak, musimy. - taa Victoria i te jej stanowcze odpowiedzi.
I jak tu się takiej sprzeciwić. Jednak ja się nie poddawałam.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć, niestety nie zostałam dopuszczona do głosu.
-Żadnego ale. Przecież wiesz, że robię to tylko i wyłącznie dla twojego dobra..
-Ale ja naprawdę nie mam ochoty się stąd ruszać..-nie dawałam za wygraną chociaż widziałam że wynik tej walki został już dawno przesądzony.
-Słuchaj...- teraz do konwersacji wtrącił się Sean - taki dwutygodniowy odpoczynek dobrze Ci zrobi. Odpoczniesz tam i z nowymi siłami wrócisz tutaj.
-Żeby dalej walczyć i się z tym męczyć - powiedziałam bardziej do siebie niż do nich.
-Oj przestań...zobaczysz będzie dobrze a teraz już idźcie bo się spóźnicie na samolot - Sean jest jak nasz ojciec. Tylko, że on jest bardziej zajebisty.
No to trzeba się pożegnać. Jak zwykle przyjacielski uścisk i całus w policzek. Teraz jeszcze kilka godzin w samolocie i możemy zaczynać najpiękniejsze wakacje życia. Oczywiście to był sarkazm. Tylko co ja kurwa będę robić przez jakieś pięć godzin w tym samolocie. Mogę sobie posłuchać dobrej muzyki i rozmyślać nad sensem mojego życia. Ale po co skoro robię to co noc ? Lepiej będzie jeśli pogadam sobie z Victorią. Weszłyśmy do samolotu zajęłyśmy dogodne miejsca i zaczęłyśmy rozmowę.
-No i jak zmieniłaś już zdanie co do wyjazdu ?
-Nie jeszcze nie. - Wiem że mogę się wydawać w stosunku do niej oschła itp. ale ja tak po protu jakoś straciłam chęć do życia.
To jest dziwne. Z jednej strony wcale nie mam ochoty jechać na te wakacje, a z drugiej ciągnie mnie tam jakaś dziwna siła i takie poczucie, że może jednak nie będzie tak źle jak się wydaje. No przekonamy się jak wylądujemy.
-Emm..Vick ?
-Tak...
-Co będziemy robić jak już przyjedziemy do tej Turcji i zostawimy wszystkie bagaże w hotelu ? Pójdziemy gdzieś czy...-znowu nie dała mi dokończyć.
-A co chcesz żebyśmy robiły ?
-No nie wiem pójdziemy ogarnąć trochę to miasto czy coś -jej odpowiedź mnie szczerze zaskoczyła bo zazwyczaj kiedy gdzieś razem wyjeżdżałyśmy to Victoria miała wszystko ( a przynajmniej większość) zaplanowane.
-Wiesz co, zaczynasz myśleć jak prawdziwy podróżnik - jej teksty czasami mnie rozwalają, ale za to ją kocham.
-To był komplement ?
-Yhym
-Jak tak to dziękuję. - nie mogłam się powstrzymać. Po prostu musiałam się uśmiechnąć.
Reszta podróży upłynęła nam bardzo szybko może dlatego, że cały czas rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić co zwiedzać itp. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że może te wakacje jednak będę mogła zaliczyć do udanych. Wychodząc z samolotu śmiałyśmy się niesamowicie bo wspominałyśmy szkolne czasy, które były wypełnione różnymi zabawnymi zdarzeniami.
-Widzisz nie jest tak źle. -stwierdziła Victoria kiedy już opanowała śmiech
-W sumie to może być nawet ciekawie - nie mogłam się z nią nie zgodzić.
Nasz hotel był niedaleko lotniska, więc dostałyśmy się do niego bardzo szybko oczywiście korzystając z taksówki. W recepcji dostałyśmy klucz do naszego pokoju. Od razu popędziłyśmy na piętro żeby znaleźć pokój i móc wreszcie się wyłożyć na wygodnym łóżku po pięciu godzinach lotu samolotem. 

sobota, 21 września 2013

Prolog

 Mieszkam w Londynie od dawna, tak samo jak od dawna znam się z Victorią. Poznałyśmy się w szkole. Mamy za sobą wiele wspaniałych lat przepełnionych wspomnieniami. W szkole nigdy nie byłam lubiana. Ludzie zawsze uważali mnie za jakąś wariatkę. Mogłam liczyć tylko na Victorię. Co prawda nie zawsze było między nami wszystko w porządku. Często się kłóciłyśmy o byle co, ale zawsze się godziłyśmy, albo kilka dni później albo jeszcze tego samego dnia. Pamiętam że jak kiedyś się pokłóciłyśmy o chłopaka to nie odzywałyśmy się do siebie przez miesiąc. Jednak kiedy tylko się pogodziłyśmy przyrzekłyśmy, że już nigdy się nie pokłócimy o chłopaka. Z biegiem lat stawałyśmy się sobie bliższe. Teraz traktujemy się jak siostry. 
 Jakieś dwa lata temu do Londynu przeprowadził się Sean. Jest ode mnie o rok starszy ale na takiego nie wygląda. Chodził do mojej szkoły i mieliśmy okazję się bliżej poznać. Okazał się być wspaniałym facetem. Szybko też się zaprzyjaźnił z Victorią. Był nawet taki okres że Sean podobał się Victorii. Jednak do niczego większego nie doszło, wszyscy zostaliśmy tylko przyjaciółmi. Może dla kogoś to normalne, ale dla mnie posiadanie dwóch przyjaciół to był jakiś cud. Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać - Sean i Victoria są takimi aniołami. Zawsze mnie wspierają i myślę że wspierać będą.  
Dwa miesiące temu skończyłam osiemnastkę. Była cudowna impreza. Mimo tego że nie jestem lubiana w szkole na przyjęcie przyszło bardzo dużo osób. Bawiłam się jak nigdy dotąd. Jednak kilka tygodni zdarzyło się coś co zmazało mi uśmiech z twarzy i przez co zmieniłam się nie do poznania. Zostałam zgwałcona. Nie wiem przez kogo, nie wiem dlaczego. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie wiem jak bym skończyła gdyby nie było przy mnie Victorii i Seana. Cały czas podnosili mnie na duchu po tym co się stało i w sumie tylko oni o tym wiedzieli. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć ale nie mogłam, nie potrafiłam. Minął miesiąc od tamtego wydarzenia a ja nadal czuję jakby to było wczoraj....
--------------------------------------------------
No więc taki zarys sytuacji. Piszcie jak wam się podoba :D

czwartek, 19 września 2013

Bohaterowie :P

Kelsey
Pozytywnie nastawiona do życia, miła, uśmiechnięta, lubi się zabawić, trudno zdobyć jej zaufanie. Zmieniła się nie do poznania w przeciągu jednej nocy.Niedawno skończyła 18 lat.


Victoria
Najlepsza przyjaciółka Kelsey. Lubi się wygłupiać, ma poczucie humoru ale w razie potrzeby może być wredna. Ma 18 lat tak jak Kelesy. Uwielbia podróżować i często wyjeżdża

Sean
 Przyjaciel Kelsey i Kate. Jest starszy od dziewczyn, ma 19 lat. Bardzo dobrze tańczy. Pochodzi ze Szkocji ale mieszka w Londynie.

Niall, Liam, Harry, Zayn i Louis
W tym imaginie nie są sławni są po prostu piątką najlepszych przyjaciół. Jednak cechy ich charakteru się nie zmieniają :p