poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 22

*kilka dni później*
Z Harrym układa mi się wprost cudownie. Jesteśmy szczęśliwi. Ostatnio też uświadomiliśmy chłopaków, że jesteśmy razem. I tak jak przeczuwałam Niall był tą wiadomością zawiedziony. Ale jeżeli naprawdę znaczę coś dla niego to to zaakceptuje.Z Seanem w dalszym ciągu się nie pogodziłam. Z Louisem też nie rozmawiałam. Leżę właśnie sama w łóżku. Chyba dzisiaj pójdę odwiedzić Vick. Dawno się nie widziałyśmy. Wstałam, zjadłam coś na śniadanie, przebrałam się i wyszłam. Ze względu iż mieszkamy blisko siebie W pięć minut dotarłam do domu Vick. Przywitała mnie bardzo entuzjastycznie.
-Co cię do mnie sprowadza?-zapytała 
-Nic nadzwyczajnego, po prostu nudziło mi się więc przyszłam pogadać.-odpowiedziałam.
-Cudownie. Może przejdziemy się gdzieś. Może spacerek po parku?- zaproponowała. Chętnie się zgodziłam. 
Wędrowałyśmy po parku i rozmawiałyśmy. Rozmawiałyśmy jak zawsze o wszystkim i o niczym. W pewnej chwili zrobiło mi się słabo. Musiałam usiąść. 
-Co się stało?- zapytała przerażona Vick.
-Nic po prostu zrobiło mi się słabo. Od paru dni już się czuję tak kiepsko. Miewam zawroty głowy, mdłości itp. A poza tym okres mi się spóźnia. 
-Ty jesteś w ciąży. -powiedziała uśmiechając się.
-Tak wiem. Wczoraj kupiłam test. Ale to wcale nie jest dobra wiadomość.-powiedziałam na jednym wydechu.
-Czemu niby?
-To na pewno jest dziecko tego faceta, który mnie zgwałcił. -starałam się zachować spokój.
-Ale skąd wiesz. Może to dziecko twoje i Harrego.
-Ja to po prostu wiem i koniec. -chciałam zakończyć tą rozmowę do zboczyła na niewłaściwe tory.
Niedługo potem wróciłam do domu. Nie mogłam się długo nacieszyć spokojem ponieważ chwilę potem przyszedł do mnie Liam. Rozmawialiśmy. W pewnym momencie zaczął mnie strasznie boleć brzuch.
-Poczekaj Liam wezmę tylko coś przeciwbólowego i zaraz wracam- powiedziałam po czym poszłam do łazienki tabletki przeciwbólowe.Wzięłam jedną. Już miałam wychodzić z łazienki, ale zaczęło mi się kręcić w głowie i upadłam na podłogę. 
*Perspektywa Liama*
Kelsey długo nie wracała. Zacząłem się martwić. Postanowiłem zapukać i sprawdzić czy wszystko jest ok, Podszedłem do drzwi i zapukałem. Nic. Zawołałem ją po imieniu. Dalej nic. W końcu wpadłem na bardzo głupi pomysł. Może zostawiła otwarte drzwi. Chwila prawdy. Pociągnąłem za klamkę. Drzwi się otworzyły a ja ujrzałem Kelsey nieprzytomną na podłodze. Sprawdziłem puls. Żyje. Nie wiedziałem co mam zrobić. Wziąłem ją na ręce i przeniosłem do samochodu. Szubko pojechałem do szpitala.
 Pielęgniarka zapytała co się stało.
-Znalazłem ją nieprzytomną w łazience. 
Siostra zaraz zawołała lekarza a mnie kazała czekać na korytarzu. W ten czas zadzwoniłem do Harrego. Powiedział, że zaraz będzie. Harry przyjechał razem z Niallem. Powiedziałem im co się stało i musiałem ich zostawić, bo musiałem jeszcze coś załatwić.
***
Obudziłam się w bardzo jasnym pomieszczeniu. Moje oczy potrzebowały trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do takiej jasności. Kiedy już odzyskałam dobry wzrok rozejrzałam si po pomieszczeniu. Byłam w szpitalu. Leżałam na łóżku a obok mnie siedział Harry. Po drugiej stronie gdzieś w kącie był też Niall. Ale czemu ja się tutaj znalazłam? A no tak pamiętam. Zemdlałam. Pewnie Liam mnie tutaj przywiózł. Zauważyłam, że Harry się na mnie patrzy, ale był jakiś smutny. 
-Harry co się stało..-zapytałam cicho. 
-Poroniłaś -odpowiedział równie cicho. Nic mu nie odpowiedziałam. Musiałam sobie wszystko poukładać. Ale zanim to zrobiłam Harry powiedział coś jeszcze. -Kochanie to było nasze dziecko....
------------------------------
22 troszkę krótszy, ale formalnie to on się nie miał pojawić :P 
Pozdrawiam.

1 komentarz:

  1. super ;* tego sie nie spodziewałam xD Pozdro czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń