piątek, 16 maja 2014

Rozdział 33

Zanim zaczniesz czytać włącz to: https://www.youtube.com/watch?v=gk4EfcKHT9k&list=PLyiGp6737mHFLPLcIpmvG7rIPI6FyaJY3&index=17. Później to:https://www.youtube.com/watch?v=4mUcbjy7nvA. A na końcu to:https://www.youtube.com/watch?v=kU_XYLVrTZk

Po zjedzeniu śniadania, aż do popołudnia spędziłam czas z Niallem. Chłopak nie odstępował mnie na krok. Będąc przy nim uśmiech nie schodził mi z twarzy. Blondyn był niezwykle troskliwy i delikatny. Nie brakowało mu też poczucia humoru. Zamiast rozmawiać jak normalni ludzie, ciągle rechotaliśmy. Doskonale się rozumieliśmy. Teraz wiem, że dobrze zrobiłam zostawiając Harrego. A skoro już mowa o Harrym to warto wspomnieć, że po miło spędzonym czasie z Niallerem pojechaliśmy do mnie by oddać loczkowi resztę jego rzeczy.
***
Byłam w mojej sypialni i pakowałam do walizki ubrania Harrego. Niall kręcił się po kuchni nucąc coś. W pewnym momencie usłyszałam warkot silnika pod domem. Pomyślałam sobie, że pewnie Harry przyjechał. Przyśpieszyłam więc z pakowaniem. Cały czas trzaskałam drzwiami przechodząc z jednego pokoju do drugiego i zbierając rzeczy zielonookiego. Wydawało mi się, że usłyszałam trzask drzwi wejściowych, ale no pewno się przesłyszałam. Po skończeniu pakowania zostało już tylko znieść te cholernie ciężkie walizki na dół i oddać Harremu. Trzy razy wolałam Nialla, żeby mi pomógł. Jednak za każdym razem odpowiadała mi cisza. W końcu sama zabrałam się za znoszenie walizek. Gdzieś będąc w połowie schodów doszły mnie dźwięki kłótni i wykrzykiwane przekleństwa. Rzuciłam wszystko i pobiegłam na zewnątrz. Miałam złe przeczucia. Niestety moje obawy się spełniły i gdy zobaczyłam bijących się chłopaków nie byłam zaskoczona. Chciałam coś zrobić. Rozdzielić ich. Niestety nie potrafiłam. Na moje szczęści w pobliżu był Louis, który gdy tylko zauważył co się dzieje pomógł mi rozdzielić chłopaków. Gdyby nie Lou oni by się chyba pozabijali. 
-Niall spokojnie.- uspokajałam go i starałam się trzymać z daleka od Harrego, którym zajął się Louis.- Boże jak ty wyglądasz. 
Chłopak mimo, że był o wiele silniejszy nie wyrywał się. Był mocno poobijany i niesamowicie wściekły. 
-Nienawidzę tego dupka. -powiedział i wyrwał mi się by zadać Harremu mocny cios w nos.
Równie wkurzony Harry oddał mu powalając go na ziemię. Ja podbiegłam do klnącego pod nosem blondyna kiedy Louis potraktował Harrego prawym sierpowym.
-Czy to było konieczne? -zapytałam
-Wszyscy dobrze wiemy, że cię skrzywdził, więc tak.- odpowiedziała cicho Niall podnosząc się do pozycji siedzącej.
-A teraz zbieraj swoje manatki i wypierniczaj stąd! -krzyczał Louis do Hazzy, który szybko wpakował walizki do samochodu i odjechał.
-I nie chcę cię tu więcej widzieć dupku! -krzyczał za odjeżdżającym Lou.
Louis pomógł mi przenieść Nialla do domu.
-Dasz sobie radę? -zapytał z troską w głosie.
-Tak.-odpowiedziałam do oddalającego się chłopaka- Louis, czekaj! Dziękuję ci. Bez ciebie bym sobie nie poradziła. No w każdym razie wielkie dzięki.
-Zawsze możesz na mnie liczyć a teraz wracaj do Nialla i zrób z nim porządek- powiedział z uśmiechem i odszedł.
Ja wróciłam do domu, zamknęłam drzwi i zajęłam się blondynem.
-O co poszło? -zapytałam opatrując ranę chłopaka na czole.
Blondyn skrzywił się.
-Przesadził.- odpowiedział z gniewem. Chciałam dopytać co takiego dokładnie powiedział, ale on jakby czytał w moich myślach dokończył zanim zdążyłam się odezwać.- Był chamski i zaczął cię obrażać, więc nie wytrzymałem i dostało mu się.
Tyle mi wystarczyło. Wolałam nie wiedzieć co dokładnie Harry mówił o mnie. Po co niepotrzebnie  wszczynać kolejne awantury.
-Auć! To bolało! -krzyknął kiedy przetarłam ranę wodą utlenioną.
-Oj przestań. W końcu nie bez powodu jesteś facetem.- powiedziałam szturchając go pięścią w ramię.
-Żądam rekompensaty.- oznajmił udając obrażonego.- Całus.- wskazał palcem na swój policzek
-Jesteś kompletnym idiotą.- powiedziałam całując go w wyznaczone miejsce, kiedy nagle chłopak odwrócił się i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
Zaskoczona jego zachowaniem chciałam się od niego odsunąć, na co Horan tylko przyciągnął mnie do siebie.
-Dalej uważasz, że jestem idiotą?- zapytał przerywając pocałunek.
-Tak.
-Naprawdę?- zmierzył mnie podejrzliwym wzrokiem.
-No dobrze. Teraz trochę mniej.- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-To jak? -odezwał się po jakimś czasie blondyn.- Bierzesz swoje rzeczy i wracamy do mnie?
-Ok- powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Niedługo potem byliśmy w drodze powrotnej do domu Nialla. Lubiłam tutaj przebywać.
-Wiesz..poszłabym do łóżka.- powiedziałam sadowiąc się wygodnie na kanapie.
-Hmmm...kusząca propozycja.- wstał udając, że idzie na górę i puścił mi oczko.
-O boże!Siadaj ty zboczuchu. Przecież dobrze wiesz o co mi chodzi.- powiedziałam wywracając oczami.
-Oj no przecież sobie żartuję.- odpowiedział ponownie siadając obok mnie.- To może chciałabyś gdzieś wyjść.
-No nie wiem. Zrobiło się zimno i nieprzyjemnie.- powiedziałam cicho.- Wolę siedzieć tutaj z tobą.
-Skoro tak, to mi to odpowiada.-na jego twarz wkradł się łagodny uśmieszek
-Ty grasz na gitarze?- odezwałam się zaskoczona kiedy zobaczyłam kolekcję gitar w rogu pokoju i podeszłam do nich.
-Tak- odpowiedział śmiało chłopak.
-To czemu ja wcześniej o tym nie wiedziałam?- zapytałam ironicznie.
-Nie mam pojęcia.-odrzekł blondynek-A chcesz spróbować zagrać?
-Jasne.
Tak do wieczora spędziliśmy czas na graniu. Oczywiście prawie przez cały czas się przedrzeźnialiśmy i dokuczaliśmy sobie nawzajem.
Gdybym nie wiedziała co chłopak czuje do mnie, w życiu bym nie pomyślała, że jest we mnie zakochany. Zachowywał się jak najlepszy przyjaciel. Był moją bratnią duszą. I mimo, że różniliśmy się w niektórych kwestiach to i tak byliśmy bardzo podobni.
Niestety ten piękny wieczór zepsuł niespodziewany telefon od Harrego. Był pijany i opowiadał zupełne bzdury na temat mnie i Nialla. Nie powinnam się tym przejmować, ale w końcu słowa pijanych to myśli trzeźwych. Zażenowana tą rozmową jak najszybciej się rozłączyłam.
-Coś się stało?- zapytał zaniepokojony Nialler.
-Nie nic takiego. Tylko Harry dzwonił.- odpowiedziałam
-Nie przejmuj....-zaczął pocieszać mnie chłopak.
-Niall. Muszę Cię przeprosić. Chciałabym się przejść.- powiedziałam. Wzięłam kurtkę i wyszłam na dwór.
Prawie natychmiast chłód wdarł się pod moje ubranie co sprawiło, że zaczęłam drżeć. Na dodatek zaczęło padać. Nie miałam nawet ochoty zakładać kaptura żeby chronić się przed deszczem przez co chwilę później byłam całkowicie mokra. Chwilę później usłyszałam za sobą kroki. Odruchowo chciałam uciekać, ale nie zrobiłam tego. Kiedy stanął przede mną całkowicie przemoczony i zdyszany Niall pomyślałam, że dobrze zrobiłam.
-Niall. Mówiłam ci, chciałam się przejść. SAMA.- powiedziałam do chłopaka.
Wiem, nie było to zbyt miłe z mojej strony, ale nie miałam zbytnio humoru.
-Kelsey czekaj! Przyszedłem tutaj bo mam do ciebie coś bardzo ważnego. Chodź pogadamy.- powiedział i zaczęliśmy iść w deszczu, bez parasola. Stopniowo jak chłopak do mnie mówił zaczynał mi się poprawiać humor. Zaczęłam się uśmiechać i śmiać z kawałów Nialla. W pewnym momencie zatrzymałam chłopaka.
-Słuchaj Niall. Nie wiem jak to powiedzieć, ale dziękuję, że nie zostawiłeś mnie samej w tych trudnych chwilach. Byłeś przy mnie kiedy Cię najbardziej potrzebowałam. Jestem Ci wdzięczna.- powiedziałam wpatrując się w Jego oblicze.
-Już nigdy Cię nie zostawię.- powiedział blondyn przytulając mnie do siebie.
-Obiecujesz?- zapytałam cicho
-Obiecuję....-odpowiedział szybko po czym odsunął mnie od siebie i wyciągnął z kieszeni kurtki mały przedmiot.- A teraz Kelsey..-przyklęknął. Ja zasłoniłam usta rękoma a z oczu zaczęły mi lecieć łzy szczęścia. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom.- Czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostaniesz moją żoną?- zapytał otwierając małe pudełko, ukazując śliczny pierścionek w środku.
Przez chwilę, ale dosłownie tylko chwilę milczałam. Przed oczami miałam wszystkie spędzone razem chwile. Od pamiętnych wakacji kiedy się poznaliśmy, aż do dzisiaj.
-Oczywiście, że tak.- powiedziałam dławiąc się łzami szczęścia. Chłopak w odpowiedzi założył mi pierścionek na palec po czym uniósł mnie delikatnie do góry i zaczął namiętnie całować.
Pocałunek w deszczu to coś co chciałaby przeżyć każda kobieta, która czeka na swojego Romea. Jest to uczucie naprawdę niesamowite kiedy razem ze swoją miłością całujecie się a kropelki deszczu otulają wasze twarze. Nigdy nie zapomnę tego uczucia.
-To co wracamy do domu?- zapytał stawiając mnie z powrotem na ziemię.
-Tak- odpowiedziałam.
Przez całą drogę szliśmy przytuleni do siebie a ja oglądałam pierścionek który stał się dowodem naszej miłości.
Ludzie powiadają, że po każdej burzy wychodzi słońce i że każda historia kończy się happy end'em. Mają rację. Życie dawało mi w kość od kiedy pamiętam. Ale nauczyło mnie to jednego- żeby zawsze mieć nadzieję, że w końcu po tej "burzy" wyjdzie jednak słońce i będziesz mogła oglądać piękną tęczę.
-Czekaj.-zatrzymałam Nialla tuż przed drzwiami do domu.- Odpowiedz mi na jedno pytanie.
-Tak?
-Dlaczego właśnie ja?- tak wiem to głupie pytanie..
- Ponieważ TY masz w sobie to COŚ.
------------------------------------------------
Oto przed Wami ostatni :/ rozdział. Ale uwaga pojawi się jeszcze jeden wpis. Piszcie jak wam się podoba ten rozdział i co sądzicie o całym blogu :D
Pozdrawiam serdecznie i życzę żeby Was nie zalało bo pogoda jest dobijająca :/