niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 15

Z dedykacją dla Meddie :D 

Szerze powiedziawszy to dzisiejszej nocy nie wyspałam się za dobrze. Śniły mi się koszmary. A w dodatku to nie wiem nawet jak się znalazłam w swoim łóżku, ale mniejsza o to. Właśnie kiedy nie śniło mi si nic okropnego, musiałam się obudzić. Spadłam z łóżka. Bliskie spotkanie z podłogą ożywiło mnie na tyle, żeby zobaczyć na telefon, która jest godzina. Zaspana podniosłam się i popatrzałam na ekran. Była dziesiąta, a o jedenastej mamy samolot do Londynu. Fuck! Spóźnimy się. Szybko obudziłam Victorię i powiedziałam jej, że mamy godzinę na ogarnięcie się, spakowanie walizek i dojechanie do lotniska. Z oporem pakowałyśmy walizki, kiedy do naszego pokoju.
-Idziecie na śniadanie ? -zapytał Lou
-Nie możemy. Bo za pół godziny mamy samolot a jeszcze nie jesteśmy spakowane. -odpowiedziałam szybko pakując wszystkie moje ciuchy do walizki.
-To może my wam pomożemy ? -propozycja Liama była nie do odrzucenia.
-Ok -powiedziałyśmy razem.
Piętnaście minut później siedziałyśmy z taksówce, Byłyśmy w drodze na lotnisko. Niestety przez kolejne pięć minut stałyśmy w korkach, ale i tak na lotnisko dotarłyśmy przed czasem. Chłopcy przyjechali z nami, żeby się pożegnać.
-No to pa chłopaki. Zobaczymy się w Londynie za parę dni. -powiedziała Vick
-Napiszcie jak dolecicie -troskliwy Liaś.
-Tylko, że nie mamy waszych numerów telefonu.- do tej pory sama tego nie zauważyłam. Ale no powiedzmy sobie szczerze po co były nam ich numery telefonów skoro mieszkaliśmy obok siebie.
Po wymienieniu się numerami telefonów i wspólnym uścisku mogłyśmy wsiąść do samolotu i lecieć do kochanego domu. Podczas lotu niewiele rozmawiałyśmy. Głównie spałyśmy. No bo chyba każdy po nieprzespanej nocy chciałby jeszcze chwilę odpocząć.
*5 godzin później, Londyn*
Nareszcie w domu. Wyszłyśmy z samolotu i na lotnisku czekała nas bardzo miła niespodzianka. Sean czekał na nas. Chyba się za nami stęsknił.Obładowane bagażami podeszłyśmy do niego i się przywitałyśmy. 
-Stęskniłeś się za nami co? -zapytałam 
-Nie zaprzeczę. -odpowiedział. -Widzę, że te wakacje dobrze Ci zrobiły 
-No tak. Wiesz..ten klimat i w ogóle. -puściłam oczko do Vick. 
-To co jedziemy. Chciałaby się nacieszyć powrotem do domu. -powiedziała Victoria po czym wszyscy we trójkę wpakowaliśmy się do taksówki.
 Stałam na schodach i machałam do Seana i Vick odjeżdżających w taksówce. Wyciągnęłam klucze i po pełnych dwóch tygodniach nareszcie byłam w domu.
Sama mieszkam od niedawna. Wcześniej mieszkałam z Vick. Moi rodzice wyjechali i zostawili mnie samą sobie, więc musiałam sobie jakoś poradzić. Postanowiłam zamieszkać z najlepszą przyjaciółką. Później jednak stwierdziłyśmy, że możemy zamieszkać osobno i tak zostało do teraz. Mieszkamy blisko siebie i często się odwiedzamy.
Jak tylko weszłam do domu i zamknęłam drzwi wysłałam smsy do chłopaków. Wtaszczyłam bagaże na górę. Poszłam do łazienki i mimo wczesnej pory wzięłam długą odprężającą kąpiel.
Po godzinie spędzonej w wannie z gorącą wodą zabrałam się za koszmar każdej kobiety- rozpakowywanie walizek. Na szczęście od tego niezwykle nużącego zajęcia odciągnął mnie telefon. Dzwonił do mnie Harry. Było to o tyle dziwne, że od jego ostatniej popisu w barze z nim nie rozmawiałam. Najwidoczniej teraz miał okazję porozmawiać z chłopakami i uświadomił sobie co zrobił....
-------------------------------------
Jest 15 rozdział !!! Mam nadzieję, że Wam się będzie podobał :D

1 komentarz: