wtorek, 10 czerwca 2014

Epilog

Od samego początku mojego istnienia życie dawało mi do zrozumienia, że nie będzie łatwo. Bezpodstawne oskarżenia o kradzieże, nękanie przez kolegów, dramatyczna i nagła śmierć rodziców. Kiedy pokonałam jedną przeszkodę, pojawiała się następna, potem kolejna i tak dalej. Ciężko było tak żyć. Mimo że miałam wokół siebie wielu ludzi cały czas czułam się samotna. Na początku żeby nie zwariować trzymałam się myśli że na pewno kiedyś będzie dobrze lecz z czasem przestałam w to wierzyć.
 Teraz już wiem że po każdej burzy wychodzi słońce. Kiedy wspominam wydarzenia z minionych lat sama się sobie dziwię że to wszystko jako tako wytrzymałam. Mimo wszystko myślę, że każde zdarzenie, które w jakikolwiek sposób było dla mnie nie przyjemne czyniło mnie silniejszą. Z biegiem czasu wszystko zaczęło się układać....
 Niedługo po oświadczynach Nialla, wzięliśmy ślub. Nie było ty huczne wesele, ale raczej bardziej w gronie przyjaciół i rodziny. Zaprosiliśmy rodziców Nialla (wreszcie miałam okazję ich poznać), jak również najbliższych znajomych (w tym także Harrego). Spędziliśmy trochę czasu razem i nie powiem było naprawdę ciekawie. Postanowiliśmy, że za pieniądze, które dostaliśmy w prezencie przeznaczymy na zakup jakiegoś niewielkiego domku na obrzeżach Londynu. I tak też zrobiliśmy. Sprzedaliśmy nasze poprzednie domy i kupiliśmy nowy. Niedługo po przeprowadzce świętowaliśmy parapetówę (pomijając ten fakt, że wizyta gości była dla nas totalnym zaskoczeniem). Często wychodziliśmy z chłopakami do miasta, kina. Stopniowo coraz bardziej poprawiały się stosunki między mną i Victorią. Z czasem też poznałam dziewczyny Louisa Liama oraz Zayna. Harry również po jakimś czasie znalazł miłość swojego życia. Pół roku po przeprowadzce okazało się, że jestem w ciąży. Przez całe dziewięć miesięcy panowała wszechobecna radość. Zostałam dosłownie zasypana prezentami w postaci śpioszek zabaweczek i innych pierdółek. Niall niesamowicie się o mnie troszczył. Z resztą nie on jedyny. Od razu wiedziałam, że będzie z niego cudowny ojciec. Na którejś z kolei wizycie u lekarze dowiedziałam się, że będziemy mieli córkę. Wszyscy a w szczególności oczywiście Niall, Lou i Harry obiecywali, że nigdy nie dopuszczą, żadnego "niegodziwego" (jak to określił wujek Louis) chłopaka do naszej Clarie. Wreszcie doczekałam porodu. Po powrocie do domu czekała mnie bardzo miła niespodzianka. Podczas mojej nieobecności Niall z chłopakami przygotował pokój dla małej. Było to dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo nie spodziewałam się czegoś takiego. Pokój był naprawdę piękny. Clarie rosła jak na drożdżach a wujkowie i tatuś doskonale spełniali swoje obowiązki i zmęczona mama mogła odpocząć. Od tamtego czasu w domu zawsze mieliśmy gości i przestaliśmy tak często wychodzić na miasto. Zamiast tego zaczęliśmy organizować wspólne spotkania, na początku u nas w domu i z czasem również i u innych. Na spotkaniach zazwyczaj gościliśmy te same osoby czyli Zayna, Liama, Louisa i Harrego z dziewczynami. Do tego jeszcze dochodzili Sean i Vick. Z czasem nasze grono zaczęło się powiększać, ponieważ każdy chciał założyć rodzinę i mieć dzieci. Dlatego też coraz częściej gościliśmy na ślubach. Na każdym spotkaniu mieliśmy wiele tematów do rozmów. W końcu pewnego razu Harry z Louisem oświadczyli nam, że są razem i chcą wziąć ślub. Nikt nie był tym zbytnio zdziwiony. W dzisiejszych czasach to normalne.
 Dzisiaj kiedy znowu się spotykamy, siedzimy w naszym salonie, który zmienił się ogromnie. Z nowoczesnego stylu na bardziej przytulny. Clarie ma już całe trzy latka, siedzi grzecznie na kolanach taty i uważnie słucha o czym rozmawiamy. W naszym gronie nie ma tematów tabu więc rozmawiamy o wszystkim. Louis siedzi obok Harrego i trzymają się za ręce. Raraz pewnie wciśnie się pomiędzy nich Lily ich córeczka. Zawsze kiedy się spotykamy, na początku dzieci bawią się razem, ale kiedy im się znudzi siadają przy nas i słuchają. Ciężarna Perrie, żona Zayna z trudem się śmieje z żartów Liama. Wszyscy mają na twarzach uśmiechy. Ciągle słychać śmiech. W kominku pali się ogień, na dworze powiewa zimnem i zmrok już dawno zapadł. Wokoło choinki pełno papierów po rozpakowanych prezentach. Tak spędzamy święta. Jak jedna wielka rodzina. ;)
--------------------------------------
Przed Wami epilog na zakończenie bloga. Serdecznie dziękuję wszystkim za czytanie i komentowanie. Mam nadzieję, że blog Wam się podobał. Tak więc taki oto mamy koniec tego bloga. Życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze i spotykamy się na drugim blogu ;P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz