Wracałyśmy do hotelu. Był środek nocy. Rześkie powietrze przywracało mi przytomność. Jeszcze nie zdążyłam się do końca otrząsnąć po tym co wydarzyło si przed chwilą. Szłyśmy bardzo szybkim krokiem, prawie biegłyśmy. Kiedy dotarłyśmy już na miejsce udałyśmy się do naszego pokoju. Posiedziałyśmy tam na chwilę jednak nie wiedziałyśmy co mamy z sobą zrobić. Z ciekawości poszłyśmy zajrzeć do pokoju chłopaków. Podeszłyśmy do drzwi. Były otwarte, więc weszłyśmy do środka. W pokoju był tylko Liam i nieprzytomny Harry rozwalony na łóżku. Przywitałyśmy się z Liasiem a on zapytał co się stało, że tutaj jesteśmy. Opowiedziałam mu wszystko. O tym jak si pokłóciłam z Harrym, o tych dresach przed klubem i o tym co powiedzieli chłopcy.
-Słyszałem twoją kłótnię z Harrym. Znaczy tylko urywki..-powiedział Liam. -.. i wiesz co...-ściszył głos- wiem że nie powinienem tego mówić, ale Harremu się należało. Tak cię obrazić...
-Nie wiedziałam, że jest zdolny do czegoś takiego...
-Miałem go odprowadzić do hotelu bo był pijany i potem jeszcze przyjść po was, ale jakaś laska mnie zagadała. I niestety skończyło się jak się skończyło....-widać było, że wini się za to. Ale potem mu przeszło.
Rozmawialiśmy tak długo, że w końcu zasnęliśmy. Znaczy ja i Vick,. Liam dalej czuwał. Spałyśmy bardzo czujnie. Słyszałyśmy prawie każdy ruch Liama i Harrego, każdy ich oddech (no może przesadziłam) a już na pewno bardzo dokładnie usłyszałyśmy niezbyt dyskretny trzask drzwi, który nas natychmiast obudził. Chłopcy wreszcie wrócili. Byli trochę poobijani, n nosa Louisa lała się krew, z Niall rozciął sobie wargę. Mieli kilka guzów, ( w Zayn rąbaną śliwę pod okiem), ale nic większego.
-I jak ? -zapytał Liaś
-Skopaliśmy im tyłki! -Zayn mimo swojego nienaturalnie dużego oka był zadowolony.
-Uciekali gdzie pieprz rośnie. -Louis był równie szczęśliwy.
-Już nigdy więcej nie przyjdą do tego klubu. -Niall był wyraźnie z siebie dumny.
-No ale oni też was nie pożałowali - szczerze powiedziawszy to nie wyglądali za dobrze.
-Przeżyjemy
-Siadajcie nie mogę na was patrzeć. -powiedziała Vick po czym zaczęła oporządzać chłopaków, którzy byli akurat teraz wyjątkowo ruchliwi.
Vick głowę Zayna, (ponoć uderzył nią o ścianę) i robiła mu zimne okłady na guzie pod okiem. Ja zajmowałam się Niallem a Liam Louisem.
-Auu!
-Staram się być delikatna, ale jak dalej się tak będziesz kręcił to przestanę -akurat kiedy czyściłam jego ranę na czole zaczął rozmawiać z chłopakami.
-No dobrze już przestanę -widziałam, że droczył się z mną
-A właściwie to czemu to zrobiłeś? -wszyscy byli zajęci więc mogłam go o to zapytać
-Nie mógłbym pozwolić, żeby ktokolwiek Cię skrzywdził. - to co powiedział trochę mnie zdziwiło.
-Ale mówisz to jako kto ?
-Jako jako ktoś kto martwi się o swoją przyjaciółkę- czyli to jest jednak przyjaźń. Skończyłam go opatrywać i nareszcie wyglądał jak normalny człowiek.
-Dziękuję - powiedział blondyn i dał mi buziaka w policzek. Czyli to jednak nie jest TYLKO przyjaźń. Skomplikowane....:/
-----------------------------------------
Dziękuję wam że jeszcze to czytacie :P To może następny rozdział komuś zadedykuję? Kto pierwszy ten lepszy :D Buziaczki :*
Lubisz trzymać w napięciu! Czekam na naxta, dodawaj jak najszybciej :D
OdpowiedzUsuńDziękuję :D I właśnie zarobiłaś dedykację :P
OdpowiedzUsuńZa krótkie :cc
OdpowiedzUsuńAww <3 Kocham TW bloga <33 Pozdroo ;** czekam na next ;P
OdpowiedzUsuń