sobota, 26 października 2013

Rozdział 11

Po jakimś czasie zaczęliśmy się zakładać kto się wcześniej obudzi. Niall mówił, że Victoria natomiast ja mówiłam, że chłopcy. Po pięciu minutach przekomarzanie się doszliśmy do wniosku, że będziemy musieli jeszcze długo tutaj posiedzieć i dlatego musimy jakoś sobie ten czas umilić. Problem tkwił w tym, że nie wiedzieliśmy jak...Stanęło na tym, że zaczęliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim. Począwszy od tego jak Niall poznał chłopaków, zakończywszy na tym, że na pewno po takim prysznicu na balkonie będziemy chorzy. Minęła już chyba godzina od kiedy zaczęło padać a my zobaczyliśmy, że Victoria odsłania okno. Szybko stanęliśmy centralnie przed oknem balkonowym. Jej mina po tym jak nas zobaczyła była bezcenna. My pokładaliśmy się ze śmiechu, kiedy ona otworzyła drzwi.
-Co wy tu robicie  -zapytała jeszcze z przerażeniem w głosie.
-No wiesz tak przypadkowo zostaliśmy zamknięci na balkonie i  jesteśmy cali mokrzy bo zaczęło padać. -odpowiedziałam powstrzymując śmiech.
-Wpuścisz nas do środka ? -powiedział blondyn
-Jasne -Vick jeszcze w lekkim szoku wpuściła nas.
Akurat jak wchodziliśmy przestało padać.
-Jak na złość. -to były jedyne słowa, które przyszły mi na myśl kiedy tylko spojrzałam w okno.
-Powiedzcie mi jak długo siedzieliście na tym balkonie? -zapytała po chwili Victoria.
-Ale chodzi ci ogólnie? -odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Tak.
-To tak mniej więcej to od drugiej w nocy - Niall odpowiedział za mnie.
-Trochę długo
-No tak a i teraz jeszcze godzina siedzenia bezczynnego i moknięcia...Na pewno nie będziemy chorzy- szczerze powiedziawszy to nawet fajnie było sobie tak pomoknąć. I to jeszcze w takim towarzystwie.
Nie żeby coś, ale Horan tak seksownie wyglądał w mokrych włosach i ubraniach. A ja to pewnie jak taka Samara.
-Dobra dziewczyny to ja się idę przebrać bo troszkę zimno. -Niall wyszedł. Poszłam w jego ślady i też się przebrałam w suche ubrania a te mokre zostawiłam w łazience, żeby wyschły.Resztę dnia spędziłam z Vick w pokoju z racji tego, że pogoda była brzydka. Aktualnie leżałam na łóżku. Nagle mnie olśniło. Przecież za dwa dni wyjeżdżamy z powrotem do Londynu. To niemożliwe jak szybko ten czas minął. Trzeba koniecznie przez te ostatnie dwa dni zrobić coś szalonego.
-Vick, za dwa dni wyjeżdżamy.
-Już ? -zapytała zdziwiona
-Nom..i wiesz co musimy wymyślić na zakończenie wakacji. No i trzeba byłoby też jakoś uczcić początek nowego życia. -czasami już sama nie ogarniam co mówię, ale OK.
-Tak myślę, że może mogłybyśmy się przejść w jutro na jakąś imprezę z chłopakami. Co ty na to?
-Ja popieram. Tylko teraz musimy już ograniczać się w piciu.- no nie chciałabym przeżywać tego co ostatnio jeszcze raz.
-To chodźmy im to powiedzieć -zaproponowała Victoria.
-Ok.
Chwilę potem byłyśmy już w pokoju chłopaków i rozmawialiśmy na temat jutrzejszego wspólnego wyjścia i naszego wyjazdu.
--------------------------------------
Taki sobie. Weny zaczyna brakować. Ale obiecuję, że w następnych rozdziałach się rozkręci :P
Piszcie jak wam się podoba :D Pozdrawiam :**

sobota, 19 października 2013

Rozdział 10

Myślami wróciłam do tamtej nocy.  Przed oczami miałam poszczególne wydarzenia. Mój powrót do domu od Victorii przez las, to dziwne uczucie że ktoś mnie śledzi, przyspieszenie kroku, uciekanie przed facetem który szedł za mną i jego brutalność. Mówiłam szybko ale wyraźnie. Ręce mi się trzęsły i słyszałam bicie mojego serca. Niall siedział wpatrzony we mnie, nic nie mówił tylko słuchał. Kiedy już skończyłam odezwał się dopiero po chwili.
-Nie martw się, wszystko będzie dobrze...-chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Nie chcę już słyszeć, że będzie dobrze! Wy tego nie rozumiecie i myślicie, że to można tak łatwo zapomnieć. Ale to wraca...co noc...zawsze...-znowu się do mnie zbliżył, ale teraz już nie stawiałam oporu. Mocno mnie do siebie przytulił. Czułam zapach jego perfum. Cudowny. Chciałam powstrzymać łzy, ale nie mogłam. To było silniejsze ode mnie.
-A wiesz co jest najgorsze w tym wszystkim ? -zapytałam wyrywając się z jego objęć.
-Co ?
-To, że tej facet został złapany a mi się wydaje, że on cały czas jest gdzieś tutaj...-powiedziałam. - Ja..ja się boję...-chciałam schować głowę w rękach, ale Niall mi nie pozwolił.
-Przy mnie nic ci nie grozi - wyszeptał patrząc mi głęboko w oczy. Oparł się o ścianę, przyciągnął mnie do siebie i razem oglądaliśmy gwizdy i rozmawialiśmy. Czułam się przy nim bezpiecznie. Nie musiałam nic ukrywać.
-Niall..-powiedziałam niepewnie.
-Tak?
-Tylko proszę cię nie mów nikomu- nie chciałam, żeby wszyscy uważali mnie za ofiarę losu czy coś podobnego.
-Zaufaj mi- odpowiedział chłopak.
-Ufam...- powiedziałam po czym wtuliłam się w jego ciało i momentalnie zasnęłam.
Obudziłam się wczesnym rankiem. Obok mnie siedział Horan.
-Dzień dobry.
-Cześć Niall -wstałam i popatrzałam na niebo.- Tak mi się coś wydaje, że dzisiaj będzie brzydko.-no powiedzmy sobie szczerze nie wyglądało to ciekawie. Niebo było zachmurzone i w ogóle nie było widać slońca. Zrobiło się też taj jakby zimniej.
-Oj chyba tak. -przytaknął blondyn.
Nie myliłam się. Niedługo potem zaczęło padać. I to nie taki drobny deszczyk ale wielka ulewa. Szybko podeszłam do drzwi balkonowych, ale były zamknięte. Niall podszedł do ich drzwi i też były zamknięte. Waliliśmy w szyby. krzyczeliśmy, żeby nam otworzyli, ale to nic nie dawało. Wszyscy spali jak zabici i Vick i chłopcy. Nie pozostało nam nic innego jak zostać tutaj i czekać, aż przestanie padać albo, aż te śpiochy się wreszcie obudzą. Usiedliśmy pod ścianą (tak samo jak w nocy) i czekaliśmy. Po jakichś dziesięciu minutach byliśmy cali mokrzy. Siedzenie tam i moknięcie było niezmiernie nudne. Nienawidziłam nic nie robić. Takie bezczynne siedzenie doprowadzało mnie do szału. Ale będę musiała jakoś wytrzymać, bo ci to się prędko nie obudzą.
-----------------------------------------
Rozdział 10. Troszkę późno, ale myślę, że się nie obrazicie :P

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 9

***
Obudziłam się rano w łóżku z bolącą głową. Leżałam wpatrując się w sufit i zastanawiając się co wydarzyło się zeszłej nocy. Pamiętam, że siedziałam z Niallem przy barze i rozmawialiśmy, a potem poprosiłam go żeby mnie odprowadził do hotelu. Potem już totalnie nic nie pamiętam. Wstałam z łóżka i o mało co na nie znowu nie usiadłam. Zobaczyłam Nialla siedzącego na podłodze. Myślałam, że zaraz tam zejdę na zawał.
-O cześć. Wystraszyłem Cię ? -zapytał patrząc na mnie niewinnym wzrokiem.
-No nie wcale. A co ty właściwie robisz w moim pokoju ?
-Ja jestem u siebie. To ty tutaj jesteś gościem. - odpowiedział spokojnie, na co ja zaczęłam się rozglądać badając wnętrze pomieszczenia.
I rzeczywiście jeden maleńki szczególik uszedł mojej uwadze. Wokół nas na czterech innych łóżkach spała reszta wesołej gromadki. Że też wcześniej tego nie zauważyłam. Automatycznie ściszyłam głos żeby nie obudzić pozostałych.
-Czy tym mnie tutaj przyniosłeś ? -zapytałam z ciekawości jak się tutaj znalazłam, bo na pewno nie przyszłam o własnych siłach.
-Tak. A Zayn może potwierdzić.
-Ok. To wiesz co może ja już pójdę do siebie- powiedziałam po czym wstałam żeby wyjść, ale on mnie zatrzymał.
-Nie radzę. Lepiej by było jakbyś tutaj została, Vick musi odespać wczorajszą noc. -w sumie racja skoro ona nie spała całą noc to lepiej będzie jeśli dam jej porządnie odpocząć
-To ja tylko skocze po moje rzeczy. -powiedziawszy to wyszłam.
Tak jak powiedziałam wzięłam tylko coś na przebranie szczotkę i takie różne i wróciłam do pokoju chłopaków. Bez słowa weszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Mój widok wcale mnie nie zadowolił. Nie użalając si dłużej nad sobą, zmyłam makijaż (a właściwie to jego resztki) i zrobiłam nowy, rozczesałam jakoś moje włosy i zostawiłam je rozpuszczone i jeszcze przebrałam się w szorty i moją ulubioną bluzki. Gotowa wyszłam z łazienki i wróciłam do chłopaków, którzy zdążyli się już obudzić i przebrać. Tylko Harry jeszcze spał gdzieś w kącie na swoim łóżku. Mieliśmy już schodzić na śniadanie (A właściwie obiad ), ale chłopcy chcieli jeszcze obudzić Harrego. Żeby to zrobić zaczęli skakać po jego łóżku. Zupełnie jakbym widziała mnie i Victorię. Gdy wszyscy byli już zwarci i gotowi poszliśmy coś zjeść. Po powrocie do pokoju chłopcy zbierali swoje rzeczy bo dzisiaj wybierali się gdzieś na miasto. Wszyscy oprócz Nialla. Niedługo potem zostaliśmy sami.
-Najchętniej zostałabym tutaj przez cały dzień z daleka od tego palącego słońca. -powiedziałam raczej do siebie niż do niego.
-Da się zrobić. -wstał i pozasłaniał wszystkie okna.
-Jeszcze nigdy nie miałam takiego kaca.
-No wiesz wczoraj dużo wypiłaś
-Stanowczo za dużo. -gdybym tylko wtedy myślała o konsekwencjach...
Całe popołudnie minęło nam na przeglądaniu internetu, czytaniu książek i oglądaniu telewizji. Chłopcy zdążyli już wrócić z ich wypadu na miasto. Zbliżał się wieczór. Czułam się o wiele lepiej. Vick odespała szaloną noc i powróciła do świata żywych. Siedziałyśmy właśnie u chłopaków i rozmawialiśmy o tym co wydarzyło się wczoraj. Szybko zleciało. Dochodziła już jedenasta. Jednak w dobrym towarzystwie czas leci o wiele szybciej. Wróciłyśmy do pokoju wzięłyśmy prysznic i poszłyśmy spać. Ja jak zawsze nie mogłam zasnąć. Było dobrze po drugiej w nocy a ja uznałam, że nie będę się dłużej męczyć, więc wstałam i wyszłam na balkon. Na drugim balkonie stał blondyn. Nic nie mówił. Mnie natomiast coś rozpierało od środka. Chodziłam tam i z powrotem myśląc co mam ze sobą zrobić.
-Coś się stało ? -zapytał Horan przechodząc pod barierką oddzielającą nas od siebie.
-Nie mogę już tego wytrzymać nie daję rady. To mnie przerasta. -chłopak nic nie odpowiadał tylko słuchał mnie uważnie. -Co noc wszystko wraca. Wraca z podwójną siłą.-usiadałam na podłodze a NIall usiadł obok mnie. Wpatrywałam się na chwilę w jakiś martwy punkt na podłodze a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Przez chwilę się zastanawiałam czy tego chcę a potem puściły już wszystkie hamulce...
-----------------------------------
Jest dziewiąty rozdział. Dodaję go dopiero teraz bo wcześniej nie miałam weny. Piszcie jak wam się podoba :**

czwartek, 10 października 2013

Rozdział 8

-Jak tam ? -zapytał blondyn
-Źle, a nawet bardzo źle. -wtedy czułam się okropnie, nie dlatego, że za dużo wypiłam czy coś. Nigdy wcześniej nie było mi tak źle wśród ludzi, zawsze lubiałam przychodzić do jakichś knajpek, ale dzisiaj było inaczej. Czułam się bardzo nieswojo wśród tych wszystkich ludzi. Czułam się obco. Zauważyłam, że Niallowi też się tutaj nie za bardzo podobało. Natomiast Victoria i Harry bawili się doskonale. Siedzieli przy barze, trochę dalej od nas. Gadali i pili drinki z tą różnicą, że oni pili żeby się lepiej bawić, a ja żeby zapomnieć.
 Podszedł do nas kelner i pytał czy coś zamawiamy.
- Ja poproszę to samo- powiedziałam i oddałam mu pustą szklankę po drinku.
-A pan? -zapytał kelner
-Dla mnie też to samo. -gdy tylko kelner odszedł zwrócił się do mnie- Nie możesz tyle pić..
-Obiecuję, że to już ostatni -powiedziałam nie całkiem przekonana do tego co mówię
-Ok. Tylko powiedz mi co cię napadło, że się tak upijasz? -czy on zawsze musi być taki ciekawski?
-Niall, to jest bardzo skomplikowane, nie zrozumiesz tego.
-Nie zrozumiem jeśli mi nie powiesz -czemu musi zawsze stawiać na swoim. Ale w sumie raczej nie nie bd mogła tego dłużej ukrywać i będę musiała mu powiedzieć, ale to dopiero jak będę gotowa.
-Proszę cię nie naciskaj. Zastanowię się, a teraz jakbyś mógł mnie odprowadzić z powrotem do hotelu, to byłabym ci bardzo wdzięczna.- powiedziałam  dopijając ostatniego łyka trunku.
-Dobrze tylko poczekaj tutaj na chwilkę na mnie -najwidoczniej chciał coś jeszcze załatwić, ale nie wiem co. No to nie jest teraz istotne. Siedziałam przez chwilę s, ale potem przyszedł do mnie Zayn jak się mogę domyślać wezwany przez Nialla.
*perspektywa Nialla*
Musiałem poszukać Victorii. Może ona wie co się dzieje z Kelsey. Co ja gadam. ona NA PEWNO  to wie.Szybko ją znalazłem. Tańczyła sobie ze Stylesem. Odciągnąłem ją na bok żeby na spokojnie pogadać. 
-Tak ? -widać, że nie tylko Kelsey dzisiaj troszkę za dużo wypiła.
-Co się stało Kelsey ? 
-Pewnie chodzi ci o to, że znowu użala się nad sobą i rozpamiętuje wszystko.. -ta odpowiedz wydała mi się bardzo szczera.
-Co rozpamiętuje  ?
-No to, że jakiś koleś miesiąc temu ją zgwałcił. -jej odpowiedz totalnie mnie zaskoczyła. No tak przecież mogłem zacząć się domyślać. Otrząsnąłem się z soku i wróciłem do Kelesy. Gdy tylko na nią spojrzałem zrobiło mi się jej strasznie żal.
*Perspektywa Kelsey*
Po kilku minutach wrócił Niall. Był jakiś taki smutnawy. Ale mimo wszystko spełnił moją prośbę. Tyle, że nie odprowadził mnie do hotelu a wyniósł. Co było bardzo słodkie. Gdzieś w połowie drogi zupełnie odleciałam. Urwał mi się film. Pamiętam jeszcze tylko tyle, że jak już byliśmy pod drzwiami Zayn, który szedł z nami rozmawiał o czymś z Niallem.
*Perspektywa Nialla*
Byliśmy już pod drzwiami do naszego pokoju.
-Stary, jest mały problem -boże Zayn nie załamuj mnie....-Nie mam klucza do ich pokoju
-Nie no co ty zwariowałeś ona śpi dzisiaj u nas
-Spoko mi to tam 
Weszliśmy do naszego pokoju i od razu położyłem Kels do mojego łóżka i przykryłem kołdrą. Muszę dać jej spokój żeby mogła odpocząć.Ja zostałem tutaj a Zayn wrócił po resztę chłopaków, którzy zapewne też już mieli dość. Robiłem się coraz bardziej zmęczony więc wziąłem kołdrę Harrego i położyłem się na podłodze.
-----------------------------------------
Taki sobie, ale troszkę dłuższy :P Komentujcie  

poniedziałek, 7 października 2013

Rozdział 7

Otworzyłam drzwi i to co zobaczyłam bardzo milo mnie zaskoczyło. Dwoje facetów, których dotychczas widziałam tylko w spodenkach i przydługawych koszulkach teraz stoi przede mną ubranych zupełnie inaczej. Harry ma na sobie rurki, biały podkoszulek i koszulę w kratę. Natomiast Niall jest ubrany bardziej elegancko. Ma również czarne rurki i białą koszulę. Wygląda bardzo seksownie :P A wyglądał mi na takiego spokojnego. Podobno cicha woda brzegi rwie. W jego przypadku, może się to sprawdzić, chociaż sama nie wiem czy bym tego chciała.
-Możemy wejść ? -Styles przywrócił mnie tym pytaniem do życia
-Oczywiście, proszę wchodźcie -wpuściłam ich do środka..
Hazz do razu zaczął gwizdać (zapewne wyrażając swoją aprobatę) gdy tylko zobaczył Victorię. Widać, że chyba mu się podoba, z resztą on jej też. Byli w siebie zapatrzeni, jakby żegnali się na całe życie.
-Gdzie reszta chłopaków ? -zapytałam Nialla, kiedy Vick i Harold nadal trwali w tej samej pozycji co chwilę temu.
-Czekają na nas na dole -powiedział- Może już do nich zejdziemy bo się rozmyślą i pójdą bez nas-powiedział głośniej zwracając się w stronę Harrego i Victorii.
-Ok. Już idziemy -odrzekł widocznie zadowolony Hazz. Ciekawa jestem czemu on taki szczęśliwy. Ale wszystko wyjaśniło się chwilę potem kiedy byliśmy przy recepcji. Wzięłyśmy nasze torebki i spakowałyśmy do nich wszystkie potrzebna rzeczy. Spakowałyśmy, a raczej wrzuciłyśmy. Byłyśmy gotowe. Niall jak dżentelmen otworzył nam drzwi. Cieszę się, że to z nim idę na tą imprezę. Chwilę potem staliśmy już w hotelowym lobby. Każda obok swojego partnera na dzisiejszą noc. Odwróciłam głowę, żeby zatopić się w błękicie oczu blondyna. Nie ukrywam, że spodobał mi się, ale raczej nie mogłabym z nim być, raczej moglibyśmy zostać przyjaciółmi. Ale chwila, loczki i koszula w kratę. Przecież to Harry a nie Niall. A byłam przekonana, że szłam koło niego po schodach. Ze mną chyba naprawdę dzieje się coś poważnego.
-Harry ? -zapytałam nie ukrywając zdziwienia.
-Tak ? -odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Przecież ty byłeś umówiony z Vick, a nie ze mną.
-No, ale się z Horanem zamieniliśmy- odpowiedziałam mu milczeniem czekając co powie dalej.Patrzyłam na niego pytającym wzrokiem na co on przybliżył się do mnie i szepnął mi do ucha -No wiesz, chciałem się lepiej poznać. On już miał okazję, a ja nie. -jego odpowiedź mnie nieco zdziwiła, ale nie zastanawiałam się nad tym dłużej i postanowiłam, że dzisiaj zapomnę o wszystkich problemach i po prostu będę się dobrze bawić tak jak inni.
 Jakieś dziesięć minut później byliśmy na miejscu. To chyba najbardziej znany klub w mieście bo jest w nim sporo ludzi. Przetańczyłam parę kawałków z Harrym, ale nie mogłam już wytrzymać. Jak co noc wszystkie niechciane wspomnienia wracały mimo tego, że wokół było tyle ludzi. Podeszłam do baru i zamówiłam sobie drinka. Potem drugiego i jeszcze jednego. W pewnym momencie dosiadł się do mnie Niall i razem rozmawialiśmy przy barze.
--------------------------------------
Oto i kolejny rozdział. Komentujcie :D

niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6

*2 godziny później*
Wróciłyśmy do pokoju po dosyć długim pobycie na plaży. Miałyśmy jeszcze dużo czasu do spotkania z chłopakami i Victoria chciała jeszcze się gdzieś przejść, ale ja nie miałam ochoty, więc zostałam w pokoju kiedy ona poszła na spacer. Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Zamyśliłam się po raz kolejny. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos pukania, więc wstałam i otworzyłam drzwi. Byłam przekonana, że to obsługa hotelowa jednak był to ktoś inny.
 W drzwiach stał Niall. Byłam lekko zaskoczona jego obecnością tutaj, ale wpuściłam go do środka. Wszedł i zaczął się rozglądać po pokoju.
-Co cię do mnie sprowadza ? -zapytałam
-Chciałem pogadać
-O czym chciałeś ze mną pogadać ? -zapytałam i usiadłam na moim łóżku
-O tym co wydarzyło się na plaży -mogłam się tego spodziewać
-Proszę cię zapomnij o tym -a ja głupia myślałam, że odpuścił.
Chciałam się odwrócić, uciec, ale on był szybszy. Podszedł do mnie chwycił mnie za ręce i spojrzał mi głęboko w oczy. Chciałam się wyrwać, ale był silniejszy. Kiedy się uspokoiłam puścił, ale dalej wpatrywał się w moje czy.
-Możesz mi ufać
-Wiem - wiedziałam, że mogę mu zaufać, czułam to.
-To dlaczego nie chcesz...-nie skończył, bo mu przerwałam.
-Bo nie  jestem gotowa
-Poczekam -mówił niezwykle przekonującym głosem, wydawał się być taki opanowany i spokojny.-Może zobaczymy ci robi reszta chłopaków ?
-Ok -wyszliśmy z naszego pokoju i przeszliśmy do pokoju obok.
 Pierwszy raz tam byłam. Ich pokój był bardzo podobny do naszego. Z jedną różnicą, że oni mieli pięć łóżek a my dwa. I mimo tego, że mieszkali tam sami chłopcy to było nawet posprzątane. 
Posiedziałam z nimi na chwilę. Śmialiśmy się i ogólnie było wesoło. Chwilę potem dostałam sms'a od Vick.
Od:Victoria :*
Gdzie ty do cholery jesteś za godzinę wychodzimy z chłopakami a cb jeszcze nie ma
Do: Victoria :*
Spokojnie jestem za ścianą, już idę. Nie denerwuj się tak :P
Schowałam telefon do kieszeni, ale jeszcze wcześniej sprawdziłam godzinę. Rzeczywiście się trochę zasiedziałam.
-Ok chłopaki ja już muszę lecieć. Zobaczymy się za niedługo. -pożegnałam się i wyszłam.
Weszłam do naszego pokoju i zobaczyłam Victorię przed lustrem z dwiema jej najładniejszymi sukienkami.
-Która lepsza ? 
-Ta czerwona. A co ty się tak stroisz ? -byłam ciekawa jej odpowiedzi.
-No wiesz w końcu idę ze Stylesem. Muszę przy nim jakoś wyglądać- Jej odpowiedź rozbawiła mnie do granic możliwości.
-Oczywiście - nie było mnie stać na nic lepszego, bo z trudnością powstrzymałam wybuch śmiechu.
 Niedługo potem byłyśmy już gotowe na wyjście. Co najlepsze było jeszcze przed czasem. Victoria była ubrana w seksowną czerwoną sukienkę i czarne szpilki, ja natomiast postawiłam na wygodną spódnicę, luźną bluzkę i baleriny. Zrobione na bóstwo czekałyśmy na chłopaków. Pojawili się punktualnie. Poszłam otworzyć im drzwi...
---------------------------------
Oto i rozdział numer sześć. Piszcie jak Wam się podoba. Pozdrawiam Was gorąco :*

sobota, 5 października 2013

Rozdział 5

Sposób w jaki Victoria mnie budziła był prost. Wchodziła na moje łózko i zaczynała po nim skakać jak opętana. Zawsze tak robiła, toteż nie zdziwiło mnie to. Po tym jak wreszcie wygramoliłam się z łóżka poszłam się ogarnąć do łazienki. Gdy tylko spojrzałam w lustro, przeraziłam się. Rozczochrane włosy, wory pod oczami i inne cuda. Musiałam się jak najszybciej doprowadzić do stanu używalności, żeby jakoś wyglądać kiedy zejdziemy na śniadanie. Po dziesięciu minutach byłam już gotowa, więc mogłyśmy zejść na śniadanie. Podczas posiłku uzgodniłyśmy, że pójdziemy na plażę i tak też zrobiłyśmy. Wróciłyśmy do pokoju, przebrałyśmy się w stroje, wzięłyśmy ręczniki kąpielowe itp. oraz coś do zjedzenia i wyszłyśmy.
 Po trzydziestu minutach byłyśmy na miejscu. Teraz tylko trzeba wybrać odpowiednie miejsce i rozłożyć ręczniki.Chodziłyśmy więc po piasku i szukałyśmy. Victoria szla pierwsza a ja zaraz za nią. W pewnym momencie zamyśliłam się i zdezorientowana wpadłam na kogoś. Już miałam upaść na ziemię. ale ktoś mnie złapał. Podniosłam głowę i zobaczyłam, że trzyma mnie ten uroczy blondyn. I to zapewne z nim się zderzyłam. Nasze oczy się spotkały i po raz pierwszy mogłam z bliska popatrzeć na jego piękne niebieskie tęczówki. Gdy patrzałam na jego twarz czułam, że się rumienię, ale mi to nie przeszkadzało.
-Hej Kelsey - powiedział blondyn nadal wpatrując się w moje oczy.
-Cześć - odpowiedziałam po czym wreszcie stanęłam na własne nogi.
-Może się do nas przyłączycie ?- Vick zdążyła już rozłożyć ręczniki i przygotować wszystko. Ale chwila. Dopiero teraz kiedy już wyrwałam się z uścisku Nialla zauważyłam, że nie jest sam.
-No jasne -powiedział loczek tylko chwila jak on miał..a tak Harry -Chodźcie chłopaki.
Chwilę potem wszyscy już siedzieliśmy na ręcznikach i rozmawialiśmy.
Więc tak...-Harry zaczął nam przedstawić swoich kumpli -to jest Louis, Liam, Zayn i Niall, a ja jestem Harry.
 Rozmawialiśmy o wszystkim, pytałyśmy chłopaków o różne rzeczy, żeby ich lepiej poznać i oni nam odpowiadali a potem była zamiana ról, oni pytali -my odpowiadałyśmy.
-Wicie co dzisiaj wybieraliśmy się na imprezę do klubu niedaleko stąd, może chciałybyście się z nami przejść ? -Harry zaproponował nam wspólny wypad do klubu, może byś ciekawie. Jeszcze tylko szybkie wymienienie zgodnych spojrzeń z Victorią.
-No jasne - Vick była ode mnie szybsza
-Świetnie to będziemy po was o 20 -tym razem do rozmowy wtrącił się Niall
-Postaramy się być gotowe
-Ok
-To co idziemy popływać - zaproponował to Zayn, chłopak który boi się wody.
-Jasne -wszyscy biegli już do wody kiedy ja zostałam jeszcze na plaży. Musiałam ostrożnie zdjąć bluzkę żeby nie podrażnić siniaków i zadrapań sprzed miesiąca, które jeszcze nie zdążyły się zagoić. Na moje nieszczęście Niall czekał na mnie i akurat podszedł do mnie w momencie kiedy zdjęłam bluzkę i były widoczne wszystkie rany.
-Co ci się  stało ? -podszedł do mnie o zaczął oglądać rany.
-To nic takiego -musiałam skłamać przecież nie powiedziałabym mu całe prawdy. Znam go dopiero dwa dni.
-Przecież widzę - musiałam szybko coś wymyślić żeby uniknąć nieprzyjemnej sytuacji.
-Wiesz mój kot jest trochę dziki -głupio to brzmiało ale tylko to mi wtedy przychodziło na myśl.
Chłopak już nie naciskał, ale po jego minie widziałam, że nie do końca w to uwierzył.
-To chodźmy tam do nich bo jeszcze nie wiadomo co sobie pomyślą -widocznie nie tylko Victoria jest zboczona to tego stopnia żeby wymyślić niestworzoną historię z normalnej rzeczy.
--------------------------------
Kolejny rozdział za nami :D Piszcie jak wam się podoba ;)

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 4

Gdy wyszłam moim oczom ukazał się piękny widok zachodzącego słońca. Widziałam wiele zachodów słońca, ale ten był jakiś inny. Oparłam się o barierkę i podziwiałam ten niecodzienny widok. Może jednak te wakacje nie będą takie złe ? Z rozmyślań wyrwał mnie głos.
-Cudowny zachód słońca prawda ? -byłam przekonana, że to Victoria, więc nawet nie odwróciłam głowy tylko dalej wpatrywałam się w morze.
-Taak. Uwielbiam takie widoki.
-Ja też. -ta odpowiedź dała mi do myślenia. To  nie może byś Vick z racji tego, że ona nie przepada za zachodami słońca. Dla niej jako doświadczonego podróżnika taki zachód słońca nad morzem to nic nadzwyczajnego. Więc żeby sprawdzić z kim rozmawiam odwróciłam głowę. Kilka kroków dalej na drugim balkonie stał niebieskooki blondyn- Niall. Chciałam do niego podejść i porozmawiać, ale usłyszałam wołanie Victorii, żebym do niej przyszła, bo nie może czegoś znaleźć. 
-Ja już muszę lecieć - powiedziałam i chciałam już odejść, ale chłopak mnie zatrzymał.
-Czekaj ! -odwróciłam się w jego stronę i zmierzyłam go pytającym wzrokiem.
-Taak ? -zapytałam
-Powiedz mi chociaż jak masz na imię. -byłam mile zaskoczona po tym co usłyszałam
-Kelsey
- Do zobaczenia Kelsey - na pożegnanie blondyn posłał mi pogodny uśmiech
-Do zobaczenia...-akurat teraz musiałam zapomnieć jego imienia.
-Niall -jednak szybko naprowadził mnie na dobry trop
-Do zobaczenia Niall -nie chciałam się z nim żegnać, ale musiałam iść zobaczyć czego chciała Vick.
Gdy tylko weszłam do pokoju spotkałam Victorię uśmiechniętą od ucha do ucha.
- Iskrzy -powiedziała szczerząc się do mnie jak głupia
-Weź przestań. Przecież wiesz, że na razie nie szukam faceta. -chciałam przemówić jej do rozsądku, ale ona jest nieugięta.
-No, ale widać, że między wami coś ten tego - gdy to powiedziała puściła mi oczko na co ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
Postanowiłyśmy, że przejdziemy się jeszcze na spacer zanim się całkiem ściemni i pogadamy.
*2 godziny później*
No troszkę nam zeszło, ale nie ma to jak pogadać z najlepszą przyjaciółką, która dobrze cię rozumie. Wróciłyśmy do pokoju i Vick poszła wziąć prysznic. Ja w tym czasie postanowiłam przeglądnąć sieć. Chwilę później jak i ja już byłam odświeżona i przebrana i pidżamę poszłyśmy z Victorią na balkon podziwiać gwiazdy. A że wieczory bywały tutaj trochę zimne wzięłyśmy ze sobą koce. Jednak tym razem na balkonie nikogo nie spotkałyśmy, więc niedługo potem wróciłyśmy do pokoju i położyłyśmy się do łóżek. Tej nocy bardzo źle spałam. Miałam naprawdę koszmarne sny i co kilka godzin budziłam się przerażona. To była najgorsza noc w moim życiu. Zazdrościłam Victorii, że może spokojnie spać nie przejmując się niczym. Ja miałam ten problem, że co noc wracały rzeczy o których chciałam zapomnieć, ale nie potrafiłam. Miałam już za sobą wiele ciężkich nocy, ale ta jak dotychczas była drugą najgorszą (pierwszą była noc zaraz po gwałcie kiedy to w ogóle nie zmrużyłam oka) nie wiem dlaczego. Rankiem obudziła mnie Victoria i mimo tego, że było dość późno, bo około 10, byłam nieprzytomna. 
-------------------------------------
Jest i czwarty rozdzialik :D Serdecznie zapraszam do komentowania :P