sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 25

-No weź poważnie chcesz iść spać? Już wolę przegadać z tobą całą noc niż się położyć. Z resztą i tak dzisiaj nie zasnę.- powiedziałam po czym usiadłam na łóżku i zaczęłam bawić si włosami. Horan usiadł obok mnie. Przez chwilę panowała cisza. W końcu chłopak się odezwał:
-Co być zrobiła gdybym ci powiedział, że cię kocham? -zapytał. Przez chwilę siedziałam w bezruchu zastanawiając się nad odpowiedzią. Jednak później podniosłam wzrok. Zobaczyłam dwoje oczy wpatrujących się we mnie i wyczekujących odpowiedzi. Te oczy zawsze przypominały kolorem ocean. Błękitny, prawie przeźroczysty ocean. Były przepełnione radością i spokojem. Dzisiaj po raz kolejny widzę w nich smutek i strach. Ale jest iskierka nadziei, która tli się pośród wzburzonych fal ciemnego błękitu.
-Pewnie miałabym mętlik w głowie. I pojawiłby się kolejny problem...-powiedziałam uwalniając się od wizji, którą widziałam wpatrując się w oczy Nialla.
-Rozumiem. Nie chciałabyś tego usłyszeć. -westchnął zawiedziony.
-Nie, wręcz przeciwnie. Byłoby to dla mnie wybawieniem, ale i jednocześnie zmartwieniem. -mówiłam jak zahipnotyzowana wpatrując się w chłopaka, który nerwowo bawił sie palcami. Skupiłam wzrok na jego rękach. NIe mogłam podnieść wzroku wyżej niż na wysokość jego ust, bo groziłoby to spotkaniem jego oczami pełnymi już teraz zapewne rozpaczy. Uciekałam wzrokiem najdłużej jak mogłam. Niestety chłopak to zauważył. Złapał za mój podbródek i uniósł delikatnie do góry, tak żebym mogła popatrzeć mu w oczy. Znowu zapanowała cisza. Miałam chwilę na przemyślenie wszystkiego. Postanowiłam, że będę kierować się sercem bez względu na to jak bardzo będę tego później żałowała.
-No dalej zrób to. -wyszeptałam.
-Ale co? -Niall był widać zbity z tropu. Nie wiedział o co mi chodziło.
-Zrób to. Powiedz, że mnie kochasz. Nawet jakby to miała być nie prawda. Zrób to dla mnie. Ja tego potrzebuję. -taka była prawda. Potrzebowałam tego od dawna, ale nie zauważyłam tego. Potrzebowałam zapewnienia, że jestem kochana. Od Harrego go nie otrzymałam, więc otrzymam od kogoś innego. Nawet jakby to miały być bzdury wyssane z palca to chciałam ich słuchać. Tym bardziej, że wypowiadał je Horan. Jest mi bliski i dobrze o tym wie. Czegokolwiek by nie zrobil zawsze uwierzę jemu i będę ufać bezgranicznie właśnie jemu. Chłopak zbliżył się do mnie, otarł swój policzek o mój i wyszeptał do ucha:
-Kocham Cię. -po czym zaczął mnie całować po szyi. W pewnym momencie ugryzł mnie i zaczął delikatnie ssać. Było to bardzo przyjemne uczucie. Zrobił tak kilka razy i nagle przestał. Bałam się, że nagle mu się odwidziało i zaraz będę miała kazanie, ale chłopak zrobił to tylko po to, żeby chwilę później zająć się inną częścią mnie. Przez chwilę siedział w spokoju czekając na mój ruch. A ja mądra dopiero po chwili zajarzyłam o co mu chodziło.
-No dalej pocałuj mnie. - powiedziałam zbulwersowana. Tymi słowami dałam mu zieloną lampkę. Przez ułamek sekundy widziałam w jego oczach pożądanie. Niall zmniejszył dystans między nami. I po chwili złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Gdy sie ode mnie oderwał, nie przestawał mnie całować. Pozbył się mojej bluzki a ja jego T-shirtu. Położył mnie delikatnie na łóżku. Właśnie miał się pozbyć moich spodni, ale nagle przestał. Wszystkie emocje, to nagłe podniecenie całą sytuacją i u mnie i u niego nagle zniknęły.
-Co się stało- zapytałam. Zaskoczył mnie tą nagłą zmianą.
-Nie nic..Tylko chodzi o to, że ja..my..-jąkał się i wyglądał ma zawstydzonego. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie chciał powiedzieć czemu. -Poniosło mnie. Nie powinienem się do ciebie zbliżać. Jak Harry sie dowie to mnie zabije. -spuścił głowę.
Wyglądał tak marnie. Nie mogłam na to patrzeć. Przysunęłam się do niego i mocno go przytuliłam. Na początku nie chciał odwzajemnić uścisku, ale kiedy wreszcie zrozumiał, że go nie puszczę zrobił to, ale z niechęcią. Żałował tego co zrobił. Tyle tylko, że nie zrobiliśmy czegoś okropnego bo do niczego nie doszło.
-Niall. Spokojnie Harry się o niczym nie dowie. A z resztą nie zrobiliśmy nic złego. -mówiłam spokojnie trzymając chłopaka za ręce. Jednak on- nie wiem czy mnie nie zrozumiał, czy uparł się- wstał i kierował się do drzwi sypialni.
-Wiesz co ja chyba pójdę spać na kanapie. Na razie. Do jutra. -wstałam, żeby go zatrzymać i jeszcze raz wszystko dokładnie wyjaśnić, ale kiedy dobiegłam do drzwi chłopak wyszedł. Walę pięściami w drzwi. Wykrzykuję swoje emocje. Błagam Nialla, żeby wrócił na górę, bo jeśli nie to zrobię sobie coś złego. Opieram się o drzwi i uświadamiam sobie, że straciłam jedyną szansę. Osuwam się na ziemię. Chowam twarz w rękach i płaczę. Nie mam sily na nic innego. Siedzę i płaczę. Nie wiem ile to trwało, ale siedziałam tak i płakałam a w głowie miałam najróżniejsze myśli i obrazy. Nie wiedziałam co mam robić. W jednej chwili zawalił mi się świat bo straciłam kontakt z nim. To tak niepodlewany kwiat-umrze, tak ja bez jego bliskości się stoczę. Czułam cholerną samotność. Potem do  tego doszło jeszcze zimno. Siedziałam, płakałam i trzęsłam się z zimna ale nie miałam siły, żeby ruszyć się z miejsca. W końcu chyba po dwóch godzinach podniosłam się i wdrapałam na łóżko. Owinięta kołdrą leżę na końcu łóżka, ale nie mogę zasnąć. Mija bardzo długa chwila zanim postanawiam pójść do niego. Nie obchodzi mnie to, że Niall może nie będzie chciał mnie widzieć, albo to że będzie spal. Muszę pójść do niego. Biorę ze sobą koci poduszkę. Schodzę po schodach. Mam bose nogi więc jest mi koszmarnie zimno. Na palcach przechodzę przez salon i staję przed sofą na której leży ON- mój anioł.
------------------------------------
Proszę bardzo oto rozdział 25.Już 25 a jesteśmy dopiero gdzieś w połowie. Jak macie jakieś pytanie dotyczące bloga to zapraszam na mojego tt: https://twitter.com/Lady_Horan98. Serdecznie Pozdrawiam. :D

1 komentarz: