sobota, 22 lutego 2014

Uwaga !!!

Niestety teraz Was rozczaruję... Nie mam pojęcia kiedy dodam kolejny rozdział. Brakuje mi czasu jak i weny. Ze względu zbliżających się egzaminów gimnazjalnych mam mnóstwo nauki i mi zostaje mało wolnego czasu. Już dwa razy brałam się do pisanie kolejnego rozdziału i za kozdym razem nie wychodziło to za dobrze. Będę sobie musiała zrobić krótką przerwę. Nie wiem  jak długo. Dwa tygodnie, może więcej. Mam teraz dużo do zrobienia i zobaczymy jak to będzie. Bardzo Was przepraszam, ale tak wyszło. Mam nadzieję, że taka przerwa dobrze mi zrobi i następny rozdział wyjdzie tak jak będę chciała :)

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 27

Bez zawahania podeszłam do drzwi i zaczęłam dzwonić. Nikt mi nie otwierał. Chwilę potem waliłam w drzwi bez opamiętania. Nie przestawałam. W końcu drzwi ustąpiły a za nimi dostrzegłam lekko tylko wychylającego się Seana. Wyglądał na dziwnie przestraszonego.
-Co się stało? -zapytał cicho
-Sean wpuść mnie do środka. -powiedziałam stanowczo
-Nie mogę. -czyżby on coś ukrywał? Coś albo raczej kogoś. Nie obchodziło mnie czy miał coś do ukrycia czy nie musiałam z nim porozmawiać i to natychmiast. Chciał zamknąć mi drzwi przed nosem, ale nie spodziewał się, że spróbuję się mu oprzeć. Kiedy powoli chował się do środka, żeby uniemożliwić mi wejście do środka, ja zatrzymałam drzwi nogą i jednym zwinnym ruchem znalazłam się we wnętrzu jego domu. Było mu to bardzo nie na rękę.
-Więc co się takiego stało? -zapytał widocznie zirytowany moim zachowaniem.
-Ty się pytasz co się stało?! Przez ciebie pokłóciłam się z Harrym bo naopowiadałeś mu bzdur o tym, że niby przespałam się z Niallem !Czy ty mi chcesz zniszczyć życie?! Człowieku! Wiem, że ci się nie podoba to , że jestem z Harrym ale naprawdę mógłbyś to zostawić dla siebie a nie niszczyć mi życie jasne! To był dla mnie naprawdę trudny okres...a z resztą co ja ci się będę tłumaczyć! To moje życie i moja sprawa!Naprawdę myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi! Nawet nie wiesz jak bardzo się myliłam!Wiesz co już nawet nie mam ochoty cię słuchać!- wydzierałam się po nim a on wcale na to nie reagował. Było mu to obojętne i był dziwnie zamyślony. Jak zauważyłam, że nie ma mi nic do powiedzenia postanowiłam zebrać manatki i wynieść się stąd. Zbliżałam się do wyjścia. Nagle jednak poczułam, że ktoś chwyta nie za nadgarstek i próbuje mnie zatrzymać. Jakoś dziwnym trafem Sean się nagle ożywił. Niestety ja nie miałam już w ogóle ochoty oglądaj jego buźki i w momencie gdy on suę tego nie spodziewał, odwinęłam się i zafundowałam mu mocny cios w twarz. Był niesamowicie wstrząśnięty, ale utrzymał się na nogach. Postanowiłam, że nie będę się nad niem więcej znęcać i skierowałam się w stronę drzwi. W jednej chwili usłyszałam za sobą znajomy głos. Zamurowało mnie. Victoria? Co on ty robi. Potrzebowałam zaledwie ułamku sekundy żeby wszystko zrozumieć. I nagle wszystko zaczęło się układać w jedną całość.
 Sean i Victoria od zawsze lubili się bardziej niż zwykli przyjaciele. Bywały czasem takie momenty, że mało brakowało z zaczęliby ze sobą chodzić. Sean kiedyś podobał się Vick ona jemu też tylko z tą różnicą, że Victorii przeszło a Seanowi nie. Tylko, że to nie była za bardzo szczęśliwa miłość. Victoria po czasie znalazła sobie chłopaka i była z nim szczęśliwa. Jenak kiedy zerwali zalamała się i Sean miał okazję by się do niej zbliżyć. Wykorzystał ją i stali się bliższymi przyjaciółmi. Ale nigdy by nie pomyślała że jednak będą razem! Oni są jak ogień i woda, ale widocznie się dopełniają.
 Na chwilę obecną zaniechałam pomysłu jak najszybszego wydostania się stąd. Postanowiłam jeszcze przed wyjściem "pobłogosławić" związkowi moich przyjaciół.
- I co jak wam się tu żyje razem? Jak wam się układa? -zaczęłam przesadnie miłym głosem. - Sean naprawdę. Jak nie ja to Vick. Czy ty sobie nie możesz znaleźć kogoś innego do dręczenia? A i wiesz co teraz możesz się poczuć tak jak ja bo wiedz, że skoro jesteście razem zrobię wszystko żeby zniszczyć wasz nienaganny związek. Uważam że jesteście siebie warci jak i Sean taki i ty Vick. A tak na marginesie to wiesz kochana..znam cię od dawna i nie pamiętam żebyś była taka chętna do nocnych igraszek z facetami. - może nie zachowałam się tak jak na mnie przystało, ale targały mną emocje. Nic więcej.
Obróciłam się na pięcie i wyszłam. Wróciłam do siebie i położyłam się na kanapie, żeby trochę ochłonąć.Miałam dość wszystkich. Harrego, Seana, Vick. Nawet Nialla. Póki co nie chciałam się z nim spotykać, żeby nie narobić sobie większych problemów. Ale sama nie dam sobie rady z tym wszystkim. Ale chyba wiem kto mógłby mi pomóc. Liam zawsze daje wszystkim rady i jest ogólnie typem człowieka, który lubi pomagać. Myślę, że powinnam się do niego wybrać, ale to może jutro bo póki co mam zamiar zostać w domu i nigdzie więcej się nie ruszać. Wzięłam z kuchni jakąś przekąskę i wróciłam na kanapę. Włączyłam telewizor i tak spędziłam resztę dnia.
***
Następnego dnia zaraz rano wzięłam się za porządkowanie domu. Kiedy już się z tym uporałam pomyślałam, że mogłabym wyskoczyć gdzieś na miasto i zrobić jakieś małe zakupy. Przydałoby się kupić jakiś ciuszek. W drodze powrotnej mogłabym wstąpić do Liama pogadać. Od razu wprowadziłam plan w życie. Zmieniłam strój i wyszłam na miasto. Takie oderwanie się od wszystkiego dobrze mi zrobi. Odwiedziłam kilka sklepów i zdążyłam wydać trochę pieniędzy. Przechodziłam właśnie obok fryzjera i do głowy wpadła mi szalona myśl. Zawsze miałam naturalne blond włosy. Jednak kiedyś chciałam zmienić kolor lecz mnie odwiedziono od tego pomysłu. Teraz postanowiłam zmienić kolor włosów. Najpierw myślałam o czerwonym ale w końcu zdecydowałam się na mniej więcej taki kolor:
Szalony pomysł, ale raz się żyje. Po dwóch godzinach siedzenia u fryzjera wyszłam zupełnie odmieniona. Fiolet mi pasował. Podobała mi się taka zmiana. Wróciłam do domu i stwierdziłam, że zakupy trochę się przedłużyły. Ale i tak miałam zamiar iść do Liama po radę...
-------------------------------------------
27 rozdział. Przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale przez tydzień nie mam bardzo czasu, żeby pisać więc rozdziały będą się pojawiały w każdy weekend.
Pozdrawiam :*