niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 26

Podchodzę do niego jak tylko potrafię najciszej. W pierwszej chwili byłam pewna, że śpi. Jednak potem zauważyłam, że z uporem wpatruje si w jakiś punkt na ścianie. Mimo tego, że było ciemno zauważyłam, że jest zamyślony. Chłopak chyba nawet nie zauważył, że tu przyszłam.
-Niall -wyszeptałam siadając na podłodze.
-Kelsey..-zaczął chłopak, ale mu przerwałam.
-Wiem co mi powiedziałeś na górze. Ale ja nie mogę zasnąć bez ciebie. Brakuje mi ciebie. Nie potrafię być sama. Proszę cię pozwól mi tutaj zostać. Będę spała na podłodze, ale nie karz mi wracać na górę. Błagam..-ostatnie słowo wypowiedziałam ledwo słyszalnie.
Chłopak tylko spojrzał na mnie, uśmiechnął się lekko i ruchem ręki kazał mi położyć się obok niego. Podniosłam poduszkę i koc i zrobiłam co kazał. Od razu poczułam ciepło bijące od niego. Jeszcze jak owinął nas kocem zrobiło mi się od razu lepiej. Przez dłuższą chwilę oboje siedzieliśmy cicho. W końcu ja się odezwałam:
-Wiesz dzisiaj to nie był pierwszy raz jak się cięłam...-tak nagle zniknęła pewna blokada i pod osłoną nocy odważyłam się opowiedzieć o czymś co zdarzyło się w sumie nie tak dawno, ale zostawiło ogromne znamię po sobie.
-A więc słucham.. -Niall jak zawsze był otwarty na moje historyjki.
-Od zawsze w życiu miałam ciężko. Kiedy miałam dwanaście lat moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Po tym zdarzeniu się załamałam. Siedziałam dniami zamknięta w pokoju i nigdzie nie wychodziłam. Byłam bardzo samotna. Straciłam dwie najbliższe wtedy mi osoby. Nie mogłam się z tym pogodzić. Któregoś dnia w szkole pojawiła się Victoria. Zakumplowałyśmy się. Jednak w końcu po upływie prawie dwóch lat stojąc nad grobem moich rodziców uświadomiłam sobie, że już nigdy ich nie odzyskam. Wróciłam do domu. Nie myślałam o niczym innym chciałam po prostu odejść. Wzięłam żyletkę i zaczęłam się ciąć. Po prostu. To był najprostszy sposób na pozbycie się bólu. Ale tak samo jak dzisiaj, i wtedy mi przeszkodzono. Victoria od kilku dni mnie obserwowała i zauważyła że coś jest nie tak. Przyszła sprawdzić i odciągnęła mnie od tego co robiłam. Pogadała ze mną i na pewien czas mi przeszło. Niestety potem pojawiły się problemy w szkole i znów wszystko wróciło. Victoria uparła się żeby być ze mną i nakłoniła dziadków żebym zamieszkała w jej mamy. I tak zrobiłyśmy. Mieszkałyśmy razem i ona miała na mnie oko. Spędziłyśmy razem kilka lat później postanowiłyśmy zamieszkać osobno. I kiedy już myślałam że wszystko jest w normie, kiedy myślałam, że wszystko co było minęło. Właśnie wtedy zostałam zgwałcona. A resztę już znasz. -chyba trochę się rozgadałam, ale mimo tego chłopak słuchał mnie bardzo uważnie.
-Gdybym tylko mógł wtedy być przy tobie...
-Nie...wystarczy, żę jesteś teraz. -powiedziałam i przytuliłam się do niego. Niedługo potem zasnęłam. Jakby po wyrzuceniu z siebie tego wszystkiego poczułam się o wiele lepiej.
***
Rano obudził mnie gwałtowny trzask drzwi. Wstałam zdezorientowana, Niall zrobił to samo. W drzwiach stał mocno wkurwiony Harry. Ale chwila jak on się tutaj znalazł? A no tak dzisiaj miał się wprowadzić do mnie i wcześniej dałam mu klucze. Wszedł do salonu i zaczął się wydzierać:
-Mak mogliście!? Czy wy myśleliście , że się o niczym nie dowiem!? Sean wszystko mi powiedział! -byłam zszokowana tym co powiedział. Jak on mógł twierdzić, że go zdradzam. A jeszcze bardziej niepokojące było to, od kogo się tego dowiedział.
-Harry to nie tak jak myślisz. -Niall próbował załagodzić sytuację, ale skutek był odwrotny.
-Jak to nie tak jak myślę ?! To co wy do cholery robiliście tutaj razem?!
-To był ciężki dzień..-blondyn z uporem się tłumaczył jednak Harry zamierzał mu przerwać. W tej chwili wkroczyłam do akcji ja.
-Harry!! Weź się puknij w ten pusty łeb! Sean naopowiadał ci bzdur a ty mu uwierzyłeś! Naprawdę myślałeś, że mogłabym cię zdradzić z twoim kumplem !?
-Nie wiedziałem, że jesteś taka łatwa! Naprawdę nie spodziewałem si tego po tobie! Pchasz się tylko wszystkim do łóżka a potem masz przez to problemy. -Harry jakby w ogóle nie słuchał co powiedziałam. Trzymał się tego co powiedział mu Sean i nie dopuszczał od siebie żadnej myśli, że mogło być inaczej.
-Teraz to mocno przegiąłeś! -widocznie nie tylko mnie wkurzył tym co powiedział. Niall niebezpiecznie zbliżył się do loczka. Wiem, że chciałby mu teraz odpłacić za to co powiedział ciosem w twarz, ale nie będą się bić w moim domu. Harry ponownie zaczął się drzeć.
-Harry! Wynoś się stąd!!! Natychmiast! Nie chcę cię tu widzieć! -Stylesowi odebrało mowę, ale posłuchał i wyszedł. Podczas gdy Niall zamykał drzwi ja usiadłam na podłodze i powtarzałam w myślach słowa Harrego. Z czasem do oczu zaczęły mi napływać łzy. Niall to zauważył i chciał mnie pocieszyć. Usiadł obok mnie i chciał ze mną pogadać, ale ja się od niego odsunęłam.
-Niall zostaw mnie....-jednak chłopak nie dawał z wygraną. Ponownie się przybliżył.
-Zostaw mnie w spokoju! -wstałam i odeszłam parę kroków dalej.Odwróciłam się tyłem do niego. Schowałam twarz w dłonie z płakałam. Chwilę potem Niall podszedł do mnie. Delikatnie objął mnie w talii i płożył głowę na ramieniu.
-Nie przejmuj się nim. Przecież sama mówiłaś, że nie zrobiliśmy niczego złego. W końcu to do niego dojdzie i zrozumie wszystko. A jak nie to skopię mu tyłek. -wyszeptał mi do ucha.
-Wątpię czy on to zrozumie. Najgorsze jest to, że on uwierzył Seanowi a nie mnie.-odwróciłam się.
-A za to co powiedział o tobie, słono zapłaci. - powiedział blondyn.
-Przestań
-Prędzej czy później pożałuje wszystkiego. -powiedział i uśmiechnął się do mnie.
Od razu poczułam się lepiej. Teraz czułam tylko nienawiść do Seana. Muszę mu powiedzieć co o nim myślę. I tak zrobię. Ale to później. Zrobię mu taką aferę, że się nie pozbiera. Niedługo potem Niall pojechał do siebie. Nie chciał mnie zostawiać samej, ale obiecałam mu że nic sobie nie zrobię. Zostałam w domu sama. Jednak nie na długo. Chwilę po wyjściu Nialla z domu. Ubrałam się i poszłam do Seana. Kilka minut później byłam już pod jego domem.
---------------------------
Kolejny rozdział za nami :) Mam nadzieję że wam się podoba. Mogę wam zdradzić zę będzie coraz więcej Nialla i Kelsey. Jak macie jakieś pytania co bo bloga macie tutaj mojego tt: https://twitter.com/Lady_Horan98
Pozdrawiam ;**

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 25

-No weź poważnie chcesz iść spać? Już wolę przegadać z tobą całą noc niż się położyć. Z resztą i tak dzisiaj nie zasnę.- powiedziałam po czym usiadłam na łóżku i zaczęłam bawić si włosami. Horan usiadł obok mnie. Przez chwilę panowała cisza. W końcu chłopak się odezwał:
-Co być zrobiła gdybym ci powiedział, że cię kocham? -zapytał. Przez chwilę siedziałam w bezruchu zastanawiając się nad odpowiedzią. Jednak później podniosłam wzrok. Zobaczyłam dwoje oczy wpatrujących się we mnie i wyczekujących odpowiedzi. Te oczy zawsze przypominały kolorem ocean. Błękitny, prawie przeźroczysty ocean. Były przepełnione radością i spokojem. Dzisiaj po raz kolejny widzę w nich smutek i strach. Ale jest iskierka nadziei, która tli się pośród wzburzonych fal ciemnego błękitu.
-Pewnie miałabym mętlik w głowie. I pojawiłby się kolejny problem...-powiedziałam uwalniając się od wizji, którą widziałam wpatrując się w oczy Nialla.
-Rozumiem. Nie chciałabyś tego usłyszeć. -westchnął zawiedziony.
-Nie, wręcz przeciwnie. Byłoby to dla mnie wybawieniem, ale i jednocześnie zmartwieniem. -mówiłam jak zahipnotyzowana wpatrując się w chłopaka, który nerwowo bawił sie palcami. Skupiłam wzrok na jego rękach. NIe mogłam podnieść wzroku wyżej niż na wysokość jego ust, bo groziłoby to spotkaniem jego oczami pełnymi już teraz zapewne rozpaczy. Uciekałam wzrokiem najdłużej jak mogłam. Niestety chłopak to zauważył. Złapał za mój podbródek i uniósł delikatnie do góry, tak żebym mogła popatrzeć mu w oczy. Znowu zapanowała cisza. Miałam chwilę na przemyślenie wszystkiego. Postanowiłam, że będę kierować się sercem bez względu na to jak bardzo będę tego później żałowała.
-No dalej zrób to. -wyszeptałam.
-Ale co? -Niall był widać zbity z tropu. Nie wiedział o co mi chodziło.
-Zrób to. Powiedz, że mnie kochasz. Nawet jakby to miała być nie prawda. Zrób to dla mnie. Ja tego potrzebuję. -taka była prawda. Potrzebowałam tego od dawna, ale nie zauważyłam tego. Potrzebowałam zapewnienia, że jestem kochana. Od Harrego go nie otrzymałam, więc otrzymam od kogoś innego. Nawet jakby to miały być bzdury wyssane z palca to chciałam ich słuchać. Tym bardziej, że wypowiadał je Horan. Jest mi bliski i dobrze o tym wie. Czegokolwiek by nie zrobil zawsze uwierzę jemu i będę ufać bezgranicznie właśnie jemu. Chłopak zbliżył się do mnie, otarł swój policzek o mój i wyszeptał do ucha:
-Kocham Cię. -po czym zaczął mnie całować po szyi. W pewnym momencie ugryzł mnie i zaczął delikatnie ssać. Było to bardzo przyjemne uczucie. Zrobił tak kilka razy i nagle przestał. Bałam się, że nagle mu się odwidziało i zaraz będę miała kazanie, ale chłopak zrobił to tylko po to, żeby chwilę później zająć się inną częścią mnie. Przez chwilę siedział w spokoju czekając na mój ruch. A ja mądra dopiero po chwili zajarzyłam o co mu chodziło.
-No dalej pocałuj mnie. - powiedziałam zbulwersowana. Tymi słowami dałam mu zieloną lampkę. Przez ułamek sekundy widziałam w jego oczach pożądanie. Niall zmniejszył dystans między nami. I po chwili złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Gdy sie ode mnie oderwał, nie przestawał mnie całować. Pozbył się mojej bluzki a ja jego T-shirtu. Położył mnie delikatnie na łóżku. Właśnie miał się pozbyć moich spodni, ale nagle przestał. Wszystkie emocje, to nagłe podniecenie całą sytuacją i u mnie i u niego nagle zniknęły.
-Co się stało- zapytałam. Zaskoczył mnie tą nagłą zmianą.
-Nie nic..Tylko chodzi o to, że ja..my..-jąkał się i wyglądał ma zawstydzonego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chciał powiedzieć czemu. -Poniosło mnie. Nie powinienem się do ciebie zbliżać. Jak Harry sie dowie to mnie zabije. -spuścił głowę.
Wyglądał tak marnie. Nie mogłam na to patrzeć. Przysunęłam się do niego i mocno go przytuliłam. Na początku nie chciał odwzajemnić uścisku, ale kiedy wreszcie zrozumiał, że go nie puszczę zrobił to, ale z niechęcią. Żałował tego co zrobił. Tyle tylko, że nie zrobiliśmy czegoś okropnego bo do niczego nie doszło.
-Niall. Spokojnie Harry się o niczym nie dowie. A z resztą nie zrobiliśmy nic złego. -mówiłam spokojnie trzymając chłopaka za ręce. Jednak on- nie wiem czy mnie nie zrozumiał, czy uparł się- wstał i kierował się do drzwi sypialni.
-Wiesz co ja chyba pójdę spać na kanapie. Na razie. Do jutra. -wstałam, żeby go zatrzymać i jeszcze raz wszystko dokładnie wyjaśnić, ale kiedy dobiegłam do drzwi chłopak wyszedł. Walę pięściami w drzwi. Wykrzykuję swoje emocje. Błagam Nialla, żeby wrócił na górę, bo jeśli nie to zrobię sobie coś złego. Opieram się o drzwi i uświadamiam sobie, że straciłam jedyną szansę. Osuwam się na ziemię. Chowam twarz w rękach i płaczę. Nie mam sily na nic innego. Siedzę i płaczę. Nie wiem ile to trwało, ale siedziałam tak i płakałam a w głowie miałam najróżniejsze myśli i obrazy. Nie wiedziałam co mam robić. W jednej chwili zawalił mi się świat bo straciłam kontakt z nim. To tak niepodlewany kwiat-umrze, tak ja bez jego bliskości się stoczę. Czułam cholerną samotność. Potem do  tego doszło jeszcze zimno. Siedziałam, płakałam i trzęsłam się z zimna ale nie miałam siły, żeby ruszyć się z miejsca. W końcu chyba po dwóch godzinach podniosłam się i wdrapałam na łóżko. Owinięta kołdrą leżę na końcu łóżka, ale nie mogę zasnąć. Mija bardzo długa chwila zanim postanawiam pójść do niego. Nie obchodzi mnie to, że Niall może nie będzie chciał mnie widzieć, albo to że będzie spal. Muszę pójść do niego. Biorę ze sobą koci poduszkę. Schodzę po schodach. Mam bose nogi więc jest mi koszmarnie zimno. Na palcach przechodzę przez salon i staję przed sofą na której leży ON- mój anioł.
------------------------------------
Proszę bardzo oto rozdział 25.Już 25 a jesteśmy dopiero gdzieś w połowie. Jak macie jakieś pytanie dotyczące bloga to zapraszam na mojego tt: https://twitter.com/Lady_Horan98. Serdecznie Pozdrawiam. :D

niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdział 24

*perspektywa Nialla*
Kelsey miałam zabandażowaną rękę. Szła na górę. Powiedziała, że to już koniec. Dla mnie znaczyło to tylko jedno. Ona chciała się zabić już wcześniej, a je jej w tym przeszkodziłem. I dlatego była ma mnie tak wściekła. Nie mogę jej pozwolić, żeby odeszła. Nie chcę kolejny raz stracić kogoś bliskiego mojemu sercu. Musiałem ją zatrzymać. Pobiegłem za nią po schodach. Niestety zdążyła już wejść do jakiegoś pokoju. Nie wiedziałem gdzie poszła, więc przez chwilę błądziłem. Znalazłem ją po chwili. Była w łazience. Otworzyłem drzwi. "W ostatniej chwili pomyślałem sobie"
*perspektywa Kelsey*
Niall wpadł do łazienki jak oparzony. Był zdyszany pewnie biegł za mną. Bez słowa podszedł do mnie i wyrwał mi żyletkę z ręki. Już zdążyłam zrobić kilka nacięć, ale zdążył w ostatniej chwili. Popatrzał na mnie ze smutkiem i mnie przytulił co było dla mnie zaskoczeniem. Myślałam, że będzie wściekły, że tak go potraktowałam. Miał na sobie białą koszulkę, ale teraz już z tyłu na plecach była czerwona, od krwi spływającej z rany. Kiedy już mnie puścił popatrzył mi głęboko w oczy już drug raz dzisiaj. 
-Dlaczego mi nie powiedziałaś? - zapytał patrząc to na moją twarz to na rękę. 
-Nie chciałam cię martwić. -opowiedziałam cicho
-Ty..ty jesteś dla mnie całym światem jak mógłbym się o ciebie nie martwić ?- powiedział i jeszcze raz mnie przytulił. Gdy mnie puścił zabandażował mi rękę. 
-Obiecaj mi, że już nigdy tego nie zrobisz. -wyszeptał błagalnym tonem.
-Niall ja nie mogę nie wiem...-nie dal mi skończyć
-Proszę Cię zrób to dla mnie nie chcę cię stracić. Tylko obiecaj, że już nigdy tego więcej nie zrobisz a ja będę cię wspierał i ci pomagał...- mówił klęcząc przede mną. Jego głos był ledwie słyszalny. Przez chwilę ogarniała nas cisza.
-Zgoda. Obiecuję..-powiedziałam na co on wstał, zbliżył sie do mnie i pocałował mnie. Nie był to zwykły pocałunek. Był to pocałunek pełen miłości i wsparcia. Wtedy wszystko zrozumiałam. 
Kiedy się od siebie oderwaliśmy Niall zrobił coś czego się nie spodziewałam. Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Nie byłam pewna co dokladnie chce zrobić. Położył mnie na łóżku a sam usiadł obok.Przez chwilę wydawał się uśmiechać do mnie, ale zaraz spoważniał.
-Powiedz mi proszę dlaczego to zrobiłaś. Dlaczego się cięłaś. Z czym nie mogłaś sobie poradzić. -zapytał łagodnie.
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, ale czułam, że naprawdę chce wiedzieć. Ale jak mu to powiedzieć.
-Niall..-zaczęłam -to wszystko mnie przerosło..znowu..nie daję rady. Problemy się nawarstwiają a rozwiązania nie widać...-zawiesiłam głos. Chłopak milczał. Jednak po chwili się odezwał.
- Chcę ci pomóc, ale nie wiem jak...-powiedział
-Wystarczy, że jesteś przy mnie. Ty jeden rozumiesz mnie najlepiej. Nie wiem dlaczego, ale zawsze przy tobie czuję się bezpieczna, bez względu na wszystko.Jesteś inny niż Harry, niż wszyscy..-mówię.
- Będę przy tobie. Już nigdy Cię nie zostawię. -po tych słowach tym razem ja przytuliłam się do niego. Czułam bicie jego serca. Wdychałam cudowny zapach jego perfum. Wtedy wszystko zrozumiałam.
Rozmawialiśmy tak leżąc na łóżku dość długo. Było już późno, ale nie chciało mi isę iść po telefon, żeby sprawdzić która dokładnie jest godzina. Dzisiejszego wieczory dowiedziałam się wielu rzeczy o Niallu. Śmieliśmy się, wspominaliśmy a nawet snuliśmy plany na przyszłość. W pewnym momencie blondyn zapytał:
-Kochasz Harrego?
-Tak. Czemu pytasz?
- Szczerze powiedziawszy to...-nie mogłam tego dłużej słuchać. Musiałam mu przerwać.
-Czy wszyscy nie możecie mi dać spokoju. Chodzę z Harrym i jestem z nim szczęśliwa. Nic wam wszystkim do tego! A ty to już naprawdę mógłbyś sobie darować -prychnęłam.
Wstawałam z łóżka, żeby wyjść stąd, przewietrzyć się i ewentualnie tu wrócić, gdy poczułam że czyjeś ręce oplatają mi talię.Nie rozumiem tego. Niall musi mieć jakiś dar bo zawsze potrafi zareagować w odpowiedni sposób szczególnie jeśli chodzi o mnie.
-Chodź tu -szepnął mi do ucha i przyciągnął do siebie.
-Co ? -burknęłam. -Czekaj może chodźmy pogadać na dworze. Muszę się przewietrzyć.
-Ok -zgodził się.
Wyszliśmy na taras. Świeże, chłodne, jesienne powietrze ożywiło mnie. Był początek jesieni, ale noce już bywały chłodne. Usiadłam na huśtawce. Blondyn usiadł obok mnie.
-Dobrze, więc co chciałeś mi powiedzieć..wzdycham.
-Tylko proszę cię nie krzycz. Jesteś tego pewne, że kochasz tylko Harrego i nikogo innego. Czy może zgodziłaś się z nim być tylko po to żeby mieć kogoś kto będzie mógł cię wspierać.
-Nie myślę, że naprawdę go kocham...-Nial zadał naprawdę ciężkie pytanie.
Moja odpowiedź była taka a nie inna ponieważ chciałam zakończyć rozmowę. Tak naprawdę to nie wiem czemu zgodziłam się być dziewczyną Harrego. Był to jakiś impuls. Do teraz do końca nie wiem co do niego czuję. Do niego ani do Nialla. Przy Niallu czuje się bezpieczna, on potrafi mnie pocieszyć. Harry też potrafi pocieszać tylko w inny sposób.( każdy chyba wie co mam na myśli :p )
Jednak Horan był ze mną( i nadal jest) w trudnych momentach. Z Harrym jestem tylko szczęśliwa, jednak nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że  mogłam być z nim tylko dlatego, żeby go nie skrzywdzić. To wszystko jest chore. Będę musiała potem sobie to wszystko przemyśleć, ale teraz namówię Nialla, żebyśmy wracali bo jest strasznie zimno.
-Niall może wrócimy do domu, bo robi się coraz zimniej. - zaproponowałam. Zgodził się bez trudu.
Weszliśmy do środka. Zamknęłam drzwi.
-Co byś zrobił gdybym skoczyła z mostu? -czasami zadaję głupie pytania.
-Złapałbym cię -odpowiedział.
-Jak? -przecież to było bez sensu, żeby mnie złapać musiałby...skoczyć za mną. Zdziwiłam się na myśl o tym. On wolałby odebrać sobie życie i zginąć razem ze mną niż żyć beze mnie. Głębokie. Kiedy ja myślałam nad tym co powiedział, chłopak podszedł do mnie i ponownie wziął mnie na ręce.
-Boże! Niall. Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłeś -powiedziałam przerażona
-Ale słyszałem. Chyba ogłuchłem na jedno ucho.
-Masz za swoje. -szepczę mu na ucho.
Po raz kolejny wchodzimy do sypialni. Blondyn stawia mnie na podłodze. Patrzę na niego pytająco.
-Co tak patrzysz. Idziemy spać. Późno jest. -on nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać.
------------------------------------------
Udało się! Po dwóch dniach pisania nareszcie pojawił się następny rozdział. Co będzie się działo dalej. Czy Harry się o czym dowie a może Niall i Kesley zostaną przyłapani w sypialni? Wszystko w następnej części :D Pozdrawiam serdecznie ;*

czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 23

Gdy to usłyszałam zamurowało mnie. To było nasze dziecko a ja chciałam się go pozbyć. Nie dziwię się Harremu, że jest smutny. Gdybym tylko wiedziała wcześniej. Byłam pewna, że to dziecko jest wynikiem gwałtu a nie było. Jestem załamana. Dobrze, że jest przy mnie ktoś kto mnie rozumie. Harry na pewno byłby dobrym ojcem. Jak ja mogłam pomyśleć, żeby...Jestem podła. Nie nadaję się na matkę. Byłam zawiedziona samą sobą. Jak ja mogłam tak postąpić. Na samą myśl o tym wszystko łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Spokojnie. Damy radę. -mówił Harry przytulając mnie i wycierając łzy sączące się nadal z moich oczu.
Jego słowa może i pokrzepiłyby kogoś innego ale nie mnie. Kocham Harrego i jest mi bliski, ale nie tak bliski jak ktoś inny obecny w tym pokoju. Spojrzałam na Nialla. Nasze oczy się spotkały. On wiedział, że dla mnie toe słowa po prostu nie miały sensu. A ja wiedziałam, że on będzie umiał mnie naprawdę pocieszyć. Wiem, że jemu mogę powiedzieć wszystko. Ufam mu.
-Lekarze powiedzieli, że wypuszczą Cię jutro rano.. -powiedział Styles. Świetnie. Będę musiała spędzić noc w szpitalu. I tak nie będę mogła zasnąć.
***
Harry pojechał godzinę temu, ale Niall został. Niestety pielęgniarka nie pozwoliła mu siedzieć przy mnie całą noc i teraz jest na korytarzu. Jest już dość późno. Właśnie przyszła do mnie pielęgniarka, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.
-Siostro? Czy mogłabym dostać coś nasennego bo nie mogę zasnąć.
-Przykro mi niestety. 
Z nudów zaczęłam czytać gazety, które były na mojej szafce. W końcu jednak zasnęłam. Rano siostra powiedziała, że mogę jechać do domu. Przebrałam się w normalne ubranie. i zeszłam do rejstracji po wypis. Przy wejściu do szpitala czekał na mnie Harry. Odwiózł mnie do domu. 
-Wiem, że teraz chciałabyś trochę odpocząć. -powiedział otwierając drzwi do mojego domu, jakbym sama nie potrafiła tego zrobić.- Tylko trochę się boję...-chciał dokończyć, ale mu przerwałam.
-Harry nie mam pięciu lat. Możesz mnie zostawić samą w domu. Nic sobie nie zrobię. 
 Loczek posłusznie wyszedł i zostawił mnie samą w domu. Należał mi się taki dzień odpoczynku. Dzisiaj nie mam zamiaru z nikim się spotykać. Chcę pobyć sama. Wyłączyłam telefon. Najpierw próbowałam coś upiec jakieś ciasto. Nie wychodziło mi więc porzuciłam ten pomysł. Poszłam do siebie. Próbowałam się zrelaksować i poczytać książkę. Po przeczytaniu zaledwie jednej kartki zamknęłam książkę i cisnęłam ją w kąt pokoju. W końcu pomyślałam, że wezmę długą kąpiel. Poszłam do łazienki. Napuściłam do wanny wody. Zdjęłam ubrania. Miałam wchodzić do wody, ale zauważyłam, że z mojej kosmetyczki wystaje coś dziwnego. Podeszłam bliżej. Znalazłam żyletkę. Pewnie kiedyś ją podebrałam Harremu przez przypadek. Przez głowę przeszła mi pewna myśl, ale zaraz się jej pozbyłam. Weszłam do wanny. Siedziałam w gorącej wodzie otulona pianą. Zaczęłam myśleć o wszystkim co spotkało mnie ostatnimi czasy. Wspominałam wakacje. Nocną rozmowę z Niallem, imprezę na zakończenie wakacji. Przypomniałam sobie chwile spędzone razem z Harrym i ostatnie kilka dni. Znowu przemknęło mi przez myśl tylko jedno. Tym razem nie stawiałam oporów. Wychyliłam się z wanny po żyletkę. Nie było innego rozwiązanie. Wszystkim będzie się żyło lepiej kiedy mnie tutaj nie będzie. Nie będę mogła normalnie żyć z tymi wszystkimi wspomnieniami. Nie potrafię już tego ukrywać. Muszę z sobą skończyć. Wciągnęłam lewą rękę i zrobiłam pierwsze cięcie. Na początku bolało powoli ból ustępował przyjemności. Pociągnęłam ostrzem po skórze jeszcze raz i kolejny. Czułam się coraz bardziej wolna. Z kolejnymi pociągnięciami nie czułam już w ogóle bólu, czułam, że jestem już coraz bliżej wolności. Rany stawały się coraz głębsze, a po mojej ręce sączyło się soraz więcej krwi. Woda w wannie też przeszła kolorem krwi. "Jeszcze jedno pociągnięcie ostrzem...." pomyślałam. Już miałam to zrobić, ale usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Co do...Przecież wyłączyłam ten telefon już dawno. A no tak zanim poszłam do wanny myślałam, że zadzwonię do Vick, ale jednak tego nie zrobiłam a telefon został włączony. "Dla świętego spokoju" powiedziałam sobie w duszy i spojrzałam na telefon. 
Od:Niall
Kelsey proszę Cię otwórz. Wiem, że tam jesteś. Pozwól mi wejść to pogadamy...
Najwidoczniej byłam tak zajęta ranieniem samej siebie, że nie słyszałam dzwonka do drzwi. Ale powiedziałam sobie, że z nikim się dzisiaj nie spotkam, więc tak będzie. Ale z drugiej strony, on nie przestanie póki go nie wpuszczę. Będzie pisał, walił w drzwi. Może te drzwi nawet wyważyć. Ale czy zawsze musi wybierać tak bardzo nieodpowiednie momenty. No cóż skończę to co zaczęłam później a teraz wpuszczę go i powiem, że ze mną wszystko w porządku. 
 Wyszłam z wanny, ubrałam się i zabandażowałam rany. Zeszłam do dół i wpuściłam Nialla. Jak widać był zadowolony, że wreszcie mu uległam i otworzyłam.
-Co się stało? -zapytałam obojętnie.
-Myślałem, że chcesz pogadać. -odpowiedział.
- To się myliłeś. - powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, jednak od zatrzymał je nogą. Wszedł do środka, zamknął drzwi, zamknął drzwi, chwycił mnie za ręce i spojrzał głęboko w oczy.
-Kelsey coś się stało. Wiem to. I czemu ty masz bandaż na ręce. Cięłaś się ? -mówil spokojnie. Tylko to ostatnie powiedział takim groźnym tonem.
-Niall to nie jest twoja sprawa. Proszę cię wyjść. -mówiłam to tak samo jak on, spokojnie, tylko mi trząsł się głos. Kiedy blondyn dał mi wyraźny sygnał, że nie zamierza się ruszyć zaczęłam krzyczeć.- Niall wyjdź !!
-Nie ruszę się stąd póki mi nie powiesz co się dzieje. -powiedział stanowczo.
-Skoro tak. To sobie tam stój. bo ja nie zamierzam ci niczego powiedzieć. -szczerze mówiąc nie wiem czemu byłam dla niego taka ostra. Jemu musiało naprawdę cholernie zależeć.
- Kelsey proszę Cię. Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko. Czemu jesteś taka uparta. -mówił kiedy ja byłam już w drodze do łazienki, żeby skończyć co zaczęłam. 
-Przykro mi Niall, ale to już koniec. -powiedziałam wchodząc do pomieszczenia. Wzięłam do ręki żyletkę i odwinęłam rękę. Chciałam skończyć z moim nędznym życiem, ale znowu mi przeszkodzono....
-----------------------------------
Tak jak obiecywałam zaczęło się rozkręcać. Wow dodaję ten rozdział przed północą jest sukces. Czytajcie i komentujcie :P