niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 30

***
Stałam w ogrodzie pełnym kwiatów. Poranna słońce oświetlało wnętrze alei porośniętej drzewami. W powietrzu unosił się zapach świeżej trawy. Jednym słowem- lato w pełni. Chodziłam po ogrodzie w pięknej sukni. Wąchałam kwiaty , słuchałam śpiewu ptaków. Zauważyłam przejeżdżającą niedaleko dorożkę. Wsiadłam do niej. Nagle ogarnęła mnie ciemność. Zniknął kolorowy ogród, ptaki dorożka. Była tylko ciemność. Po chwili z rej ciemności zaczęły się wyłaniać niewyraźne plamy, które stopniowo przybierały określone kształty. Teraz znajdowałam się na zupełnie pustej, ciemnej i strasznie wyglądającej londyńskiej ulicy. Zaczęłam iść przed siebie. Niedługo znalazłam się w lesie. Bardzo dobrze znanym mi lesie. Odwróciłam się instynktownie za siebie i zobaczyłam go. Mimo braku światła dostrzegałam wyraźnie każdy element wyglądu i ubioru. Szedł za mną facet którego nienawidziłam. Chciałam uciekać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Zostałam związana sznurem i przywiązana do drzewa. Dostałam parę ciosów w twarz. Po chwili widziałam tylko strzępki moich ubrań fruwających w powietrzu i poczułam jak spadam.... 
   Obudziłam się z krzykiem w moim domu, leżąc na kanapie. Pokój co jakiś czas rozświetlały grzmoty burzy szalejącej za oknem. Zegar wskazywał godzinę czwartą po południu Włączony telewizor mnie drażnił więc jak najszybciej go wyłączyłam go. Dzisiaj jest idealny dzień na to, na co nie miałam czasu ostatnio. Muszę przemyśleć wszystko dokładnie. Wszystko. Wczorajsza impreza była wspaniała. Przez kilka godzin zapomniałam o wszystkich problemach. Jednak dzisiaj one wróciły do mnie. Nie miałam ochoty robić dzisiaj niczego produktywnego, więc wzięłam koc i pomaszerowałam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku przykryłam kocem i zaczęłam rozmyślać.
   Zastanawiałam si nad tym jak ja naprawię to wszystko co zrobiłam. Na pewno izolacja od wszystkich nic tu nie pomoże. Prędzej czy później powinnam przeprosić Saeana i Victorię, Louisa no i w końcu Harrego i Nialla. Ale najważniejsze co teraz muszę zrobić to osądzić kto jest mi bliższy, Niall czy Harry. Niall od samego początku pomagał mi zmierzyć się z tym co mnie spotkało. Czuję, że łączy nas dziwna więź. Wiem, że on jest moim przyjacielem a może nawet kimś więcej. Jest opiekuńczy, martwi się o mnie a przede wszystkim wie jak do mnie dotrzeć. Przy nim czuję się bezpieczna. 
   Natomiast Harry jest romantyczny, miło się z nim rozmawia i jest na każde zawołanie. Byłby chłopakiem idealnym dla kogoś kto ma ułożone życie nie tak jak ja ciągła problemy. Byłam z nim szczęśliwa, ale wydaje mi się, że był tylko odskocznią. Boję się go zostawić. Przywiązałam się do niego i nie wiem czy będę umiała go zostawić. Za szybko mu ulegam. A co do reszty. Z nimi pogodzę się przy pierwszej lepszej okazji, ale na pewno nie dzisiaj. Pogoda nie zachęca do wychodzenia gdziekolwiek.
*kilka dni później*
Niewiele się zdarzyło przez ostatnie kilka dni. Pogoda może trochę się polepszyła, ale nic poza tym. Z dnia na dzień robiło się coraz zimniej. Dzisiaj ku wielkiemu zdziwieniu pojawiło się słońce. Parę razy dzwonił do mnie Liam, żeby spytać "jak leci". Przeczytałam mnóstwo książek i naoglądałam się komedii romantycznych. Obecnie siedzę i oglądam telewizor. W dalszym ciągu rozmyślam nad tym co było i nad tym co jest. Teraz obawiam się najgorszego. Boję się, że Hazz przyjdzie mnie przeprosić, aj mu ulegną i znowu będzie dobrze a za kilka dni po raz kolejny wszystko się spieprzy. W tej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Moje obawy się spełniły. Przede mną stał uroczy Styles z bukietem białych róż.
-Kelsey...-zaczął- przyszedłem cię przeprosić za to co się ostatnio stało. Oskarżyłem was bezpodstawnie i był to błąd. Czy mogłabyś mi dać jeszcze jedną szansę?- zakończył dając mi kwiaty.
-Oczywiście, że tak. Wybaczam ci.- powiedziałam uśmiechając się do niego.- Wjedź do środka. 
Zrobiłam coś do picia. Pogadaliśmy. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Po obgadaniu pewnych sprawa pomyślałam sobie, że Harry mógłby u mnie zamieszkać. to też mu zaproponowałam. Wahał się, ale wreszcie się zgodził. 
   Od kiedy zamieszkaliśmy razem, układa nam się o niebo lepiej. Częściej wychodzimy czy to do kina, czy na jakiś obiad na mieście. Spędzamy ze sobą dużo czasy i nawet zaczęliśmy snuć plany na przyszłość. Wygląda na to, że wszystko samo si ułożyło. Niedawno pogodziłam się z Vick i Seanem. Nawet zrobiliśmy sobie małą imprezkę z tej okazji. Naprawdę nie myślałam, że jeszcze kiedyś poczuję pełnię szczęścia taką jak teraz. Koszmary przestały mnie męczyć i z wszystkimi dookoła się dogaduję. Idealnie wykreowana sielanka. Jednak jak zawsze w moim przypadku wszystko musiało się znowu zepsuć....
-------------------------------------
Oto trzydziesty rozdzialik. Wyszło trochę mało dialogów, ale za to jest więcej opisów. Mam nadzieję, że się podoba :D

sobota, 22 marca 2014

Rozdział 29

Zaczęło się całkiem niewinnie (o ile w ogóle można nazwać tak wieczór spędzony z dwoma maga jebniętymi facetami). Na samym początku oglądaliśmy film. Ale nie jakiś zwykły film, tylko American Pie, więc było bardzo interesująco. Nie obyło się bez zboczonych tekstów przy erotycznych scenach. I ogólnie było dużo śmiechu. Po skończeniu oglądania chłopcy wymieniali sprośne uwagi. Ja natomiast rozglądałam się po pokoju i zastanawiałam się co jeszcze ciekawego można by z nimi zrobić. Po chwili wpadłam na wspaniały pomysł.
-Liam masz może coś w zanadrzu ? -zapytałam i puściłam do niego oczko
-Taa jasne zaraz przyniosę- 
-Ale wiesz, weź coś mocnego
Podszedł do barku i zaczął przeglądać swoje zapasy.
-Masz coś dobrego -zapytałam oczekując zadowalającej odpowiedzi.
- Mam coś na specjalne okazje. Burbon czy tequila?
- I to i to -powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha bo zapowiadał się naprawdę miły wieczór.
-Ja mówię poważnie...
-Ja też-chłopak wreszcie ustąpił i chwilę później na przeciwko mnie stało pół butelki burbonu, cała tequila sól, cytryna i kieliszki. 
-To co pijemy?-zapytałam zacierając ręce
-Za co?- Zayn odpowiedział pytaniem na pytanie.
-W ostatnim czasie niestety nie umarł nikt kogo nienawidzę, więc za to nie. Ale jest mnóstwo innych problemów....przepraszam powodów za które można wypić. No chłopaki ruszamy głowami. Za co pijecie?-pytałam nalewając do kieliszków tequili.
-Emmm....ja piję za mój ostatni nieudany związek.-powiedział Liam
-I prawidłowo. A ty Zayn?
-Ja za zjebany tydzień. 
-Świetnie. Ja piję za moje cudowne życie uczuciowe.- powiedziałam na głos po czym wzięłam się za rytuał picia tequili.
Taj jak to się powinno robić najpierw zlizałam sól z ręki, potem wypiłam trunek z kieliszka a na końcu zagryzłam świeżą cytryną. 
Po kilku takich kolejkach wyrzuciliśmy z siebie dręczące nas myśli i wypiliśmy pół butelki tequili.Zaczęło się robić coraz ciekawiej. Gadaliśmy o coraz bardziej bzdurnych rzeczach zaczynając od polityki, kończąc na seksie. Było miło. A zrobiło się jeszcze milej kiedy mądry Zayn włączył muzykę i zaczął ze mną tańczyć. 
Ostatnio zauważyłam, że nie trzeba wiele, żeby zadowolić kobietę. Czasami wystarczy tylko dwóch facetów butelkę czegoś mocnego i muzyka a można poczuć się jak w bajce. Wracając do cudownego wieczory to nie obyło się bez tańca na stole w wykonaniu Liama i małego striptizu z mojej strony. Po dzikich densach z Malikiem zrobiło mi się gorąco i musiałam zdjąć bluzkę. Na szczęście miałam pod dołem jeszcze koszulkę na ramiączkach. 
Gdzieś o północy znowu siedliśmy do picia. Otworzyliśmy butelkę burbonu i wypiliśmy do końca. Do tamtej pory jeszcze kontrolowałam to co robię i zachowywałam jakieś granice, ale potem już poszłam na żywioł.
Razem z chłopakami zaczęliśmy się gonić po domu i wydawać z siebie różne dziwne odgłosy.
Cieszyłam się stanem upojenia alkoholowego kiedy podbiegł do mnie zdyszany Liam i oznajmił, że Zayn paraduje po domu zupełnie nagi i, że to jego sprawka. 
-Jesteście totalnymi idiotami. Obaj- powiedziałam śmiejąc się z ich głupoty.
- Ja idiotą? Jeszcze tego pożałujesz. -powiedział po czym zaczął mnie gonić. 
Uciekałam przed nim ( i jakimś cudem utrzymywałam się jeszcze na nogach) gdzie tylko mogłam. W końcu dotarłam do drzwi balkonowych i szybko je otworzyłam. Niestety Liam już mnie dogonił i nie było odwrotu. Teraz mogłam jedynie krzyczeć i błagać i o ratunek. Oczywiście wiedziałam, że Liaś nic mi nie zrobi ale nie byłam do końca pewna co chodzi mu po głowie. Przywarłam do ściany blisko barierki. Liam powoli do mnie podszedł. Kiedy był już bardzo blisko mnie zaczęłam go przepraszać i błagać o wybaczenie. Jednak od nie odpuszczał i kiedy był już baardzo blisko....uwaga....dźgnął mnie w bok. Po czym odwrócił się i udawał, że nic się nie stało na co ja zaczęłam "bić" go po plecach a kiedy się odwrócił chwyciłam się barierki i wydarłam się na cały głos: "Londynie kocham cię". Oboje zaczęliśmy się śmiać. 
***
Rano obudziłam się połamana na podłodze w łazience. Wstałam nawet nie zerknęłam w lustro tylko od razu wyszłam z pomieszczenia. Moim celem było dojście do kuchni po coś do zjedzenia i trochę wody, jednak zanim mi się to udało spotkałam nieprzytomnego Liama. Chwilę później natknęłam się na nagiego Zayna idącego sobie spokojnie korytarzem.
-Boże święty Zayn!
-Tak wiem mam dużego.
-Co? Nie. Weź się ubierz!-starałam się zachować powagę, ale w duchu rechotałam jak opętana. 
Wreszcie zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Niedługo potem dołączyli chłopcy. Po zjedzeniu posprzątaliśmy nieco. Około południa wyszłam od Liama i skierowałam się w stronę domu.
--------------------------------------
Oto baaaardzo spóźniony 29 rozdział. Miałam go dodać wcześniej ale miałam lekkie problemy z komputerem i dodaję go dopiero teraz, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba :P Pozdrawiam :**

sobota, 8 marca 2014

Rozdział 28

Zanim zaczniecie czytać włączcie sobie to: http://www.youtube.com/watch?v=m9DO3zpdWqw a potem to:http://www.youtube.com/watch?v=qKCGBgOgp08 :)

Szłam ulicami Londynu. Mimo kurtki, którą miałam na sobie czułam chłód rozchodzący się po moim ciele. Było jeszcze wcześnie, ale puste ulice, brak słońca i bezlistne drzewa wprowadzały dziwny nastrój. Jedyne czego teraz chcę to uciec od wszystkich. Zaszyć się w ciemnym kącie i nie wychodzić. Ale nie mogę izolować się od wszystkich i zostawać sam na sam z problemami bo to mnie wykończy i wreszcie wybuchnę. Liam, w tej chwili wydawał mi się jedyną osobą, która potrafi mi pomóc. Ale nie wiem jak szybko zdobędę się na odwagę, żeby mu opowiedzieć o wszystkim co w ostatnich dniach mnie spotkało. Z natury jestem osobą otwartą na świat, ale kiedy przychodzi mówić o moich problemach, wszystko się komplikuje...Otwieram się tylko przed tymi którzy mnie dobrze znają i którym ufam, albo przed tymi, którzy wiedzą jak do mnie dotrzeć.
 Stałam pod domem Liama i zastanawiałam się co robić. Kiedy nacisnę dzwonek w pewnym sensie okażę słabość, ale także zawołam o pomoc. Kiedy go nie nacisnę będę musiała liczyć tylko na siebie. Przez długą chwilę biłam się z myślami. Kiedy tu szłam byłam pewna siebie i przekonana, że potrzebuję pomocy. Teraz odczucie pewności wyparowało i zastanawiam si czy naprawdę tego chcę. W końcu wybrałam okazanie słabości i nacisnęłam na dzwonek. Wolałam być słaba i żywa niż poddać się  i dać upust emocjom, wykańczając się nożem w ciemnym kącie. Dokładnie taka była teraz moje sytuacja. Byłam między młotem na kowadłem. Ale wybrałam. I miejmy nadzieję, że dobrze.
 Drzwi otworzył mi uradowany Liam. Zaprosił mnie do środka a ja stanęłam przed obliczem powiedzenia mu prawdy. Zdecydowałam, że nie będę owijać w bawełnę i powiem mu dokładnie wszystko co leży mi na sercu. Jednak kiedy chłopak usiadł obok mnie na kanapie i zapanowała niezręczna cisza stało się to o wiele trudniejsze niż myślałam. Siedzieliśmy chwilę w całkowitej ciszy. Starałam się wyglądać na spokojną kiedy coś wewnątrz mnie wybuchło i wreszcie się odezwałam.
-Liam...nie przyszłam tutaj, żeby popijać sobie z tobą herbatkę..-zaczęłam niepewnie.- Mam problem i nijak nie mogę sobie z nim poradzić.
-Czekałem, aż to powiesz. -oznajmił chłopak
-Jak  to "czekałeś", nie rozumiem. -zdezorientowana odruchowo zacisnęłam palne na brzegu kanapy i słuchałam uważnie tego co mówił Liam
-Słuchaj Kelsey. Już od dłuższego czasu obserwowałem ciebie i chłopaków. Wszyscy w trójkę zachowujecie się jak nie wy. Kilka dni temu był tu Harry. Siedział dokładnie tam gdzie ty i zachowywał się podobnie do ciebie. Też przyszedł po radę. Opowiedział mi o tym jak się w tobie zakochał od razy kiedy cię zobaczył. Opisał mi jak poprosił cię o chodzenie i powiedział też, że od tamtej pory nie układa się wam za dobrze. A jeszcze wcześniej był tu Niall. Powiedział mi, że czuje do ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Opowiedział mi wszystkie wasze razem spędzone chwile i na wakacjach i tutaj w Londynie i przyznał się, że przez cały ten czas starał się być jak najbliżej ciebie.
-A ja przychodzę po to żeby opowiedzieć ci co zdarzyło się ostatnio. Wszystkie te wydarzenia się ściśle związane z Niallem, Harrym i ze mną a ja nie mam pomysłu jak to rozwiązać....- zaczęłam mu opowiadać o kłótni z Louisem, o ciąży, o tym jak się cięłam i jak wtedy Niall przez cały dzień był ze mną i wspierał mnie.
 Opowiedziałam mu jak Harry posądził mnie że go zdradziłam z Niallem jak i o aferze którą zrobiłam Seanowi. To były wydarzenia z zaledwie kilku dni. Co będzie dalej? Spojrzałam na Liama. Wyglądał na zamyślonego.
-Ostatnio z wszystkimi się kłócę i zawsze o Harrego. Sean od początku twierdził, że Harry nie jest chłopakiem dla mnie. Niall tą swoją nadopiekuńczością w stosunku do mnie też zaczyna mnie doprowadzać do szału. Wiem że będę musiała wybrać jednego z nich, ale nie wiem którego. Boję się, że jeśli jednego z nich wybiorę to drugiego skrzywdzę. Nie wiem co mam robić....-skończyłam i ponownie zaczęłam się przyglądać Liamowi.
-Posłuchaj serca -proponuje łagodnie
-Moje serce już dość namieszało -prychnęłam- Wiesz...może będzie lepiej jak już pójdę.
-Czekaj Kelsey. Nie wiem czego ode mnie oczekiwałaś kiedy tu przychodziłaś, ale powiem ci, że czekałem na ciebie i miałem nadzieję, że przyjdziesz. Ja za ciebie nie zdecyduję którego z nich masz wybrać. Mogę ci powiedzieć jedynie tyle, że nigdy nie widziałem Nialla tak zakochanego w jakiejś dziewczynie. On jako jedyny z naszej piątki nie lubił gadać z dziewczynami, flirtować z nimi. Po prostu nie umiał tego robić. Kilka razy podsunęliśmy go jakiejś ładnej panience, ale ona dawała mu kosza i biedak przez resztę wieczoru siedział samotny w kącie. Baliśmy się, że nigdy nie znajdzie się dziewczyna która pokocha go za to kim jest, ale mam nadzieję, że się myliliśmy. Czujesz coś do niego i dobrze o  tym wiesz. On świata poza tobą nie widzi.- Liam widział to wszystko zbyt optymistycznie.
-Gdybym przez jakiś czas mogła się od nich odseparować i na spokojnie wszystko przemyśleć...-westchnęłam.
 Usłyszeliśmy trzaśnięcie drzwi i radosny głos Zayna.
-Hejo Liam. Jak tam gotowy na oglądanie meczu?..O hej Kelsey!-wydać było, że jest zaskoczony moją obecnością tutaj.
Hej Zayn!- odpowiedziałam razem z Liamem- Macie dzisiaj oglądać mecz. Super. To ja Wam nie będę przeszkadzać i już pójdę.-chciałam wstać, ale Liam mnie powstrzymał.
-Mówiłaś, że chciałabyś odpocząć od chłopaków. Masz okazję. Jak chcesz możesz u mnie zostać na kilka dni. -uśmiechnął się pokrzepiająco.
-Liam ma rację. Pieprzyć mecz. Dzisiaj będziemy szaleć. Co chciałabyś robić?- entuzjazm Zayna kiedy to mówił, powalający :)
-Zayn czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny? -zapytałam beztrosko
-A mam.-odpowiedział,
-Czyli zostajesz? -zapytał Liam.
-W końcy chyba mogę sobie pozwolić na trochę rozrywki. -odpowiedziałam.
--------------------------------------------
Po dłuższej przerwie powracam do pisania :) Przedstawiam Wam 28 rozdział :P Mam nadzieję, że Wam się będzie podobał :D W przyszłym tygodniu pojawi się następny :**
Pozdrawiam <3