piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 16

Z dedykacją dla Natalii Jarominek :D

Nie zastanawiając się długo odebrałam telefon. Harry poprosił mnie o spotkanie w parku. Było jeszcze wcześnie, więc się zgodziłam. Ustaliliśmy, że za pół godziny spotykamy się w parku. Zastanawiałam się po co chce się spotkać. Żeby mnie przeprosić, czy może z innego powodu.
 Pół godziny później byłam już na umówionym miejscu i czekałam na Stylesa. Pojawił się jakieś dziesięć minut później niosący wielki bukiet czerwonych róż. Podszedł do mnie zadowolony.
-Przepraszam za spóźnienie -powiedział z łobuzerskim uśmiechem. -To dla Ciebie ! -wręczył mi bukiet.
-Czyś ty zwariował ? -zapytałam.
-Myślałem, że może dzięki temu wybaczysz mi to co powiedziałem wtedy...-zaczął, ale widać było, że jest z siebie dumny.
-No wiesz...zaskoczyłeś mnie. Myślałam, że jak się spotkamy to będziesz błagał o wybaczenie na kolanach, ale nie spodziewałam się, że przyniesiesz mi taki bukiet. -no powiedzmy sobie szczerze. Chyba każda kobieta byłaby zadowolona gdyby dostała ogromny bukiet czerwonych róż od faceta na przeprosiny. I to jeszcze nie byle jakiego faceta.Od takiego przystojnego jak Harry.
-Czyli mi wybaczasz ? -zapytał z nadzieją w głosie.
-Tego nie powiedziałam. -byłam skłonna mu wybaczyć, ale chciałam się jeszcze z nim podroczyć.
-Oj, no proszę ! -chciał klęknąć, ale go powstrzymałam, bo to dziwnie by wyglądało.
-Ok ok. Wybaczam ci -zrobił taką minę, że musiałam odpuścić.
-Świetnie! - zadowolony pocałował mnie w policzek. -To co może teraz jeszcze gdzieś się przejdziemy?
-Na przykład ?
-Hmmm...może kino ?
-Ok. Ale od kiedy ty jesteś taki romantyczny? -to wydawało się dziwne Harry tak nagle zupełnie zmienia swoje podejście.
-No proszę...
-Harry..kwiaty. Co ja z nimi zrobię?- były naprawdę ładnie i chciałam je zatrzymać.
-No to może pójdziemy do mnie. Taki miły przyjacielski wieczór. -spodobała mi się ta propozycja, dlatego też się zgodziłam.
 Niedługo potem staliśmy pod domem Harolda. Wpuścił mnie do środka i kazał się rozgościć, a sam przygotowywał w kuchni coś do picia.
-Harry ? -zapytałam oglądając jego zdjęcia porozstawiane po całym salonie- Czy ty nie powinieneś być jeszcze w Turcji ? Przecież chłopcy wracają dopiero za dwa dni.
-No tak. Powinienem, ale po waszym wyjeździe uświadomiłem sobie, że powinienem cię przeprosić, z resztą już mi ta Turcja zbrzydła. Więc wsiadłem w samolot i przyleciałem tutaj.
-Aha. To co będziemy robić ?
-Może obejrzymy sobie jakiś film ? Horror. Zgadzasz się ?
-Ok.
Obejrzeliśmy razem kilka horrorów a za oknem już robiło się coraz ciemniej. Oglądaliśmy już chyba piąty z kolei film, kiedy zasnęłam. Byłam tak zmęczona podróżą, że zasnęłam i nawet nie wiedziałam kiedy.
***
Obudziłam się w wygodnym łóżku i pościeli pachnącej męskimi perfumami. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem. Ale potem dopiero zdałam sobie sprawę, że dalej jestem u Harrego. Wstałam z łóżka i dokładnie obejrzałam pokój. Nie wyglądał na sypialnię, raczej na pokój dle gości czy coś w tym rodzaju. Weszłam do przylegającej do pokoju łazienki, żeby zobaczyć jak wyglądam. Jak zawsze rano wyglądałam przerażająco. Przeglądałam się w lustrze i robiłam co mogłam, żeby wygląda jak człowiek kiedy zobaczyłam Harrego opierającego się o framugę drzwi, który stał za mną. 
------------------------------------------
Jest i rozdział numer szesnaście. Po długim oczekiwaniu wreszcie się pojawił. Mam nadzieję, że wam się spodoba. :D

niedziela, 24 listopada 2013

Ogłoszenie !

Chciałabym tylko powiedzieć, że następny rozdział pojawi się dopiero w przyszłym tygodniu w piątek albo w sobotę. Nie miałam kiedy napisać rozdziału ponieważ ten weekend miałam bardzo zawalony. A jeszcze w dodatku za dwa tygodnie pisze próbny egzamin gimnazjalny i wypadałoby się nauczyć. Plus jeszcze nauczyciele w szkole nas nie szczędzą, Mam nadzieję że zrozumiecie :)

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 15

Z dedykacją dla Meddie :D 

Szerze powiedziawszy to dzisiejszej nocy nie wyspałam się za dobrze. Śniły mi się koszmary. A w dodatku to nie wiem nawet jak się znalazłam w swoim łóżku, ale mniejsza o to. Właśnie kiedy nie śniło mi si nic okropnego, musiałam się obudzić. Spadłam z łóżka. Bliskie spotkanie z podłogą ożywiło mnie na tyle, żeby zobaczyć na telefon, która jest godzina. Zaspana podniosłam się i popatrzałam na ekran. Była dziesiąta, a o jedenastej mamy samolot do Londynu. Fuck! Spóźnimy się. Szybko obudziłam Victorię i powiedziałam jej, że mamy godzinę na ogarnięcie się, spakowanie walizek i dojechanie do lotniska. Z oporem pakowałyśmy walizki, kiedy do naszego pokoju.
-Idziecie na śniadanie ? -zapytał Lou
-Nie możemy. Bo za pół godziny mamy samolot a jeszcze nie jesteśmy spakowane. -odpowiedziałam szybko pakując wszystkie moje ciuchy do walizki.
-To może my wam pomożemy ? -propozycja Liama była nie do odrzucenia.
-Ok -powiedziałyśmy razem.
Piętnaście minut później siedziałyśmy z taksówce, Byłyśmy w drodze na lotnisko. Niestety przez kolejne pięć minut stałyśmy w korkach, ale i tak na lotnisko dotarłyśmy przed czasem. Chłopcy przyjechali z nami, żeby się pożegnać.
-No to pa chłopaki. Zobaczymy się w Londynie za parę dni. -powiedziała Vick
-Napiszcie jak dolecicie -troskliwy Liaś.
-Tylko, że nie mamy waszych numerów telefonu.- do tej pory sama tego nie zauważyłam. Ale no powiedzmy sobie szczerze po co były nam ich numery telefonów skoro mieszkaliśmy obok siebie.
Po wymienieniu się numerami telefonów i wspólnym uścisku mogłyśmy wsiąść do samolotu i lecieć do kochanego domu. Podczas lotu niewiele rozmawiałyśmy. Głównie spałyśmy. No bo chyba każdy po nieprzespanej nocy chciałby jeszcze chwilę odpocząć.
*5 godzin później, Londyn*
Nareszcie w domu. Wyszłyśmy z samolotu i na lotnisku czekała nas bardzo miła niespodzianka. Sean czekał na nas. Chyba się za nami stęsknił.Obładowane bagażami podeszłyśmy do niego i się przywitałyśmy. 
-Stęskniłeś się za nami co? -zapytałam 
-Nie zaprzeczę. -odpowiedział. -Widzę, że te wakacje dobrze Ci zrobiły 
-No tak. Wiesz..ten klimat i w ogóle. -puściłam oczko do Vick. 
-To co jedziemy. Chciałaby się nacieszyć powrotem do domu. -powiedziała Victoria po czym wszyscy we trójkę wpakowaliśmy się do taksówki.
 Stałam na schodach i machałam do Seana i Vick odjeżdżających w taksówce. Wyciągnęłam klucze i po pełnych dwóch tygodniach nareszcie byłam w domu.
Sama mieszkam od niedawna. Wcześniej mieszkałam z Vick. Moi rodzice wyjechali i zostawili mnie samą sobie, więc musiałam sobie jakoś poradzić. Postanowiłam zamieszkać z najlepszą przyjaciółką. Później jednak stwierdziłyśmy, że możemy zamieszkać osobno i tak zostało do teraz. Mieszkamy blisko siebie i często się odwiedzamy.
Jak tylko weszłam do domu i zamknęłam drzwi wysłałam smsy do chłopaków. Wtaszczyłam bagaże na górę. Poszłam do łazienki i mimo wczesnej pory wzięłam długą odprężającą kąpiel.
Po godzinie spędzonej w wannie z gorącą wodą zabrałam się za koszmar każdej kobiety- rozpakowywanie walizek. Na szczęście od tego niezwykle nużącego zajęcia odciągnął mnie telefon. Dzwonił do mnie Harry. Było to o tyle dziwne, że od jego ostatniej popisu w barze z nim nie rozmawiałam. Najwidoczniej teraz miał okazję porozmawiać z chłopakami i uświadomił sobie co zrobił....
-------------------------------------
Jest 15 rozdział !!! Mam nadzieję, że Wam się będzie podobał :D

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 14

Wracałyśmy do hotelu. Był środek nocy. Rześkie powietrze przywracało mi przytomność. Jeszcze nie zdążyłam się do końca otrząsnąć po tym co wydarzyło si przed chwilą. Szłyśmy bardzo szybkim krokiem, prawie biegłyśmy. Kiedy dotarłyśmy już na miejsce udałyśmy się do naszego pokoju. Posiedziałyśmy tam na chwilę jednak nie wiedziałyśmy co mamy z sobą zrobić. Z ciekawości poszłyśmy zajrzeć do pokoju chłopaków. Podeszłyśmy do drzwi. Były otwarte, więc weszłyśmy do środka. W pokoju był tylko Liam i nieprzytomny Harry rozwalony na łóżku. Przywitałyśmy się z Liasiem a on zapytał co się stało, że tutaj jesteśmy. Opowiedziałam mu wszystko. O tym jak si pokłóciłam z Harrym, o tych dresach przed klubem i o tym co powiedzieli chłopcy.
-Słyszałem twoją kłótnię z Harrym. Znaczy tylko urywki..-powiedział Liam. -.. i wiesz co...-ściszył głos-  wiem że nie powinienem tego mówić, ale Harremu się należało. Tak cię obrazić...
-Nie wiedziałam, że jest zdolny do czegoś takiego...
-Miałem go odprowadzić do hotelu bo był pijany i potem jeszcze przyjść po was, ale jakaś laska mnie zagadała. I niestety skończyło się jak się skończyło....-widać było, że wini się za to. Ale potem mu przeszło.
 Rozmawialiśmy tak długo, że w końcu zasnęliśmy. Znaczy ja i Vick,. Liam  dalej czuwał. Spałyśmy bardzo czujnie. Słyszałyśmy prawie każdy ruch Liama i Harrego, każdy ich oddech (no może przesadziłam) a już na pewno bardzo dokładnie usłyszałyśmy niezbyt dyskretny trzask drzwi, który nas natychmiast obudził. Chłopcy wreszcie wrócili. Byli trochę poobijani, n nosa Louisa lała się krew, z Niall rozciął sobie wargę. Mieli kilka guzów, ( w Zayn rąbaną śliwę pod okiem), ale nic większego.
-I jak ? -zapytał Liaś
-Skopaliśmy im tyłki! -Zayn mimo swojego nienaturalnie dużego oka był zadowolony.
-Uciekali gdzie pieprz rośnie. -Louis był równie szczęśliwy.
-Już nigdy więcej nie przyjdą do tego klubu. -Niall był wyraźnie z siebie dumny.
-No ale oni też was nie pożałowali - szczerze powiedziawszy to nie wyglądali za dobrze.
-Przeżyjemy
-Siadajcie nie mogę na was patrzeć. -powiedziała Vick po czym zaczęła oporządzać chłopaków, którzy byli akurat teraz wyjątkowo ruchliwi.
 Vick głowę Zayna, (ponoć uderzył nią o ścianę) i robiła mu zimne okłady na guzie pod okiem. Ja zajmowałam się Niallem a Liam Louisem.
-Auu!
-Staram się być delikatna, ale jak dalej się tak będziesz kręcił to przestanę -akurat kiedy czyściłam jego ranę na czole zaczął rozmawiać z chłopakami.
-No dobrze już przestanę -widziałam, że droczył się z mną
-A właściwie to czemu to zrobiłeś? -wszyscy byli zajęci więc mogłam go o to zapytać
-Nie mógłbym pozwolić, żeby ktokolwiek Cię skrzywdził. - to co powiedział trochę mnie zdziwiło.
-Ale mówisz to jako kto ?
-Jako jako ktoś kto martwi się o swoją przyjaciółkę- czyli to jest jednak przyjaźń. Skończyłam go opatrywać i nareszcie wyglądał jak normalny człowiek.
-Dziękuję - powiedział blondyn i dał mi buziaka w policzek. Czyli to jednak nie jest TYLKO przyjaźń. Skomplikowane....:/
-----------------------------------------
Dziękuję wam że jeszcze to czytacie :P To może następny rozdział komuś zadedykuję? Kto pierwszy ten lepszy :D Buziaczki :*

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 13

Stałyśmy z Victorią przed klubem. Chłopcy już byli w środku. Po raz ostatni oglądamy to miasto nocą. Rozmawiałyśmy o naszym jutrzejszym wyjeździe. Miałyśmy już wchodzić do środka, ale zatrzymałam Vick.
-To co...Za wspaniałe wakacje. -powiedziałam i zmierzyłam Victorię spojrzeniem typu "Chodźmy się zabawić".
-Za wspaniałe wakacje. -odwzajemniła spojrzenie i pełne pozytywnej energii weszłyśmy do środka.
Wewnątrz budynku było mnóstwo ludzi ( z resztą jak zawsze o tej porze). Odnalazłyśmy chłopaków siedzących przy stoliku w rogu. Usiadłyśmy z nimi. Czekały już na nas dwa drinki, a że oblewałyśmy dzisiaj nasze wakacje to wypiłyśmy je od razu. Chłopcy przynosili nam kolejne, ale my starałyśmy się opanować picie na tyle na ile się dało. Niestety oni nie i po kilku kolejnych mocnych drinkach zaczęli wyrywać laski na parkiecie. Zayn trzy razy prosił mnie żebym z nim zatańczyła. Za czwartym razem dałam się namówić.Natomiast do Vick doczepił się jakiś koleś. Spławiła go, ale był wyjątkowo natrętny. Nie mogła się od niego oderwać. W końcu do akcji wkroczył Styles. Był już trochę upity, ale najwidoczniej zachował jeszcze rozsądne myślenie. Przygadał coś typkowi i ten wreszcie odczepił się od mojej najlepszej przyjaciółki.
 Zmęczona po kilku tańcach z chłopakami podeszłam do stolika, żeby się czegoś napić i odpocząć. Całe reszta zabawiała się w najlepsze. Siedziałam i ogarniałam ludzi, gdy zobaczyłam Harrego, który siedział samotny przy barze. Postanowiłam, że do niego podejdę i pogadam.
-Co ty taki samotny ? -zapytałam siadając obok niego.
-A no widzisz tak jakoś wyszło. Wszyscy są zajęci sobą a ja zostałem sam...-widać było, że jest już bardzo pijany.
-Wiesz myślę, że lepiej będzie jak pójdziesz już do hotelu i odpoczniesz -chciałam być dla niego miła, ale skutek był odwrotny.
-Czyli twierdzisz, że jestem zbyt pijany żeby się jeszcze dobrze bawić !? -zaczął siędrzeć i robić aferę. Dobrze, że muzyka była głośna i nikt tego nie słyszał.
-Harry uspokój się -próbowałam jakoś opanować sytuację, ale się nie udało....
-Jak mam być spokojny. Lubię cię i robię wszystko żebyś to zauważyła, ty zamiast tego flirtujesz sobie z Niallerkiem. Te wasze tajemnicze nocne rozmowy, wspólne wypady, kupowanie sukienek, bla bla bla. Mam tego dosyć! Rozumiesz mam dosyć tego, że zawsze coś musi się spieprzyć. Podobasz mi się! Chciałbym cię przelecieć i być z tobą ale ty masz to w dupie i zabawiasz się z moim kumplem! -tym ostatnim doprowadził mnie do szału. Rozumiem, że był pijany i, że nie wiedział co mówił, ale przesadził. Twierdzi, że coś mnie łączy z Niallem kiedy on pomaga mi w trudnych chwilach. Jeszcze chyba nigdy nie byłam na nikogo tak wściekła jak wtedy na niego. Dając upust swoim emocjom strzeliłam mu z liścia w tę jego śliczną buźkę. Po prosu nie wytrzymałam. Harry masował sobie policzek w który dopiero co dostał i zmierzył mnie swoim wzrokiem. Chyba zrozumiał co zrobił. Nie zwracając uwagi na minę jego i Liama, który właśnie do nas podszedł wyszłam z pomieszczenia a w oczach miałam łzy. Harry mnie zranił i to bardzo. Uspokoiłam się trochę, pooddychałam świeżym powietrzem i chciałam wrócić do środka, żeby znaleźć Vick i wrócić z nią do pokoju, ale coś mnie zatrzymało. Zza rogu budynku wyszła grupka mężczyzn. Spośród nich rozpoznałam jednego. Chyba ich szefa. Był to ten sam, który zarywał do Vick.
-Proszę proszę kogo my to mamy. -powiedział podnieconym tonem -Samotna panienka stojąca przed barem w środku nocy. Przecież to takie niebezpieczne...-powiedział i zaczął się śmiać obrzydliwym śmiechem pełnym podążania. Od razu przypomniało mi się coś co już raz przechodziłam i za skarby świata nie chciałabym przechodzić po raz kolejny.
-Zostawcie mnie w spokoju...
-Zadziorna...- pomyślałam sobie ze mną koniec zrobią ze mną co będą chcieli i skończy się tak jak wtedy.
-Odwalcie się od niej -nie wierzyłam własnym uszom. Czyżby to Niall przyszedł mnie ratować? Nie myliłam się. Chwilę potem obok mnie stał nie tylko Niall ale też Zayn i Louis.
-Wracaj do hotelu z Victorią a my się nimi zajmiemy. Niczym się nie przejmuj. -powiedział blondyn. Nie wierzę on na prawdę ma zamiar się o mnie bić z tymi dresami ? Nie mogę mu na to pozwolić.
-Ale Niall...
-Zaufaj mi...-powiedział a ja myślami wróciłam do tamtej nocy kiedy mu wszystko opowiedziałam. Zaufałam mu i się na nim nie zawiodłam. Wiem, że mogę mu ufać.
-Dobrze- odpowiedziałam i wróciłam do budynku po Victorię.....
-------------------------------------------------
Jest 13 rozdział. Z opóźnieniem, ale wyszedł dość ciekawy :D
Piszcie jak wam się podoba. Kocham was :**

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 12

***
Następnego dnia postanowiłyśmy, że wybierzemy się na zakupy. Od razu po obudzeniu zjadłyśmy śniadanie i ruszyłyśmy na zakupy. Obeszłyśmy chyba z pięć sklepów i nie znalazłyśmy nic ciekawego. Zrezygnowane dosłownie wlokłyśmy się do kolejnego sklepu przekonane, że w tym też niczego ładnego nie znajdziemy. Chciałam wejść, ale Vick mnie powstrzymała. 
-Jak w tym sklepie niczego nie znajdziemy, to wracamy do hotelu i nigdzie nie idziemy. -mówiła to stanowczo za spokojnie jak na nią. Tak coś mi się wydaje, że troszeczkę się wkurzyła. 
-Zobaczymy...-w sumie to czułam to samo co ona, ale miałam taką skromną nadzieję, że jednak coś znajdziemy.
Weszłyśmy do sklepu. Nic szczególnego. Zwykły sklep z ciuchami. Tylko trochę drogi. Podeszłam do pierwszej lepszej sukienki i spojrzałam na cenę.Sukienka była śliczna, ale ta cena...Dwa tysiące za kawałek materiału !? Chciałam powiedzieć Victorii (która obecnie była gdzieś na drugim końcu sklepu), że jest tutaj stanowczo za drogo itd, ale stanął mi na drodze średniego wzrostu blondyn z pięknymi niebieskimi oczami, który był za mną. Niall. Co on tu robi. Nie dość, że zaskoczyła mnie jego obecność tutaj to jeszcze bardziej to co powiedział.
-Ładnie by ci w niej było. -powiedział patrząc na kosztującą dwa tysiaki, białą koronkową sukienkę.
Co miałam mu powiedzieć. "Niestety Niall nie mogę jej kupić, bo mnie nie stać". Musiałam  wymyślić coś. Jednak Niall jak Niall nie zna mnie prawie wcale a czyta w moich myślach.
-Idź przymierzyć i o nic się nie martw.- chciałam coś zrobić, zaprotestować, ale on tylko podał mi wieszak i delikatnie popchnął w stronę przymierzalni.
Odsunęłam zasłonę przymierzalni. W środku była Harry. W samych bokserkach. Zaskoczona całą tą sytuacją szybko zasunęłam zasłonę z powrotem. Odwróciłam się tyłem do przymierzalni i po chwili zaczęłam się śmiać. Nie wiem czy z miny Harrego czy ze swojej własnej głupoty, ale śmiałam się jak opętana. Chwilę później z przymierzalni wyszedł Harry z kamienną twarzą.
-To nie było śmieszne -powiedział urażony.
-Ależ było i to jak.
-No dobra to było zabawne -przyznał Styles z uśmiechem na twarzy.
***
Przymierzyłam sukienkę. Była śliczna i powiem szczerze, że fajnie na mnie leżała, ale była stanowczo za droga. Podeszła do nas babka z obsługi.
-Bierzemy tą sukienkę -powiedział do niej Niall. 
-Niall czyś ty zwariował ?! -powiedziałam a wręcz krzyknęłam do niego 
-Wcale nie zwariowałem. Zdejmij ją i podaj tej uprzejmej pani. -posłał mi szczery uśmiech.
Nie mogę w to uwierzyć. On, który zna mnie dopiero kilka dni teraz odwala taki cyrk i kupuje mi sukienkę wartą dwa tysiące. Ja sobie nie zasłużyłam na takie traktowanie. Nawet nie mogłam mu się sprzeciwić. Jemu się nie da sprzeciwić! Po prostu jest taki przekonujący, że nie możesz, odpuszczasz.
W sumie to cieszyłam się bo ta sukienka była bardzo ładna. Ale coś mi się nie wydaje, że jego zachowanie było czysto przyjacielskie. Chociaż może ja się tylko doszukuję drugiego dna we wszystkim co robią otaczający mnie ludzie? Nie wiem.
***
-Czyli wy też wybraliście się na zakupy przed dzisiejszą balangą?
-Tak dokładnie - rozmawiałyśmy właśnie z chłopakami odpoczywając w jakiejś kawiarence, a wokół nas piętrzyły się torby z zakupami. Spędziliśmy cały dzień na mieście a teraz wieczór zbliżał się już wielkimi krokami, więc trzeba już wracać.
-To spotykamy się o ósmej, tak? -zapytał blondyn.
-Tak, oczywiście.
Opuściliśmy kawiarenkę i wróciliśmy do hotelu. Zaczął się wyścig z czasem. Musiałyśmy się przygotować itd, czau było mało a do tego jeszcze chyba trzy razy  musiałam chodzić do chłopaków bo pomyliliśmy torby z ubraniami. Kiedy wreszcie miałam chwilę spokoju, żeby się umalować okazało się, że mamy tylko 10 minut do umówionej godziny. I znowu zaczęła się gonitwa. Pomóc Victorii z sukienką, umalować drugie oko, spakować torebkę. Jeszcze nie byłyśmy gotowe a chłopcy już przyszli. Nie pozostało nam nic innego jak ich wpuścić i dokończyć dzieło naszej przemiany. Chłopcy siedzieli na łóżkach i przyglądali się nam. Kiedy wreszcie byłyśmy gotowe (czyli jakieś piętnaście minut do ich przyjścia) mogliśmy wyjść i cieszyć się ostatnim dniem w Turcji. Znaczy my dwie, bo w sumie to nie wiem do kiedy chłopcy tutaj zostają.
--------------------------------------
Mam dzisiaj dobry dzień i dlatego też dla was taki oto długi rozdział. Miłego czytania :D