niedziela, 6 października 2013

Rozdział 6

*2 godziny później*
Wróciłyśmy do pokoju po dosyć długim pobycie na plaży. Miałyśmy jeszcze dużo czasu do spotkania z chłopakami i Victoria chciała jeszcze się gdzieś przejść, ale ja nie miałam ochoty, więc zostałam w pokoju kiedy ona poszła na spacer. Leżałam na łóżku i wpatrywałam się w sufit. Zamyśliłam się po raz kolejny. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos pukania, więc wstałam i otworzyłam drzwi. Byłam przekonana, że to obsługa hotelowa jednak był to ktoś inny.
 W drzwiach stał Niall. Byłam lekko zaskoczona jego obecnością tutaj, ale wpuściłam go do środka. Wszedł i zaczął się rozglądać po pokoju.
-Co cię do mnie sprowadza ? -zapytałam
-Chciałem pogadać
-O czym chciałeś ze mną pogadać ? -zapytałam i usiadłam na moim łóżku
-O tym co wydarzyło się na plaży -mogłam się tego spodziewać
-Proszę cię zapomnij o tym -a ja głupia myślałam, że odpuścił.
Chciałam się odwrócić, uciec, ale on był szybszy. Podszedł do mnie chwycił mnie za ręce i spojrzał mi głęboko w oczy. Chciałam się wyrwać, ale był silniejszy. Kiedy się uspokoiłam puścił, ale dalej wpatrywał się w moje czy.
-Możesz mi ufać
-Wiem - wiedziałam, że mogę mu zaufać, czułam to.
-To dlaczego nie chcesz...-nie skończył, bo mu przerwałam.
-Bo nie  jestem gotowa
-Poczekam -mówił niezwykle przekonującym głosem, wydawał się być taki opanowany i spokojny.-Może zobaczymy ci robi reszta chłopaków ?
-Ok -wyszliśmy z naszego pokoju i przeszliśmy do pokoju obok.
 Pierwszy raz tam byłam. Ich pokój był bardzo podobny do naszego. Z jedną różnicą, że oni mieli pięć łóżek a my dwa. I mimo tego, że mieszkali tam sami chłopcy to było nawet posprzątane. 
Posiedziałam z nimi na chwilę. Śmialiśmy się i ogólnie było wesoło. Chwilę potem dostałam sms'a od Vick.
Od:Victoria :*
Gdzie ty do cholery jesteś za godzinę wychodzimy z chłopakami a cb jeszcze nie ma
Do: Victoria :*
Spokojnie jestem za ścianą, już idę. Nie denerwuj się tak :P
Schowałam telefon do kieszeni, ale jeszcze wcześniej sprawdziłam godzinę. Rzeczywiście się trochę zasiedziałam.
-Ok chłopaki ja już muszę lecieć. Zobaczymy się za niedługo. -pożegnałam się i wyszłam.
Weszłam do naszego pokoju i zobaczyłam Victorię przed lustrem z dwiema jej najładniejszymi sukienkami.
-Która lepsza ? 
-Ta czerwona. A co ty się tak stroisz ? -byłam ciekawa jej odpowiedzi.
-No wiesz w końcu idę ze Stylesem. Muszę przy nim jakoś wyglądać- Jej odpowiedź rozbawiła mnie do granic możliwości.
-Oczywiście - nie było mnie stać na nic lepszego, bo z trudnością powstrzymałam wybuch śmiechu.
 Niedługo potem byłyśmy już gotowe na wyjście. Co najlepsze było jeszcze przed czasem. Victoria była ubrana w seksowną czerwoną sukienkę i czarne szpilki, ja natomiast postawiłam na wygodną spódnicę, luźną bluzkę i baleriny. Zrobione na bóstwo czekałyśmy na chłopaków. Pojawili się punktualnie. Poszłam otworzyć im drzwi...
---------------------------------
Oto i rozdział numer sześć. Piszcie jak Wam się podoba. Pozdrawiam Was gorąco :*

2 komentarze:

  1. Super ;)) Zajrzyj do mnie, prooszę skomentuj, potrzebuję opinii zawodowcy ;**
    http://nig-d-y.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń