czwartek, 2 stycznia 2014

Rozdział 23

Gdy to usłyszałam zamurowało mnie. To było nasze dziecko a ja chciałam się go pozbyć. Nie dziwię się Harremu, że jest smutny. Gdybym tylko wiedziała wcześniej. Byłam pewna, że to dziecko jest wynikiem gwałtu a nie było. Jestem załamana. Dobrze, że jest przy mnie ktoś kto mnie rozumie. Harry na pewno byłby dobrym ojcem. Jak ja mogłam pomyśleć, żeby...Jestem podła. Nie nadaję się na matkę. Byłam zawiedziona samą sobą. Jak ja mogłam tak postąpić. Na samą myśl o tym wszystko łzy zaczęły mi napływać do oczu.
-Spokojnie. Damy radę. -mówił Harry przytulając mnie i wycierając łzy sączące się nadal z moich oczu.
Jego słowa może i pokrzepiłyby kogoś innego ale nie mnie. Kocham Harrego i jest mi bliski, ale nie tak bliski jak ktoś inny obecny w tym pokoju. Spojrzałam na Nialla. Nasze oczy się spotkały. On wiedział, że dla mnie toe słowa po prostu nie miały sensu. A ja wiedziałam, że on będzie umiał mnie naprawdę pocieszyć. Wiem, że jemu mogę powiedzieć wszystko. Ufam mu.
-Lekarze powiedzieli, że wypuszczą Cię jutro rano.. -powiedział Styles. Świetnie. Będę musiała spędzić noc w szpitalu. I tak nie będę mogła zasnąć.
***
Harry pojechał godzinę temu, ale Niall został. Niestety pielęgniarka nie pozwoliła mu siedzieć przy mnie całą noc i teraz jest na korytarzu. Jest już dość późno. Właśnie przyszła do mnie pielęgniarka, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.
-Siostro? Czy mogłabym dostać coś nasennego bo nie mogę zasnąć.
-Przykro mi niestety. 
Z nudów zaczęłam czytać gazety, które były na mojej szafce. W końcu jednak zasnęłam. Rano siostra powiedziała, że mogę jechać do domu. Przebrałam się w normalne ubranie. i zeszłam do rejstracji po wypis. Przy wejściu do szpitala czekał na mnie Harry. Odwiózł mnie do domu. 
-Wiem, że teraz chciałabyś trochę odpocząć. -powiedział otwierając drzwi do mojego domu, jakbym sama nie potrafiła tego zrobić.- Tylko trochę się boję...-chciał dokończyć, ale mu przerwałam.
-Harry nie mam pięciu lat. Możesz mnie zostawić samą w domu. Nic sobie nie zrobię. 
 Loczek posłusznie wyszedł i zostawił mnie samą w domu. Należał mi się taki dzień odpoczynku. Dzisiaj nie mam zamiaru z nikim się spotykać. Chcę pobyć sama. Wyłączyłam telefon. Najpierw próbowałam coś upiec jakieś ciasto. Nie wychodziło mi więc porzuciłam ten pomysł. Poszłam do siebie. Próbowałam się zrelaksować i poczytać książkę. Po przeczytaniu zaledwie jednej kartki zamknęłam książkę i cisnęłam ją w kąt pokoju. W końcu pomyślałam, że wezmę długą kąpiel. Poszłam do łazienki. Napuściłam do wanny wody. Zdjęłam ubrania. Miałam wchodzić do wody, ale zauważyłam, że z mojej kosmetyczki wystaje coś dziwnego. Podeszłam bliżej. Znalazłam żyletkę. Pewnie kiedyś ją podebrałam Harremu przez przypadek. Przez głowę przeszła mi pewna myśl, ale zaraz się jej pozbyłam. Weszłam do wanny. Siedziałam w gorącej wodzie otulona pianą. Zaczęłam myśleć o wszystkim co spotkało mnie ostatnimi czasy. Wspominałam wakacje. Nocną rozmowę z Niallem, imprezę na zakończenie wakacji. Przypomniałam sobie chwile spędzone razem z Harrym i ostatnie kilka dni. Znowu przemknęło mi przez myśl tylko jedno. Tym razem nie stawiałam oporów. Wychyliłam się z wanny po żyletkę. Nie było innego rozwiązanie. Wszystkim będzie się żyło lepiej kiedy mnie tutaj nie będzie. Nie będę mogła normalnie żyć z tymi wszystkimi wspomnieniami. Nie potrafię już tego ukrywać. Muszę z sobą skończyć. Wciągnęłam lewą rękę i zrobiłam pierwsze cięcie. Na początku bolało powoli ból ustępował przyjemności. Pociągnęłam ostrzem po skórze jeszcze raz i kolejny. Czułam się coraz bardziej wolna. Z kolejnymi pociągnięciami nie czułam już w ogóle bólu, czułam, że jestem już coraz bliżej wolności. Rany stawały się coraz głębsze, a po mojej ręce sączyło się soraz więcej krwi. Woda w wannie też przeszła kolorem krwi. "Jeszcze jedno pociągnięcie ostrzem...." pomyślałam. Już miałam to zrobić, ale usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Co do...Przecież wyłączyłam ten telefon już dawno. A no tak zanim poszłam do wanny myślałam, że zadzwonię do Vick, ale jednak tego nie zrobiłam a telefon został włączony. "Dla świętego spokoju" powiedziałam sobie w duszy i spojrzałam na telefon. 
Od:Niall
Kelsey proszę Cię otwórz. Wiem, że tam jesteś. Pozwól mi wejść to pogadamy...
Najwidoczniej byłam tak zajęta ranieniem samej siebie, że nie słyszałam dzwonka do drzwi. Ale powiedziałam sobie, że z nikim się dzisiaj nie spotkam, więc tak będzie. Ale z drugiej strony, on nie przestanie póki go nie wpuszczę. Będzie pisał, walił w drzwi. Może te drzwi nawet wyważyć. Ale czy zawsze musi wybierać tak bardzo nieodpowiednie momenty. No cóż skończę to co zaczęłam później a teraz wpuszczę go i powiem, że ze mną wszystko w porządku. 
 Wyszłam z wanny, ubrałam się i zabandażowałam rany. Zeszłam do dół i wpuściłam Nialla. Jak widać był zadowolony, że wreszcie mu uległam i otworzyłam.
-Co się stało? -zapytałam obojętnie.
-Myślałem, że chcesz pogadać. -odpowiedział.
- To się myliłeś. - powiedziałam i chciałam zamknąć drzwi, jednak od zatrzymał je nogą. Wszedł do środka, zamknął drzwi, zamknął drzwi, chwycił mnie za ręce i spojrzał głęboko w oczy.
-Kelsey coś się stało. Wiem to. I czemu ty masz bandaż na ręce. Cięłaś się ? -mówil spokojnie. Tylko to ostatnie powiedział takim groźnym tonem.
-Niall to nie jest twoja sprawa. Proszę cię wyjść. -mówiłam to tak samo jak on, spokojnie, tylko mi trząsł się głos. Kiedy blondyn dał mi wyraźny sygnał, że nie zamierza się ruszyć zaczęłam krzyczeć.- Niall wyjdź !!
-Nie ruszę się stąd póki mi nie powiesz co się dzieje. -powiedział stanowczo.
-Skoro tak. To sobie tam stój. bo ja nie zamierzam ci niczego powiedzieć. -szczerze mówiąc nie wiem czemu byłam dla niego taka ostra. Jemu musiało naprawdę cholernie zależeć.
- Kelsey proszę Cię. Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko. Czemu jesteś taka uparta. -mówił kiedy ja byłam już w drodze do łazienki, żeby skończyć co zaczęłam. 
-Przykro mi Niall, ale to już koniec. -powiedziałam wchodząc do pomieszczenia. Wzięłam do ręki żyletkę i odwinęłam rękę. Chciałam skończyć z moim nędznym życiem, ale znowu mi przeszkodzono....
-----------------------------------
Tak jak obiecywałam zaczęło się rozkręcać. Wow dodaję ten rozdział przed północą jest sukces. Czytajcie i komentujcie :P

2 komentarze: