sobota, 22 marca 2014

Rozdział 29

Zaczęło się całkiem niewinnie (o ile w ogóle można nazwać tak wieczór spędzony z dwoma maga jebniętymi facetami). Na samym początku oglądaliśmy film. Ale nie jakiś zwykły film, tylko American Pie, więc było bardzo interesująco. Nie obyło się bez zboczonych tekstów przy erotycznych scenach. I ogólnie było dużo śmiechu. Po skończeniu oglądania chłopcy wymieniali sprośne uwagi. Ja natomiast rozglądałam się po pokoju i zastanawiałam się co jeszcze ciekawego można by z nimi zrobić. Po chwili wpadłam na wspaniały pomysł.
-Liam masz może coś w zanadrzu ? -zapytałam i puściłam do niego oczko
-Taa jasne zaraz przyniosę- 
-Ale wiesz, weź coś mocnego
Podszedł do barku i zaczął przeglądać swoje zapasy.
-Masz coś dobrego -zapytałam oczekując zadowalającej odpowiedzi.
- Mam coś na specjalne okazje. Burbon czy tequila?
- I to i to -powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha bo zapowiadał się naprawdę miły wieczór.
-Ja mówię poważnie...
-Ja też-chłopak wreszcie ustąpił i chwilę później na przeciwko mnie stało pół butelki burbonu, cała tequila sól, cytryna i kieliszki. 
-To co pijemy?-zapytałam zacierając ręce
-Za co?- Zayn odpowiedział pytaniem na pytanie.
-W ostatnim czasie niestety nie umarł nikt kogo nienawidzę, więc za to nie. Ale jest mnóstwo innych problemów....przepraszam powodów za które można wypić. No chłopaki ruszamy głowami. Za co pijecie?-pytałam nalewając do kieliszków tequili.
-Emmm....ja piję za mój ostatni nieudany związek.-powiedział Liam
-I prawidłowo. A ty Zayn?
-Ja za zjebany tydzień. 
-Świetnie. Ja piję za moje cudowne życie uczuciowe.- powiedziałam na głos po czym wzięłam się za rytuał picia tequili.
Taj jak to się powinno robić najpierw zlizałam sól z ręki, potem wypiłam trunek z kieliszka a na końcu zagryzłam świeżą cytryną. 
Po kilku takich kolejkach wyrzuciliśmy z siebie dręczące nas myśli i wypiliśmy pół butelki tequili.Zaczęło się robić coraz ciekawiej. Gadaliśmy o coraz bardziej bzdurnych rzeczach zaczynając od polityki, kończąc na seksie. Było miło. A zrobiło się jeszcze milej kiedy mądry Zayn włączył muzykę i zaczął ze mną tańczyć. 
Ostatnio zauważyłam, że nie trzeba wiele, żeby zadowolić kobietę. Czasami wystarczy tylko dwóch facetów butelkę czegoś mocnego i muzyka a można poczuć się jak w bajce. Wracając do cudownego wieczory to nie obyło się bez tańca na stole w wykonaniu Liama i małego striptizu z mojej strony. Po dzikich densach z Malikiem zrobiło mi się gorąco i musiałam zdjąć bluzkę. Na szczęście miałam pod dołem jeszcze koszulkę na ramiączkach. 
Gdzieś o północy znowu siedliśmy do picia. Otworzyliśmy butelkę burbonu i wypiliśmy do końca. Do tamtej pory jeszcze kontrolowałam to co robię i zachowywałam jakieś granice, ale potem już poszłam na żywioł.
Razem z chłopakami zaczęliśmy się gonić po domu i wydawać z siebie różne dziwne odgłosy.
Cieszyłam się stanem upojenia alkoholowego kiedy podbiegł do mnie zdyszany Liam i oznajmił, że Zayn paraduje po domu zupełnie nagi i, że to jego sprawka. 
-Jesteście totalnymi idiotami. Obaj- powiedziałam śmiejąc się z ich głupoty.
- Ja idiotą? Jeszcze tego pożałujesz. -powiedział po czym zaczął mnie gonić. 
Uciekałam przed nim ( i jakimś cudem utrzymywałam się jeszcze na nogach) gdzie tylko mogłam. W końcu dotarłam do drzwi balkonowych i szybko je otworzyłam. Niestety Liam już mnie dogonił i nie było odwrotu. Teraz mogłam jedynie krzyczeć i błagać i o ratunek. Oczywiście wiedziałam, że Liaś nic mi nie zrobi ale nie byłam do końca pewna co chodzi mu po głowie. Przywarłam do ściany blisko barierki. Liam powoli do mnie podszedł. Kiedy był już bardzo blisko mnie zaczęłam go przepraszać i błagać o wybaczenie. Jednak od nie odpuszczał i kiedy był już baardzo blisko....uwaga....dźgnął mnie w bok. Po czym odwrócił się i udawał, że nic się nie stało na co ja zaczęłam "bić" go po plecach a kiedy się odwrócił chwyciłam się barierki i wydarłam się na cały głos: "Londynie kocham cię". Oboje zaczęliśmy się śmiać. 
***
Rano obudziłam się połamana na podłodze w łazience. Wstałam nawet nie zerknęłam w lustro tylko od razu wyszłam z pomieszczenia. Moim celem było dojście do kuchni po coś do zjedzenia i trochę wody, jednak zanim mi się to udało spotkałam nieprzytomnego Liama. Chwilę później natknęłam się na nagiego Zayna idącego sobie spokojnie korytarzem.
-Boże święty Zayn!
-Tak wiem mam dużego.
-Co? Nie. Weź się ubierz!-starałam się zachować powagę, ale w duchu rechotałam jak opętana. 
Wreszcie zeszłam na dół i zrobiłam sobie coś do jedzenia. Niedługo potem dołączyli chłopcy. Po zjedzeniu posprzątaliśmy nieco. Około południa wyszłam od Liama i skierowałam się w stronę domu.
--------------------------------------
Oto baaaardzo spóźniony 29 rozdział. Miałam go dodać wcześniej ale miałam lekkie problemy z komputerem i dodaję go dopiero teraz, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba :P Pozdrawiam :**

1 komentarz:

  1. hahahahahahh świetnee!!!!! Szybko next ;*
    zapraszam:
    lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com
    nig-d-y.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń