Szczerze to wcale nie uśmiechało mi się iść na ten basen. Po prostu nie miałam ochoty, ale też nie chciałam skrzywdzić Vick. Nie miałam innego wyboru. Przykleiłam uśmiech na twarz i poszłam z moją najlepszą przyjaciółką na hotelowy basen, w głębi duszy mając nadzieję, że spotkamy tamtych chłopaków. Po paru minutowym poszukiwaniu wolnych leżaków wreszcie znalazłyśmy odpowiednie miejsca.
-To co opalamy się ? - w sumie jestem trochę blada i przydało by się delikatnie zbrązowieć.
-No jasne
Po godzinnym leżeniu na słońcu przyszedł czas na małą orzeźwiającą kąpiel w basenie. Wchodząc do wody czuło się przyjemny chłód. Przez następne dwadzieścia minut pływałyśmy w basenie ( o ile można nazwać pływaniem unikanie zderzenia z innymi ludźmi ). Po kąpieli stwierdziłyśmy, że jest już dość późno, więc wróciłyśmy do hotelu żeby coś zjeść. Z racji tego, że jesteśmy na zasłużonych wakacjach po powrocie do pokoju zmówiłyśmy homara (bo w końcu trzeba próbować nowych smaków ). Po posiłku nie miałyśmy ochoty nigdzie wychodzić i mimo pięknej pogody zostałyśmy w pokoju. Victoria oglądała telewizję, ja natomiast zaczęłam czytać książkę. Drugi tomik z cyklu powieści o różnych przypadkach paranormalnych (dla niepoinformowanych- chodzi o postacie typu duchy, wampiry, wilkołaki etc.), jakimś cudem te książki przypadły mi to gustu, ale nie o to teraz chodzi. Chciałam się zrelaksować i zatopić w lekturze, ale nie mogłam, było coś co nie pozwalało mi spokojnie czytać, jakaś myśl nie dawała mi spokoju a ja nie mogłam z tym walczyć. Zrezygnowana odłożyłam książkę na stolik obok łóżka i zaczęłam się zastanawiać co tak naprawdę rozstroiło mnie do tego stopnia, że nie mogłam się skupić na czytaniu.
Przypomniało mi się wydarzenie z dzisiejszego dnia. Ta scenka na balkonie. My, piękny widok na morze i ci dwaj niesamowici faceci. Ten miły niebieskooki blondyn i seksowny loczek... Ciekawa jestm czy mogłabym być z którymś z nich. A jeśli tak to z którym ? Z loczkiem czy z blondynem. A może jaką jeszcze jakichś ładnych kumpli. Fajnie by było. Ale żeby być z którymkolwiek z nich musiałabym ich dobrze poznać chociaż...
-KELSEY OCKNIJ SIĘ !!! - oops...Chyba Viki się wkurzyła
-...
-HALO !!!
-Jestem już jestem - musiałam się bardzo zamyślić skoro się tak zdenerwowała
-Coś ty się tak zamyśliła hę ? - co ja jej niby teraz mam powiedzieć
-Yyyy...No wiesz, Turcja to piękny kraj - szczerze to sama nie wierzyłam w to co mówię a co dopiero Victoria
-Taa, jasne. Uważaj bo ci uwierzę. - a jednak się nie dała.
-No więc ...- zaczęłam, ale nie dała mi skończyć- znowu.
-Czekaj, może ja zgadnę. Czy chodzi o tego Nialla i Harrego ? -pokiwałam potwierdzająco głową, na co ona wyskoczyła z triumfalnym "Wiedziałam" i usiadła mając nadzieję, że jej zaraz opowiem do czego doszłam. Ale mnie zastanawiało to jak ona na to wpadła. To jest nie fair ! Ja niekiedy muszę się męczyć godzinami, żeby dojść do tego co ona ma na myśli, natomiast ona zagina mnie w przeciągu paru sekund. Zdumiewające. Może ona po prostu za dobrze mnie zna ? Pewnie tak. Albo to ze mną jest coś nie halo.
-Powiedz mi jak ty to robisz? - zapytałam nie oczekując jednoznacznej odpowiedzi.
-Ale co ?
-Tak dobrze mnie znasz, że już wiesz nawet o czym myślę.
-No widzisz.
Dziwnym sposobem jej odpowiedź mnie zadowoliła, nie wiem czemu. Nie zastanawiając się dłużej nad tym postanowiłam wyjść na chwilę na balkon, by odetchnąć świeżym powietrzem.
-------------------------------------------
Oto i jest trzeci rozdział :D W komentarzach piszcie jak wam się podoba ;) Pozdrawiam
niedziela, 29 września 2013
piątek, 27 września 2013
Rozdział 2
Tak więc jak już wspominałam wcześniej gdy tylko weszłyśmy do pokoju obie zmęczone padłyśmy na łóżka. Po krótkiej chwili odpoczynku należało dokładne obejrzeć dalszą część miejsca gdzie będziemy nocować przez najbliższe czternaście dni. Po owych oględzinach stwierdziłyśmy że to nie jest zwykły pokój hotelowy tylko jakiś pałac. Na samym końcu wyszłyśmy na balkon. Gdy stanęłyśmy przy barierce ukazał się nam niesamowity widok na morze.
-Coraz bardziej moi się tutaj podoba
-Mi też - po raz kolejny nie mogłam nie zgodzić się z Victorią
Stałyśmy tak i wpatrywałyśmy się w ciszy w piękne morze. Tą cisze przerwał jakiś głos.
-Piękny widok, prawda ?
Odwróciłyśmy się żeby zobaczyć kto to powiedział. Na drugim balkonie tuż obok naszego stał mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach.
-Tak jest bardzo ładnie- moja bff starała się potrzymać jakoś rozmowę.
-Skąd jesteście ? - uroczy blondas chce się o nas czegoś dowiedzieć, fajnie.
-Wielka Brytania a ty ? - musiałam się włączyć do rozmowy żeby sobie nie pomyślał że jakaś ułomna jestem czy coś.
-My też. O cześć Harry. - kiedy niebieskooki wypowiedział to ostatnie zdanie na balkonie pojawił się drugi mężczyzna w samych spodenkach. Miał na głowie busz cudownych loczków i chyba zielone oczy (to tak jak ja :P ). Boże jak on seksownie wyglądał. Mrrrr...
-Cześć Niall - on ma taką zajebistą chrypkę - Co robisz ?
-Rozmawiam z tymi paniami - blondyn wskazał ręką na nas
-Witam miłe panie - czy on musi być taki seksowny ?
-To na czym my to... - blondyn za wszelką cenę chce odwrócić naszą uwagę od loczka jednak nieudolnie. Jednak z wnętrza ich pokoju dobiegło nas głośne wołanie zapewne kogoś z tek wesołej gromadki.
-Harry, Niall chodźcie tu !
-Panie wybaczą - powiedział loczek tym swoim seksownym głosem i puścił nam oczko.
Oboje razem z niebieskookim weszli do pokoju. Jednak zanim zniknęli nam z oczu usłyszałyśmy coś co nas niezwykle rozbawiło.
-Harry jesteś idiotą. -blondyn chyba się zdenerwował :)
Czekałyśmy chwilę na chłopaków, ale się nie pojawili, więc wróciłyśmy do siebie. Na pewno jeszcze się z nimi spotkamy. W pokoju postanowiłyśmy że przejdziemy się na basen który znajdował się na terenie hotelu, więc przebrałyśmy się w stroje kąpielowe, wzięłyśmy potrzebne rzeczy i zeszłyśmy na do lobby.
-------------------------------------------------
Przepraszam że dopiero teraz ale niestety nie miałam czasy żeby wstawić go wcześniej. Wiecie nauka... Ale obiecuję że się Wam zrewanżuję :D Komentujcie. Pozdrawiam
-Coraz bardziej moi się tutaj podoba
-Mi też - po raz kolejny nie mogłam nie zgodzić się z Victorią
Stałyśmy tak i wpatrywałyśmy się w ciszy w piękne morze. Tą cisze przerwał jakiś głos.
-Piękny widok, prawda ?
Odwróciłyśmy się żeby zobaczyć kto to powiedział. Na drugim balkonie tuż obok naszego stał mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach.
-Tak jest bardzo ładnie- moja bff starała się potrzymać jakoś rozmowę.
-Skąd jesteście ? - uroczy blondas chce się o nas czegoś dowiedzieć, fajnie.
-Wielka Brytania a ty ? - musiałam się włączyć do rozmowy żeby sobie nie pomyślał że jakaś ułomna jestem czy coś.
-My też. O cześć Harry. - kiedy niebieskooki wypowiedział to ostatnie zdanie na balkonie pojawił się drugi mężczyzna w samych spodenkach. Miał na głowie busz cudownych loczków i chyba zielone oczy (to tak jak ja :P ). Boże jak on seksownie wyglądał. Mrrrr...
-Cześć Niall - on ma taką zajebistą chrypkę - Co robisz ?
-Rozmawiam z tymi paniami - blondyn wskazał ręką na nas
-Witam miłe panie - czy on musi być taki seksowny ?
-To na czym my to... - blondyn za wszelką cenę chce odwrócić naszą uwagę od loczka jednak nieudolnie. Jednak z wnętrza ich pokoju dobiegło nas głośne wołanie zapewne kogoś z tek wesołej gromadki.
-Harry, Niall chodźcie tu !
-Panie wybaczą - powiedział loczek tym swoim seksownym głosem i puścił nam oczko.
Oboje razem z niebieskookim weszli do pokoju. Jednak zanim zniknęli nam z oczu usłyszałyśmy coś co nas niezwykle rozbawiło.
-Harry jesteś idiotą. -blondyn chyba się zdenerwował :)
Czekałyśmy chwilę na chłopaków, ale się nie pojawili, więc wróciłyśmy do siebie. Na pewno jeszcze się z nimi spotkamy. W pokoju postanowiłyśmy że przejdziemy się na basen który znajdował się na terenie hotelu, więc przebrałyśmy się w stroje kąpielowe, wzięłyśmy potrzebne rzeczy i zeszłyśmy na do lobby.
-------------------------------------------------
Przepraszam że dopiero teraz ale niestety nie miałam czasy żeby wstawić go wcześniej. Wiecie nauka... Ale obiecuję że się Wam zrewanżuję :D Komentujcie. Pozdrawiam
poniedziałek, 23 września 2013
Rozdział 1
Jesteśmy na lotnisku. Mówiąc MY mam na myśli Victorię, Seana i mnie. Vick zaproponowała wyjazd na wakacje do Turcji. Właśnie byliśmy na lotnisku i już za chwilę miałam się pożegnać z najserdeczniejszym przyjacielem na całe dwa tygodnie i polecieć z Victorią za granicę. Stałam z nieco nachmurzoną miną co oczywiście nie umknęło uwadze moich towarzyszy.
-Kelsey co jest ? - zapytał jak zawsze troskliwy Sean.
-Czy my naprawdę musimy tam jechać Vick ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak, musimy. - taa Victoria i te jej stanowcze odpowiedzi.
I jak tu się takiej sprzeciwić. Jednak ja się nie poddawałam.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć, niestety nie zostałam dopuszczona do głosu.
-Żadnego ale. Przecież wiesz, że robię to tylko i wyłącznie dla twojego dobra..
-Ale ja naprawdę nie mam ochoty się stąd ruszać..-nie dawałam za wygraną chociaż widziałam że wynik tej walki został już dawno przesądzony.
-Słuchaj...- teraz do konwersacji wtrącił się Sean - taki dwutygodniowy odpoczynek dobrze Ci zrobi. Odpoczniesz tam i z nowymi siłami wrócisz tutaj.
-Żeby dalej walczyć i się z tym męczyć - powiedziałam bardziej do siebie niż do nich.
-Oj przestań...zobaczysz będzie dobrze a teraz już idźcie bo się spóźnicie na samolot - Sean jest jak nasz ojciec. Tylko, że on jest bardziej zajebisty.
No to trzeba się pożegnać. Jak zwykle przyjacielski uścisk i całus w policzek. Teraz jeszcze kilka godzin w samolocie i możemy zaczynać najpiękniejsze wakacje życia. Oczywiście to był sarkazm. Tylko co ja kurwa będę robić przez jakieś pięć godzin w tym samolocie. Mogę sobie posłuchać dobrej muzyki i rozmyślać nad sensem mojego życia. Ale po co skoro robię to co noc ? Lepiej będzie jeśli pogadam sobie z Victorią. Weszłyśmy do samolotu zajęłyśmy dogodne miejsca i zaczęłyśmy rozmowę.
-No i jak zmieniłaś już zdanie co do wyjazdu ?
-Nie jeszcze nie. - Wiem że mogę się wydawać w stosunku do niej oschła itp. ale ja tak po protu jakoś straciłam chęć do życia.
To jest dziwne. Z jednej strony wcale nie mam ochoty jechać na te wakacje, a z drugiej ciągnie mnie tam jakaś dziwna siła i takie poczucie, że może jednak nie będzie tak źle jak się wydaje. No przekonamy się jak wylądujemy.
-Emm..Vick ?
-Tak...
-Co będziemy robić jak już przyjedziemy do tej Turcji i zostawimy wszystkie bagaże w hotelu ? Pójdziemy gdzieś czy...-znowu nie dała mi dokończyć.
-A co chcesz żebyśmy robiły ?
-No nie wiem pójdziemy ogarnąć trochę to miasto czy coś -jej odpowiedź mnie szczerze zaskoczyła bo zazwyczaj kiedy gdzieś razem wyjeżdżałyśmy to Victoria miała wszystko ( a przynajmniej większość) zaplanowane.
-Wiesz co, zaczynasz myśleć jak prawdziwy podróżnik - jej teksty czasami mnie rozwalają, ale za to ją kocham.
-To był komplement ?
-Yhym
-Jak tak to dziękuję. - nie mogłam się powstrzymać. Po prostu musiałam się uśmiechnąć.
Reszta podróży upłynęła nam bardzo szybko może dlatego, że cały czas rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić co zwiedzać itp. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że może te wakacje jednak będę mogła zaliczyć do udanych. Wychodząc z samolotu śmiałyśmy się niesamowicie bo wspominałyśmy szkolne czasy, które były wypełnione różnymi zabawnymi zdarzeniami.
-Widzisz nie jest tak źle. -stwierdziła Victoria kiedy już opanowała śmiech
-W sumie to może być nawet ciekawie - nie mogłam się z nią nie zgodzić.
Nasz hotel był niedaleko lotniska, więc dostałyśmy się do niego bardzo szybko oczywiście korzystając z taksówki. W recepcji dostałyśmy klucz do naszego pokoju. Od razu popędziłyśmy na piętro żeby znaleźć pokój i móc wreszcie się wyłożyć na wygodnym łóżku po pięciu godzinach lotu samolotem.
-Kelsey co jest ? - zapytał jak zawsze troskliwy Sean.
-Czy my naprawdę musimy tam jechać Vick ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak, musimy. - taa Victoria i te jej stanowcze odpowiedzi.
I jak tu się takiej sprzeciwić. Jednak ja się nie poddawałam.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć, niestety nie zostałam dopuszczona do głosu.
-Żadnego ale. Przecież wiesz, że robię to tylko i wyłącznie dla twojego dobra..
-Ale ja naprawdę nie mam ochoty się stąd ruszać..-nie dawałam za wygraną chociaż widziałam że wynik tej walki został już dawno przesądzony.
-Słuchaj...- teraz do konwersacji wtrącił się Sean - taki dwutygodniowy odpoczynek dobrze Ci zrobi. Odpoczniesz tam i z nowymi siłami wrócisz tutaj.
-Żeby dalej walczyć i się z tym męczyć - powiedziałam bardziej do siebie niż do nich.
-Oj przestań...zobaczysz będzie dobrze a teraz już idźcie bo się spóźnicie na samolot - Sean jest jak nasz ojciec. Tylko, że on jest bardziej zajebisty.
No to trzeba się pożegnać. Jak zwykle przyjacielski uścisk i całus w policzek. Teraz jeszcze kilka godzin w samolocie i możemy zaczynać najpiękniejsze wakacje życia. Oczywiście to był sarkazm. Tylko co ja kurwa będę robić przez jakieś pięć godzin w tym samolocie. Mogę sobie posłuchać dobrej muzyki i rozmyślać nad sensem mojego życia. Ale po co skoro robię to co noc ? Lepiej będzie jeśli pogadam sobie z Victorią. Weszłyśmy do samolotu zajęłyśmy dogodne miejsca i zaczęłyśmy rozmowę.
-No i jak zmieniłaś już zdanie co do wyjazdu ?
-Nie jeszcze nie. - Wiem że mogę się wydawać w stosunku do niej oschła itp. ale ja tak po protu jakoś straciłam chęć do życia.
To jest dziwne. Z jednej strony wcale nie mam ochoty jechać na te wakacje, a z drugiej ciągnie mnie tam jakaś dziwna siła i takie poczucie, że może jednak nie będzie tak źle jak się wydaje. No przekonamy się jak wylądujemy.
-Emm..Vick ?
-Tak...
-Co będziemy robić jak już przyjedziemy do tej Turcji i zostawimy wszystkie bagaże w hotelu ? Pójdziemy gdzieś czy...-znowu nie dała mi dokończyć.
-A co chcesz żebyśmy robiły ?
-No nie wiem pójdziemy ogarnąć trochę to miasto czy coś -jej odpowiedź mnie szczerze zaskoczyła bo zazwyczaj kiedy gdzieś razem wyjeżdżałyśmy to Victoria miała wszystko ( a przynajmniej większość) zaplanowane.
-Wiesz co, zaczynasz myśleć jak prawdziwy podróżnik - jej teksty czasami mnie rozwalają, ale za to ją kocham.
-To był komplement ?
-Yhym
-Jak tak to dziękuję. - nie mogłam się powstrzymać. Po prostu musiałam się uśmiechnąć.
Reszta podróży upłynęła nam bardzo szybko może dlatego, że cały czas rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić co zwiedzać itp. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że może te wakacje jednak będę mogła zaliczyć do udanych. Wychodząc z samolotu śmiałyśmy się niesamowicie bo wspominałyśmy szkolne czasy, które były wypełnione różnymi zabawnymi zdarzeniami.
-Widzisz nie jest tak źle. -stwierdziła Victoria kiedy już opanowała śmiech
-W sumie to może być nawet ciekawie - nie mogłam się z nią nie zgodzić.
Nasz hotel był niedaleko lotniska, więc dostałyśmy się do niego bardzo szybko oczywiście korzystając z taksówki. W recepcji dostałyśmy klucz do naszego pokoju. Od razu popędziłyśmy na piętro żeby znaleźć pokój i móc wreszcie się wyłożyć na wygodnym łóżku po pięciu godzinach lotu samolotem.
sobota, 21 września 2013
Prolog
Mieszkam w Londynie od dawna, tak samo jak od dawna znam się z Victorią. Poznałyśmy się w szkole. Mamy za sobą wiele wspaniałych lat przepełnionych wspomnieniami. W szkole nigdy nie byłam lubiana. Ludzie zawsze uważali mnie za jakąś wariatkę. Mogłam liczyć tylko na Victorię. Co prawda nie zawsze było między nami wszystko w porządku. Często się kłóciłyśmy o byle co, ale zawsze się godziłyśmy, albo kilka dni później albo jeszcze tego samego dnia. Pamiętam że jak kiedyś się pokłóciłyśmy o chłopaka to nie odzywałyśmy się do siebie przez miesiąc. Jednak kiedy tylko się pogodziłyśmy przyrzekłyśmy, że już nigdy się nie pokłócimy o chłopaka. Z biegiem lat stawałyśmy się sobie bliższe. Teraz traktujemy się jak siostry.
Jakieś dwa lata temu do Londynu przeprowadził się Sean. Jest ode mnie o rok starszy ale na takiego nie wygląda. Chodził do mojej szkoły i mieliśmy okazję się bliżej poznać. Okazał się być wspaniałym facetem. Szybko też się zaprzyjaźnił z Victorią. Był nawet taki okres że Sean podobał się Victorii. Jednak do niczego większego nie doszło, wszyscy zostaliśmy tylko przyjaciółmi. Może dla kogoś to normalne, ale dla mnie posiadanie dwóch przyjaciół to był jakiś cud. Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać - Sean i Victoria są takimi aniołami. Zawsze mnie wspierają i myślę że wspierać będą.
Dwa miesiące temu skończyłam osiemnastkę. Była cudowna impreza. Mimo tego że nie jestem lubiana w szkole na przyjęcie przyszło bardzo dużo osób. Bawiłam się jak nigdy dotąd. Jednak kilka tygodni zdarzyło się coś co zmazało mi uśmiech z twarzy i przez co zmieniłam się nie do poznania. Zostałam zgwałcona. Nie wiem przez kogo, nie wiem dlaczego. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie wiem jak bym skończyła gdyby nie było przy mnie Victorii i Seana. Cały czas podnosili mnie na duchu po tym co się stało i w sumie tylko oni o tym wiedzieli. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć ale nie mogłam, nie potrafiłam. Minął miesiąc od tamtego wydarzenia a ja nadal czuję jakby to było wczoraj....
--------------------------------------------------
No więc taki zarys sytuacji. Piszcie jak wam się podoba :D
Jakieś dwa lata temu do Londynu przeprowadził się Sean. Jest ode mnie o rok starszy ale na takiego nie wygląda. Chodził do mojej szkoły i mieliśmy okazję się bliżej poznać. Okazał się być wspaniałym facetem. Szybko też się zaprzyjaźnił z Victorią. Był nawet taki okres że Sean podobał się Victorii. Jednak do niczego większego nie doszło, wszyscy zostaliśmy tylko przyjaciółmi. Może dla kogoś to normalne, ale dla mnie posiadanie dwóch przyjaciół to był jakiś cud. Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać - Sean i Victoria są takimi aniołami. Zawsze mnie wspierają i myślę że wspierać będą.
Dwa miesiące temu skończyłam osiemnastkę. Była cudowna impreza. Mimo tego że nie jestem lubiana w szkole na przyjęcie przyszło bardzo dużo osób. Bawiłam się jak nigdy dotąd. Jednak kilka tygodni zdarzyło się coś co zmazało mi uśmiech z twarzy i przez co zmieniłam się nie do poznania. Zostałam zgwałcona. Nie wiem przez kogo, nie wiem dlaczego. Nie mogłam sobie z tym poradzić. Nie wiem jak bym skończyła gdyby nie było przy mnie Victorii i Seana. Cały czas podnosili mnie na duchu po tym co się stało i w sumie tylko oni o tym wiedzieli. Chciałam o tym wszystkim zapomnieć ale nie mogłam, nie potrafiłam. Minął miesiąc od tamtego wydarzenia a ja nadal czuję jakby to było wczoraj....
--------------------------------------------------
No więc taki zarys sytuacji. Piszcie jak wam się podoba :D
czwartek, 19 września 2013
Bohaterowie :P
Kelsey
Pozytywnie nastawiona do życia, miła, uśmiechnięta, lubi się zabawić, trudno zdobyć jej zaufanie. Zmieniła się nie do poznania w przeciągu jednej nocy.Niedawno skończyła 18 lat.
Victoria
Najlepsza przyjaciółka Kelsey. Lubi się wygłupiać, ma poczucie humoru ale w razie potrzeby może być wredna. Ma 18 lat tak jak Kelesy. Uwielbia podróżować i często wyjeżdża
Sean
Przyjaciel Kelsey i Kate. Jest starszy od dziewczyn, ma 19 lat. Bardzo dobrze tańczy. Pochodzi ze Szkocji ale mieszka w Londynie.
Niall, Liam, Harry, Zayn i Louis
W tym imaginie nie są sławni są po prostu piątką najlepszych przyjaciół. Jednak cechy ich charakteru się nie zmieniają :p
Pozytywnie nastawiona do życia, miła, uśmiechnięta, lubi się zabawić, trudno zdobyć jej zaufanie. Zmieniła się nie do poznania w przeciągu jednej nocy.Niedawno skończyła 18 lat.
Najlepsza przyjaciółka Kelsey. Lubi się wygłupiać, ma poczucie humoru ale w razie potrzeby może być wredna. Ma 18 lat tak jak Kelesy. Uwielbia podróżować i często wyjeżdża
Sean
Przyjaciel Kelsey i Kate. Jest starszy od dziewczyn, ma 19 lat. Bardzo dobrze tańczy. Pochodzi ze Szkocji ale mieszka w Londynie.
Niall, Liam, Harry, Zayn i Louis
W tym imaginie nie są sławni są po prostu piątką najlepszych przyjaciół. Jednak cechy ich charakteru się nie zmieniają :p
Subskrybuj:
Posty (Atom)



