***
Stałam w ogrodzie pełnym kwiatów. Poranna słońce oświetlało wnętrze alei porośniętej drzewami. W powietrzu unosił się zapach świeżej trawy. Jednym słowem- lato w pełni. Chodziłam po ogrodzie w pięknej sukni. Wąchałam kwiaty , słuchałam śpiewu ptaków. Zauważyłam przejeżdżającą niedaleko dorożkę. Wsiadłam do niej. Nagle ogarnęła mnie ciemność. Zniknął kolorowy ogród, ptaki dorożka. Była tylko ciemność. Po chwili z rej ciemności zaczęły się wyłaniać niewyraźne plamy, które stopniowo przybierały określone kształty. Teraz znajdowałam się na zupełnie pustej, ciemnej i strasznie wyglądającej londyńskiej ulicy. Zaczęłam iść przed siebie. Niedługo znalazłam się w lesie. Bardzo dobrze znanym mi lesie. Odwróciłam się instynktownie za siebie i zobaczyłam go. Mimo braku światła dostrzegałam wyraźnie każdy element wyglądu i ubioru. Szedł za mną facet którego nienawidziłam. Chciałam uciekać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Zostałam związana sznurem i przywiązana do drzewa. Dostałam parę ciosów w twarz. Po chwili widziałam tylko strzępki moich ubrań fruwających w powietrzu i poczułam jak spadam....
Obudziłam się z krzykiem w moim domu, leżąc na kanapie. Pokój co jakiś czas rozświetlały grzmoty burzy szalejącej za oknem. Zegar wskazywał godzinę czwartą po południu Włączony telewizor mnie drażnił więc jak najszybciej go wyłączyłam go. Dzisiaj jest idealny dzień na to, na co nie miałam czasu ostatnio. Muszę przemyśleć wszystko dokładnie. Wszystko. Wczorajsza impreza była wspaniała. Przez kilka godzin zapomniałam o wszystkich problemach. Jednak dzisiaj one wróciły do mnie. Nie miałam ochoty robić dzisiaj niczego produktywnego, więc wzięłam koc i pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku przykryłam kocem i zaczęłam rozmyślać.
Zastanawiałam si nad tym jak ja naprawię to wszystko co zrobiłam. Na pewno izolacja od wszystkich nic tu nie pomoże. Prędzej czy później powinnam przeprosić Saeana i Victorię, Louisa no i w końcu Harrego i Nialla. Ale najważniejsze co teraz muszę zrobić to osądzić kto jest mi bliższy, Niall czy Harry. Niall od samego początku pomagał mi zmierzyć się z tym co mnie spotkało. Czuję, że łączy nas dziwna więź. Wiem, że on jest moim przyjacielem a może nawet kimś więcej. Jest opiekuńczy, martwi się o mnie a przede wszystkim wie jak do mnie dotrzeć. Przy nim czuję się bezpieczna.
Natomiast Harry jest romantyczny, miło się z nim rozmawia i jest na każde zawołanie. Byłby chłopakiem idealnym dla kogoś kto ma ułożone życie nie tak jak ja ciągła problemy. Byłam z nim szczęśliwa, ale wydaje mi się, że był tylko odskocznią. Boję się go zostawić. Przywiązałam się do niego i nie wiem czy będę umiała go zostawić. Za szybko mu ulegam. A co do reszty. Z nimi pogodzę się przy pierwszej lepszej okazji, ale na pewno nie dzisiaj. Pogoda nie zachęca do wychodzenia gdziekolwiek.
*kilka dni później*
Niewiele się zdarzyło przez ostatnie kilka dni. Pogoda może trochę się polepszyła, ale nic poza tym. Z dnia na dzień robiło się coraz zimniej. Dzisiaj ku wielkiemu zdziwieniu pojawiło się słońce. Parę razy dzwonił do mnie Liam, żeby spytać "jak leci". Przeczytałam mnóstwo książek i naoglądałam się komedii romantycznych. Obecnie siedzę i oglądam telewizor. W dalszym ciągu rozmyślam nad tym co było i nad tym co jest. Teraz obawiam się najgorszego. Boję się, że Hazz przyjdzie mnie przeprosić, aj mu ulegną i znowu będzie dobrze a za kilka dni po raz kolejny wszystko się spieprzy. W tej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Moje obawy się spełniły. Przede mną stał uroczy Styles z bukietem białych róż.
-Kelsey...-zaczął- przyszedłem cię przeprosić za to co się ostatnio stało. Oskarżyłem was bezpodstawnie i był to błąd. Czy mogłabyś mi dać jeszcze jedną szansę?- zakończył dając mi kwiaty.
-Oczywiście, że tak. Wybaczam ci.- powiedziałam uśmiechając się do niego.- Wjedź do środka.
Zrobiłam coś do picia. Pogadaliśmy. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Po obgadaniu pewnych sprawa pomyślałam sobie, że Harry mógłby u mnie zamieszkać. to też mu zaproponowałam. Wahał się, ale wreszcie się zgodził.
Od kiedy zamieszkaliśmy razem, układa nam się o niebo lepiej. Częściej wychodzimy czy to do kina, czy na jakiś obiad na mieście. Spędzamy ze sobą dużo czasy i nawet zaczęliśmy snuć plany na przyszłość. Wygląda na to, że wszystko samo si ułożyło. Niedawno pogodziłam się z Vick i Seanem. Nawet zrobiliśmy sobie małą imprezkę z tej okazji. Naprawdę nie myślałam, że jeszcze kiedyś poczuję pełnię szczęścia taką jak teraz. Koszmary przestały mnie męczyć i z wszystkimi dookoła się dogaduję. Idealnie wykreowana sielanka. Jednak jak zawsze w moim przypadku wszystko musiało się znowu zepsuć....
-------------------------------------
Oto trzydziesty rozdzialik. Wyszło trochę mało dialogów, ale za to jest więcej opisów. Mam nadzieję, że się podoba :D