poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 1

Jesteśmy na lotnisku. Mówiąc MY mam na myśli Victorię, Seana i mnie. Vick zaproponowała wyjazd na wakacje do Turcji. Właśnie byliśmy na lotnisku i już za chwilę miałam się pożegnać z najserdeczniejszym przyjacielem na całe dwa tygodnie i polecieć z Victorią za granicę. Stałam z nieco nachmurzoną miną co oczywiście nie umknęło uwadze moich towarzyszy.
-Kelsey co jest ? - zapytał jak zawsze troskliwy Sean.
-Czy my naprawdę musimy tam jechać Vick ? - zapytałam z nadzieją w głosie
-Tak, musimy. - taa Victoria i te jej stanowcze odpowiedzi.
I jak tu się takiej sprzeciwić. Jednak ja się nie poddawałam.
-Ale..-chciałam coś powiedzieć, niestety nie zostałam dopuszczona do głosu.
-Żadnego ale. Przecież wiesz, że robię to tylko i wyłącznie dla twojego dobra..
-Ale ja naprawdę nie mam ochoty się stąd ruszać..-nie dawałam za wygraną chociaż widziałam że wynik tej walki został już dawno przesądzony.
-Słuchaj...- teraz do konwersacji wtrącił się Sean - taki dwutygodniowy odpoczynek dobrze Ci zrobi. Odpoczniesz tam i z nowymi siłami wrócisz tutaj.
-Żeby dalej walczyć i się z tym męczyć - powiedziałam bardziej do siebie niż do nich.
-Oj przestań...zobaczysz będzie dobrze a teraz już idźcie bo się spóźnicie na samolot - Sean jest jak nasz ojciec. Tylko, że on jest bardziej zajebisty.
No to trzeba się pożegnać. Jak zwykle przyjacielski uścisk i całus w policzek. Teraz jeszcze kilka godzin w samolocie i możemy zaczynać najpiękniejsze wakacje życia. Oczywiście to był sarkazm. Tylko co ja kurwa będę robić przez jakieś pięć godzin w tym samolocie. Mogę sobie posłuchać dobrej muzyki i rozmyślać nad sensem mojego życia. Ale po co skoro robię to co noc ? Lepiej będzie jeśli pogadam sobie z Victorią. Weszłyśmy do samolotu zajęłyśmy dogodne miejsca i zaczęłyśmy rozmowę.
-No i jak zmieniłaś już zdanie co do wyjazdu ?
-Nie jeszcze nie. - Wiem że mogę się wydawać w stosunku do niej oschła itp. ale ja tak po protu jakoś straciłam chęć do życia.
To jest dziwne. Z jednej strony wcale nie mam ochoty jechać na te wakacje, a z drugiej ciągnie mnie tam jakaś dziwna siła i takie poczucie, że może jednak nie będzie tak źle jak się wydaje. No przekonamy się jak wylądujemy.
-Emm..Vick ?
-Tak...
-Co będziemy robić jak już przyjedziemy do tej Turcji i zostawimy wszystkie bagaże w hotelu ? Pójdziemy gdzieś czy...-znowu nie dała mi dokończyć.
-A co chcesz żebyśmy robiły ?
-No nie wiem pójdziemy ogarnąć trochę to miasto czy coś -jej odpowiedź mnie szczerze zaskoczyła bo zazwyczaj kiedy gdzieś razem wyjeżdżałyśmy to Victoria miała wszystko ( a przynajmniej większość) zaplanowane.
-Wiesz co, zaczynasz myśleć jak prawdziwy podróżnik - jej teksty czasami mnie rozwalają, ale za to ją kocham.
-To był komplement ?
-Yhym
-Jak tak to dziękuję. - nie mogłam się powstrzymać. Po prostu musiałam się uśmiechnąć.
Reszta podróży upłynęła nam bardzo szybko może dlatego, że cały czas rozmawiałyśmy o tym co będziemy robić co zwiedzać itp. Po jakimś czasie doszłam do wniosku że może te wakacje jednak będę mogła zaliczyć do udanych. Wychodząc z samolotu śmiałyśmy się niesamowicie bo wspominałyśmy szkolne czasy, które były wypełnione różnymi zabawnymi zdarzeniami.
-Widzisz nie jest tak źle. -stwierdziła Victoria kiedy już opanowała śmiech
-W sumie to może być nawet ciekawie - nie mogłam się z nią nie zgodzić.
Nasz hotel był niedaleko lotniska, więc dostałyśmy się do niego bardzo szybko oczywiście korzystając z taksówki. W recepcji dostałyśmy klucz do naszego pokoju. Od razu popędziłyśmy na piętro żeby znaleźć pokój i móc wreszcie się wyłożyć na wygodnym łóżku po pięciu godzinach lotu samolotem. 

2 komentarze: