Obudziłam się na kanapie w salonie. Obok mnie leżał Harry. Jeszcze spał. Powiem szczerze, że nie myślałam, że ta kanapa może być taka wygodna. Wstałam i cicho podreptałam do kuchni tak żeby nie obudzić Harrego. No dobra to teraz trzeba zrobić coś dobrego na śniadanie. Zrobię jajecznice. Nie będzie to jakieś super wykwintne śniadanie, chociaż moja jajecznica zawsze wszystkim smakowała. Robiąc śniadanie wyjrzałam przez okno. Jest ładna pogoda to może zjemy na tarasie? Przygotowałam wszystko, poukładałam na tackach i wyniosłam na taras. Idę obudzić Harrego. Wchodzę do salonu a tu go nie ma. Zastanawiam się gdzie on mógł pójść, gdy ktoś podchodzi do mnie i zasłania ni oczy. Od razu wiem kto to.
-Kiedy wstałeś? -zapytałam odwracając się do Stylesa.
-Przed chwilą. -odpowiedział.
-Ok. Idziesz na śniadanie ?
-Jasne
Przeszliśmy na taras, usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Podczas posiłku ciągnęliśmy zaczętą wczoraj rozmowę.
-To na czym skończyliśmy? -zapytał Harry.
-Chyba na planach wakacyjnych.
-Tak, masz rację. No to gdzie chciałabyś pojechać? -ciekawe pytanie.
Jeszcze dobrze nie wróciłam do normalności po tych wakacjach a on mówi już o następnych. W sumie to sama nie wiem gdzie chciałabym pojechać. W pary miejscach byłam już przelotnie albo zatrzymywałyśmy się na kilka dni w jakimś hotelu razem z Vick. Ale jest jedno miejsce, byłam tam już setki tysięcy razy, ale dalej tam mnie coś ciągnie. Francja. Wieża Eiffla , Luwr, Wersal. To tylko kilka miejsc które zwiedzałam, ale która cały czas mnie ciekawią i zachwycają. Francja to nie tylko piękny kraj, o niesamowitej kulturze, ale też ma bardzo ciekawą historię. No więc jak tak dużo czasu spędza się z taką osobą jak Vick można się czegoś dowiedzieć.
-Może Francja? -zaproponowałam
-Brzmi kusząco.
-Uwierz mi nie zawiedziesz się. To miejsce jest cudowne.
-Byłaś tam? -zapytał zdziwiony.
-Tak wiele razy. Często przyjeżdżałyśmy tam z Victorią. Ale mimo wszystko dalej mnie coś tam ciągnie.- odpowiedziałam.
Rozmaiwialiśy dalej o wakacjach i podróżach. I jakoś zmieniliśmy temat ns to co takiego szalonego chcielibyśmy zrobić.
-Ja chciałbym zdobyć zwiedzić cały świat i skoczyć kiedyś ze spadochronu. No i jeszcze pobić jakiś rekord Guinessa.-powiedział rozmarzony Styles.
-No to ja chciałabym na pewno skoczyć na bungee, zobaczyć zorze polarną i zaprzyjaźnić się z jakimś dzikim kotem.- fajnie było by mieć w domu takiego lwa. Siał by postach w okolicy.
-Oby to ostatnie się nie spełniło.-powiedział Harry z przerażeniem w oczach.
-Niby czemu?- zapytałam
-Jeszcze być nasłała na mnie takiego lamparta czy coś i co bym zrobił.
-Hahahah. Raczej nie pozwoliliby mi trzymać takiego kocura w domu.- oboje zaczęliśmy się śmiać. Nie rozumiem czemu Sean ma jakieś uprzedzenia do Harrego. No jest normalnym chłopakiem. Świetnie się dogadujemy. Może Sean po prostu go nie zna, albo boi się, że skoro mam Harrego to zapomnę o nim. Będę musiała go gdzieś złapać albo zadzwonić do niego i pogadać. Właśnie tak zrobię. Jak tylko pożegnam się z Harrym zadzwonię do Seana i poproszę go o spotkanie. Oby się zgodził. Po zjedzeniu posprzątaliśmy naczynia. Oczywiście nie obeszło się bez przekomarzań i żartów. Potem Harry musiał jechać coś pozałatwiać a ja zostałam sama i mogłam spokojnie zadzwonić do Seana. Dzwoniłam do niego trzy razy. Albo mnie unika albo nie może odebrać telefonu. Osobiście stawiam na to pierwsze. No nic postanowiłam sobie, że pójdę zrobić zakupy. Sprawdziłam czego potrzebuję, wzięłam torebkę i wyszłam z domu. Idąc zastanawiałam się co powiem Seanowi kiedy wreszcie się do niego dodzwonię. A może powinnam olać jego tak jak on olał mnie. Byłam taka zamyślona, że wpadłam na jakiegoś przechodnia.Podniosłam oczy i ujrzałam twarz Louisa. W pierwszym momencie nie ogarniałam co się dzieje, ale kiedy już wszystko do mnie dotarło przywitałam go wielkim przytulasem.
-Hej Lou!
-Hej Kelsey- odpowiedział rozpromieniony.
-Widzę, że właśnie przyjechałaś z lotniska.-nietrudno było to zauważyć. Stał obok swojego samochodu i rozpakowywał walizki.
-Tak. Może wejdziesz. Wypijemy coś, pogadamy.- zapytał.
-Propozycja kusząca, ale niestety nie skorzystam. Muszę zrobić zakupy.
-Oj tam. Zakupy poczekają. Wchodź.- zaprosił mnie, więc nie mogłam odmówić.
Weszliśmy do jego domu. Domu Lou jest trochę podobny do domu Harrego. Wygląda bardzo nowocześnie. Ściany mają kolory od czerni poprzez różne odcienie szarości do bieli. Oboje mają dużo zdjęć z dzieciństwa porozstawianych po pokojach i oboje mają wygodne kanapy. Louis był w kuchni i robił coś do picia a ja obejrzałam dom więc dołączyłam do niego.
---------------------------------------
No to teraz zacz nie się rozkręcać :P Jak tam u Was po świętach ? Najedzeni, wypoczęci i zadowoleni z prezentów? Mam nadzieję, że tak. Komentujcie.
Pozdrawiam :**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz