sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

Po jakimś czasie zaczęliśmy się zakładać kto się wcześniej obudzi. Niall mówił, że Victoria natomiast ja mówiłam, że chłopcy. Po pięciu minutach przekomarzanie się doszliśmy do wniosku, że będziemy musieli jeszcze długo tutaj posiedzieć i dlatego musimy jakoś sobie ten czas umilić. Problem tkwił w tym, że nie wiedzieliśmy jak...Stanęło na tym, że zaczęliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Począwszy od tego jak Niall poznał chłopaków, zakończywszy na tym, że na pewno po takim prysznicu na balkonie będziemy chorzy. Minęła już chyba godzina od kiedy zaczęło padać a my zobaczyliśmy, że Victoria odsłania okno. Szybko stanęliśmy centralnie przed oknem balkonowym. Jej mina po tym jak nas zobaczyła była bezcenna. My pokładaliśmy się ze śmiechu, kiedy ona otworzyła drzwi.
-Co wy tu robicie  -zapytała jeszcze z przerażeniem w głosie.
-No wiesz tak przypadkowo zostaliśmy zamknięci na balkonie i  jesteśmy cali mokrzy bo zaczęło padać. -odpowiedziałam powstrzymując śmiech.
-Wpuścisz nas do środka ? -powiedział blondyn
-Jasne -Vick jeszcze w lekkim szoku wpuściła nas.
Akurat jak wchodziliśmy przestało padać.
-Jak na złość. -to były jedyne słowa, które przyszły mi na myśl kiedy tylko spojrzałam w okno.
-Powiedzcie mi jak długo siedzieliście na tym balkonie? -zapytała po chwili Victoria.
-Ale chodzi ci ogólnie? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Tak.
-To tak mniej więcej to od drugiej w nocy - Niall odpowiedział za mnie.
-Trochę długo
-No tak a i teraz jeszcze godzina siedzenia bezczynnego i moknięcia...Na pewno nie będziemy chorzy- szczerze powiedziawszy to nawet fajnie było sobie tak pomoknąć. I to jeszcze w takim towarzystwie.
Nie żeby coś, ale Horan tak seksownie wyglądał w mokrych włosach i ubraniach. A ja to pewnie jak taka Samara.
-Dobra dziewczyny to ja się idę przebrać bo troszkę zimno. -Niall wyszedł. Poszłam w jego ślady i też się przebrałam w suche ubrania a te mokre zostawiłam w łazience, żeby wyschły.Resztę dnia spędziłam z Vick w pokoju z racji tego, że pogoda była brzydka. Aktualnie leżałam na łóżku. Nagle mnie olśniło. Przecież za dwa dni wyjeżdżamy z powrotem do Londynu. To niemożliwe jak szybko ten czas minął. Trzeba koniecznie przez te ostatnie dwa dni zrobić coś szalonego.
-Vick, za dwa dni wyjeżdżamy.
-Już ? -zapytała zdziwiona
-Nom..i wiesz co musimy wymyślić na zakończenie wakacji. No i trzeba byłoby też jakoś uczcić początek nowego życia. -czasami już sama nie ogarniam co mówię, ale OK.
-Tak myślę, że może mogłybyśmy się przejść w jutro na jakąś imprezę z chłopakami. Co ty na to?
-Ja popieram. Tylko teraz musimy już ograniczać się w piciu.- no nie chciałabym przeżywać tego co ostatnio jeszcze raz.
-To chodźmy im to powiedzieć -zaproponowała Victoria.
-Ok.
Chwilę potem byłyśmy już w pokoju chłopaków i rozmawialiśmy na temat jutrzejszego wspólnego wyjścia i naszego wyjazdu.
--------------------------------------
Taki sobie. Weny zaczyna brakować. Ale obiecuję, że w następnych rozdziałach się rozkręci :P
Piszcie jak wam się podoba :D Pozdrawiam :**

1 komentarz: